Język uczy nas, że to, co ładne musi być dobre. Zachować się brzydko to zachować się źle. W konsekwencji disnejowskie bohaterki mają piękne twarze, a czarnym charakterom pozostają paskudne mordy. Połączenie dobrego z ładnym jest tak mocne, że fałszuje rzeczywistość. Kiedy do 26-letniej siostry Faustyny przychodzi Jezus, okazuje się seksownym, białym mężczyzną o uwodzicielskim spojrzeniu. Bo przecież Chrystus nie mógł być brzydkim, będąc dobrym!
Wspólnoty językowe to tak naprawdę osobne światy. W naukach o kulturze od lat 80. nazywamy je światami myślowymi. Biblijnym światem myślowym jest starożytny Bliski Wschód. Już nawet wierzący przyznają, że Pismo Święte jest zlepkiem przekazów krążących po tamtych terenach od wieków. „Badanie” Biblii oparte na czytaniu polskiego przekładu już nie wystarczy. Możecie nauczyć się księgi Hioba na pamięć, ale nie zrozumiecie jej autora. Jego czytelnicy znali wiele podobnych historii. W Egipcie był książę Job (Ajjabu). Podobną historię zawiera grecki mit o królowej Niobe. Mezopotamska legenda o królu Kerecie to dosłownie opowieść o Hiobie, tylko z dodatkową ilością bogów.
Nie zobaczymy świata takim, jakim widzieli go autorzy Biblii, dopóki nie wyjdziemy poza własną kulturę. Obawiam się, że metoda, która do tego prowadzi, nie spodoba się katolikom. Polega na nieustannym przypominaniu sobie kim jesteśmy i jaki jest nasz kulturowy bagaż. Brzmi to jak czarny sen konserwatystów. Dystansowanie się od własnej kultury - toż to prosta droga do gejowskiego klubu!
Obrzydzenie księży profesorów do relatywizmu jest tak wielkie, że nawet Pismo Święte go nie przemogło. Dowodzi tego pewne wydarzenie z 2019 r. Do Polski ze swoją doroczną konferencją przybyli badacze z European Association of Biblical Studies - 350 wystąpień na 98 panelach dyskusyjnych. Impreza nie cieszyła się jednak zainteresowaniem profesorów KULu i papieskich akademii. Ci przyzwyczajeni są do biblijnych konferencji w stylu "Bóg jest miłością". Tymczasem już na pierwszym panelu specjaliści od języka akadyjskiego dowodzili, że w Babilonie wróżono z węży (ofiomancja), które umieszczano pomiędzy kobietą a mężczyzną. Jakieś skojarzenia? Taka wiedza brzmi jak coś z czego należy się wyspowiadać.
Jeśli moje złośliwości wydają się mało wiarygodne, wyzłośliwię się ustami szefa Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. "Z pewną rodzaju goryczą powiem, że spodziewałem się szturmu polskich pracowników uczelni o charakterze konfesyjnym, z wydziałów teologicznych. Mogliby zaprezentować tutaj swoje badania w międzynarodowym towarzystwie. Widocznie termin nie odpowiadał" (wywiad tutaj).














