Ateistycznym kanałom mówię stanowcze chyba tak

By Michał Łaszczyk - 19 maja

Pytam się, gdzie jest mój ulubiony dziennikarz Paweł Zastrzeżyński? Ten, który prosił Beate Szydło o cenzurę youtuba, po tym jak zobaczył młodzież wywołującą ducha Lecha Kaczyńskiego. Gdzie jest słynna skarpetka Jana Pawła II odpędzająca demony? Ludzie, tu trzeba działać!

Trwa inwazja sił nieczystych. Na youtubie zaroiło się od popleczników diabła. Ateistyczne kanały wyrastają niczym grzyby na siusiaku ministranta, po wizycie u proboszcza. Śmiem twierdzić, że obmalowywanie się w kolorach niewiary zaczęło być modne. Ateizm ładnie współgra z buntowniczym kontentem. Zwykle nie są to filmy wysokich lotów, acz zdarzają się perełki (np. tu). Osobiście ciesze się z każdego filmu, nawet z nastolatka radzącego jak nie chodzić na religię. To zdrowe także dla osób wierzących, aby czasem przypomnieć sobie o istnieniu innych perspektyw. Nawet katoliczka powinna raz na jakiś czas przewietrzyć swoją kapliczkę (bez skojarzeń). Polecam chrześcijańskie odpowiedzi na te bezbożne filmy (np. tututu). Niezły wgląd w meandry ludzkiego umysłu. 

ateizm

Skąd to nagłe obnoszenie się z niewiarą? Zakładając, że takie zjawisko w ogóle ma miejsce, zapewne jest mieszanką wielu psychologizmów, na których kompletnie się nie znam. Spójrzmy na to przez pryzmat kontrkultury. To nie heterycy urządzają parady, pokazując światu swą orientacje, tylko geje i lesbijki. Na przełomie lat 50. i 60. to nie biali wychodzili na ulice, a czarni. To nie mężczyźni demonstrują pod sztandarem swojej płci, tylko kobiety. I wreszcie, kiedy wierzący przechodzą nad swoją wiarą do porządku dziennego, ateiści lubią zaakcentować swoje poglądy. Jest to normalne i charakterystyczne dla grup dyskryminowanych. Myślę, że panująca dziś katolicko-narodowa narracja miała na to wpływ. Nasz Kraj jest jednak tak cudowny, że dręczeni czują się u nas zarówno wierzący jak i niewierzący. Epatowanie swoim ateizmem w kolejce do warzywniaka nie jest dobrym pomysłem. Z drugiej strony podkreślanie swojej wiary na obronie dysertacji doktorskiej również nie zjedna nam przyjaciół.

Dla mnie najciekawsze w tym wszystkim jest połączenie ateizmu z chrześcijańską wrażliwością. To fajny przykład na to jak głębokie korzenie zapuszcza w nas kultura. Usilna potrzeba pomocy bliźniemu, charakteryzuje zwykle ateistów, którzy niegdyś wierzyli. Przykładem tego jest Stacja Ateizm, gdzie niektórych prowadzących cechuje konfesyjny wręcz ton. Wszystkim takim inicjatywom życzę powodzenia, niemniej postreligjnym ateizm jest kłopotliwy dla osób bez religijnej przeszłości. Próba odnalezienia w ateizmie sensu życia, poczucia przynależności i odpowiedzi na ważne pytania, wygląda zaskakująco religijnie. Zamieniliśmy co prawda niedzielne przygody Jezusa, na niedzielne obalanie Jezusa, ale to nadal niedzielna katecheza. Nie oceniam, życzę jednak błogiej obojętności.

  • Udostępnij:

Coś w podobnym klimacie

4 komentarze

  1. Bardzo dobre kanały, polecam :)
    Czy Stacja ma konfesyjny ton, nie wiem ;) Ale wiem jedno - epistemologia uliczna (czy tutaj YouTube'owa) działa. Na pewno lepiej niż wmawianie "mojej i najmojszej racji" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy epistemologia uliczna nie przypomina technik wykorzystywanych od lat przez sekty?? Uśmiechanie się, przymilanie, pozorne zrozumienia dla stanowiska innej osoby, które tak naprawdę ma za zadanie przekabacić ją na naszą stronę. Mamy tu odpowiedniki faz uwodzenia i przekształcania, znanych z psychomanipulacji. Czy ten Kowalki jest naprawdę aż tak cenny?

      Na końcu pierwszego zdania zostawiłem dwa ?? bo niewiele wiem o epistemologii ulicznej. Z chęcią dam się wyprowadzić z błędu.

      Usuń
    2. Najlepszym źródłem wiedzy o ulicznej epistemologii będzie tu "A Manual for Creating Atheists" Petera Boghossiana. W końcu to on to zapoczątkował tą właśnie książką. Polskie wydanie niebawem.

      Usuń
    3. To zacnie, daj znać jak już wypuścicie. Zobaczymy co to za mądrości. Może Jehowi się z tego w końcu nauczą jak nie odstraszać ludzi ;)

      Usuń