Historia ta wydarzyła się zeszłego roku w jednym z dużych warszawskich szpitali. Dużo czytałem o
krioterapii i jej wątpliwych walorach. Swymi wątpliwościami
zaraziłem jedną z pracujących tam lekarek. Postanowiła podjąć temat na porannym zebraniu. W
szpitalach lekarze przechodzą poranną odprawę, na której ustalają porządek dnia. Uzbrojona w ksera nasza doktor zdecydowała się rozruszać zaspane towarzystwo. Tym bardziej, że w owym szpitalu funkcjonuje
komora do krioterapii. Jak zareagowali lekarze broniący tych wątpliwych zabiegów? "Pacjenci mówią że im pomaga!". "Pacjenci mówią że czują się lepiej!". Bez jednego głosu sprzeciwu. Chuj z badaniami, najważniejsze są odczucia pacjentów.
Wszyscy marzymy o superbohaterach. Ludzie zainteresowani nauką upatrują przeciwników dla medycznych krętaczy w środowisku lekarskim. Tymczasem jedynymi przeciwnikami szarlatanów jesteśmy my sami. Walka z kłamliwymi reklamami suplementów, czy innymi naciągaczami, nigdy nie znalazła się na długich listach postulatów, któregokolwiek z lekarskich strajków. Naiwne wyobrażamy sobie lekarza jak kogoś takiego jak my sami z dodatkiem udokumentowanej wiedzy. Skąd ten pomysł, że lekarze interesują się nauką? Skąd przekonanie że lekarza w ogóle interesują się medycyną? Większość Polaków po skończeniu studiów z ulgą przyjmuje możliwość nieczytania naukowej prasy. Wierzymy, że z lekarzami jest inaczej. Każdy kto ukończył medycynę powinien wciąż ją kochać.
Zakładamy, że pracujący lekarze różnią się od
pracujących Polaków. Polaków którzy nienawidzą wstawać do pracy i tylko marzą aby wrócić do domu i o niej zapomnieć. Oczywiście są w Polsce księgowe śledzące nowe funkcje excela. Albo
informatycy rozwijający po godzinach linuxa. Są też lekarza
czytający BMJ. Może jestem pesymistą ale większość polskich lekarzy nie
wie co znaczy skrót BMJ.
Wypominamy bałamutne bzdury Lewandowskiej czy innej Pawlikowskiej. Co jednak z setkami specjalistów z portalu znanylekarz.pl trudniących się homeopatią? W ciągu dnia są to chirurdzy, onkolodzy, neurolodzy, być może całkiem nieźli w swym fachu. Rano przeprowadzają operacje a wieczorami, niczym Josef Fritzl, oddają się swoim mrocznym pasjom, lecząc woskiem z psiego ucha. Wszystko to przy cichej akceptacji prawie całego środowiska medycznego. W Polsce mamy takie organizację jak Polskie Stowarzyszenie Homeopatów i Lekarzy Farmaceutów. Jak dotąd nie doczekaliśmy się Polskiego Towarzystwa Lekarzy Litujących się nad Oszukiwanym Pacjentem.. Dodajmy do tego już czterocyfrową liczbę lekarzy którzy podpisali deklaracje wiary. Ci Państwo ponad wyniki badań przekładają opinię księdza proboszcza.
Zdaje sobie sprawę jak strasznie to brzmi. Może powinniśmy to przemilczeć dla dobra i tak nadszarpniętego zaufania do medycyny głównego nurtu. Rozumiem, że istnienie mitu trzeźwo myślących lekarzy daje większe korzyści niż obmalowanie ich w rzeczywistych kolorach. Pozostaje jednak otwarte pytanie, czy zależy nam na naprawianiu świata czy docieraniu do prawdy.
Zdaje sobie sprawę jak strasznie to brzmi. Może powinniśmy to przemilczeć dla dobra i tak nadszarpniętego zaufania do medycyny głównego nurtu. Rozumiem, że istnienie mitu trzeźwo myślących lekarzy daje większe korzyści niż obmalowanie ich w rzeczywistych kolorach. Pozostaje jednak otwarte pytanie, czy zależy nam na naprawianiu świata czy docieraniu do prawdy.





