Kometa lepsza niż Jezus

By Michał Łaszczyk - 03 stycznia


Wiele osób określających się jako "samodzielnie myślący", odczuwa niezdrowe ciągoty do sensacyjnych wyjaśnień. Wśród polskich ateistów zaskakująco popularny jest dokument Zeitgest, którego religijna część opiera się na książce Llogari Pujola, "Faraon zwany Jezusem". To mniej więcej tak, jakby swoją ciepłą miejscówkę w gnoju zamienic na nowe lokum w kałuży błoty. To zastępowanie jednym bzdur drugimi, jedno szaleństwo drugim szaleństwa.

W moje wredne ręce wpadł właśnie przykład takiego myślenia. Reklamowany na serwisie racjonalista książka "Katastrofy kosmiczne i narodziny religii" Freda Hoyle. Publikacja zasadniczo o niczym, w całości opiera się na istnieniu, w żaden sposób niedowiedzionej komety, której odłamki co rusz bombardują Ziemię. Odłamkom tym zawdzięczamy wszystko. Nauki jak archeologia, socjologia i historia stają się zbędne, ponieważ wszystko jest wynikiem i konsekwencją upadków odłamków.

Upadek imperium rzymskiego próbowano tłumaczyć na różny sposób - niewłaściwą polityką gospodarczą i innymi przyczynami - żadna z nich nie wydaje się prawdopodobna. Wysoce prawdopodobną przyczyną mogą być wielokrotne uderzenia obiektów kosmicznych, które powodowały stan bezładu w imperium.


Począwszy od zakończenia epok lodowcowych, po budowy egipskich piramid - wszystko to komety. Piramidy to schrony wybudowane przed nadciągającym tsunami wywołanym impaktem komet. Z krótkiej książki możemy dowiedzieć się, że Wielki Wybuch nigdy się nie wydarzył, plus wiele pomniejszych, ciekawostek. Wszystkie religie, szczególnie te o dalekiej genezie, są wynikiem "upadek komet". Tak powstała religia Greków, judaizm, chrześcijaństwo, ale i późniejsze kulty.

Wydaje się, że nie przypadkowe było pojawienie się Mahometa za czasów, kiedy to "coś wstrząsnęło całą powierzchnią globu". Nie było też przypadkiem, że Mahomet przybył z pustyni. Podobnie bowiem, jak podczas drugiej wojny światowej, pożary po nalotach bombowych powodowały więcej szkód niż eksplozje - tak żar powstały w wyniku detonacji w atmosferze fragmentów komet, był przyczyną znacznie większych zniszczeń w północnoeuropejskich lasach, niż energia samych eksplozji, Muzułmanie żyjący na obszarach pustynnych byli bezpieczni, bo nie mieli w swoim otoczeniu lasów. Islam wykorzystał tą słabość chrześcijaństwa, rozwijając się z wielką, trwającą do dziś siłą.

  • Udostępnij:

Coś w podobnym klimacie

2 komentarze

  1. jako filolog klasyczny zadrżałam ze zgrozy, choć jeszcze nie widziałam tej publikacji.

    OdpowiedzUsuń
  2. zawsze mnie zastanawia, czy autorzy takich książek naprawdę wierzą w to, co opisują, czy tylko robią to dla zgrywu.

    ciekawy blog, tak przy okazji.

    OdpowiedzUsuń