6 października 2010

Brudna woda za tysiaka

Najwidoczniej jestem prymitywistą, jako, że gdybym tylko wyżył z popędzania kijem gęsi na pastwisko, nie miałbym nic przeciwko takiej robocie. Nie tylko ja tęsknie za przaśnymi czasami, kiedy szło się na zakupy z pęczkiem marchwi za pazuchą i dorodnym świniakiem na sznurku. Niestety, w tych jasnych i prostych czasach, coś co nazywano wówczas medycyną, raczej zabijało niż leczyło, a ponieważ nie na każdego działa pióro oskubanej o północy sowy, obawiam się, że mógłbym nie dożyć wieku, w którym to pisze. Prosta, prostacka wręcz metoda z chamskim efektem końcowym. Ta medycyna naturalna, która sprytnie nie naśladuje medycyny akademickiej (jak homeopatia), stawia właśnie na taki konkret, odwołując się do naszej potrzeby prostych i efektownych metod. Świat bakterii i wirusów jest światem nieludzkim, ani to tego dziadostwa nie widać, a przy tym ciężko sobie wyobrazić jak mała tabletka może walczyć z czymś takim. Łykanie proszków i leżenie trudno nazwać walką z chorobą, w chłopskim znaczeniu słowa walka. W tym miejscu wkracza stawianie baniek - mamy ogień, namacalne działanie, czerwone plamy, przez które choroba wyłazi z nas na naszych oczach. "Konkretną medycyną" są filipińscy uzdrawiacze - żadnego patyczkowania się, brudne łapsko wkładane w brzuch, wygrzebuje kawałek siedzącego w nas paskudztwa. Owi Filipińczycy używają nieraz metalowych garnków i ostentacyjnie wrzucają do niego wyciągnięte z brzucha świństwo. Brzdęk wpadającego do naczynia syfu, jest właśnie tym czymś uchwytnym, czego brakuje mainstreamowej medycynie.

Z bezliku badziewia wybrałem dziś coś, co chyba najlepiej oddaje powyższe gadanie. Jak wiadomo ilość nagromadzonych w nas konserwantów, słodzików i spulchniaczy do pieczywa stanowi od 1/3 do 2/3 masy naszego ciała. Jest to wynikiem światowego spisku, którego celem jest masowa eksterminacja ludzkości, a który zaczyna się u mojego sąsiada opryskującego w swojej szklarni ogórki. Skoro już wiem, iż cały świat chce mnie zabić, z pomocą przychodzi detoksykacja. Zdiagnozowanie nieistniejącego problemu daje monopol na jego usuwanie, bo choć detoksykacja jest praktyką szpitalną, to odnosi się do zupełnie innych substancji. Jeśli medycyna oferowana nam w karetce pogotowia jest wciąż za słaba, aby wyciągnąć z nas barwniki, jakie wchłaniamy jedząc żelki, należy uciec się do bardziej wyrafinowanych sposobów. Metod detoksykacji mamy sporo, większość z nich opiera się na obcowaniu ze szlamem i brzydkim zapachem – jako, że właśnie tak ludzie wyobrażają sobie nagromadzone w nas toksyny. Moja ulubiona metoda wyciąga je przez stopy. Służą do tego różne urządzonka, takie jak BioEnergiser D-Tox Foot, chodzący na Allegro po 1100 złotych i jak zapewnia producent, usuwający zalegające w nas “konserwanty, polepszacze, chemię rolną, pestycydy itd”. Zasada jest prosta jak budowa cepa – do wanienki z czystą wodą wkładamy stopy, podłączamy naszą miskę z wodą do prądu, a po chwili woda dookoła naszych nóg zamienia się w brązową breję.




Szlam ten to oczywiście toksyny i co ciekawe ich kolor nie jest bez znaczenia. Żółty pochodzi z nerek, ciemnobrązowy to toksyny z wątroby lub jelit, zaś biały, nie, nie z mózgu, biały pochodzi z układu limfatycznego. Jeśli ktoś jeszcze pamięta temat fitoświec, tam również kolor woskowiny decydował o diagnozie. Po co morfologie, analizy, wymazy – mamy określone kolorki i wszystko jasne. Jak widać na filmie nasze podeszwy mają niezłą wydajność w usuwaniu tego cholerstwa, niestety dla wszystkich, którym stopy ciążą już od toksyn mam złą wiadomość. Dopalaczy z organizmów naszych pociech tym nie usuniemy. Wszystko to pic na wodę i to na wyjątkowo nieświeżą wodę. Wcale nie musimy wkładać stóp, aby woda przybrała tak nieciekawy kolor. Co więcej, dwa gwoździe podłączone do prądu, dałyby toksyczne błoto wyglądające nie mniej paskudnie. Kawałek złomu nie byłby jednak tak przekonywujący jak zabudowane coś, mogące kryć wyrafinowaną, mistyczną technologie, jaką należałoby oczekiwać za tysiąc złotych. Woda nie jest brudna od toksyn, ale od rdzy, wedle reakcji 6H2O + 2Fe —> 3H2 + 2Fe(OH)3 . Fizjologia człowieka i chemia jest bezwzględna dla amatorów tego zabiegu. Jest on całkowicie bezużyteczny, nie może działać i nie działa. Oczywiście ludzie widzący we własnych stopach filtr zasysający toksyny i wypluwający je na zewnątrz mają w apteczce szarlatana parę innych wynalazków. Między innymi plastry o adekwatnym działaniu. Przed zaśnięciem naklejamy plasterek na stopę, zgodnie z zasadami refleksologii możemy nawet wybrać, który narząd oczyścimy, po czym rano odklejamy go oblepionego kleistą substancją – znaczy się toksynami! Okrutna prawda mówi jednak, że owa toksyna to jedynie produkt higroskopijnych właściwości substancji jakimi nasiąknięty jest plaster, takimi jak ocet drzewny. Zrobi się czarny od wilgoci naszych stóp, czoła, ale i równie dobrze wyciągnie toksyny wisząc nad czajnikiem.

16 komentarzy:

  1. No jak to biały kolor z układu limfatycznego? Przecież "kolor "białe plamki" świadczy o kamiennym śnie i bezsenności, czerwony o zimnych stopach i skrzeplinie, a brązowy o zanieczyszczeniu tłuszczów." I wszystko jest jasne ;-): http://sporothrix.wordpress.com/2010/03/23/moczenie-nogi-leczy-nalogi-i-zlogi/

    OdpowiedzUsuń
  2. @sposrothrix: A właśnie że układu limfatycznego!!! Mój szaman jest lepszy od Twojego szamana ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepraszam sporo za niezamierzoną literówkę, no offence etc.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy tylko dosięgnie mnie uczucie bycia wyjątkowym w temacie, zawsze znajdzie się jakaś menda która wszystko popsuje :) Ja swoją tablice kolorów wziąłem z device watcha:

    "Yellow is said to come from the kidneys and bladder; orange/brown from the joints; green/dark brown to black from the liver, gall bladder and/or bowel; and white from the lymphatic system"

    OdpowiedzUsuń
  5. Dwie elektrody: jedna pod język, druga w odbyt - powinno działać jeszcze skuteczniej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy w to nie wierzyłam...ani w te plastry, które reklamują w tv, rzekomo detoksykacja...

    OdpowiedzUsuń
  7. To częsty sposób reklamowania urządzeń "oczyszczających" - na elektrolizę z elektrodą z żelaza. Pamiętam sposób namawiania do zakupu urządzeń demineralizujących wodę drogą podwójnej osmozy. Oczywiście po oczyszczeniu żaden szlam się nie wydzielał, a przed oczyszczeniem sporo. Dlaczego? Wiem, ale nie powiem (miłośnicy blogow naukowych, jako uczestnicy światowych spisków na rzecz wyniszczenia ludzkości też zresztą wiedzą, ale cicho sza!).

    OdpowiedzUsuń
  8. Z ciekawości, drogi Michale, czyżbym widział w Twoich ostatnich postach mniej lub bardziej subtelną inspirację książką "Bad Science" Bena Goldacre'a? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. zaś biały, nie, nie z mózgu, biały pochodzi z układu limfatycznego... Jak jakaś maszynka nam wyciągnie brudy z głowy, okaże się, że one są zielone, mają kolor niedojrzałych nadziei :)

    OdpowiedzUsuń
  10. czyżbym widział w Twoich ostatnich postach mniej lub bardziej subtelną inspirację książką "Bad Science" Bena Goldacre'a?

    Jeśli ostro plagiatuje Goldacre'a to wybitnie niezamierzenie, jako że nie nigdy tego nie czytałem i raczej poczekam z tym na polskie tłumaczenie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie oskarżam o plagiat, po prostu ostatnio omawiasz tematy, którymi zajmuje się w pierwszym rozdziale książki, chyba nawet w podobnej kolejności :) Tak w ogóle bloga czyta się z największą przyjemnością, tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ha! Zastawiałam się, czemu na wszystkich bogów plastry przyklejane na stopy mają być każdego dnia coraz jaśniejsze po odklejeniu. Czyżby efekt dokładniejszego mycia stóp? Gdyby te cuda kosztowały po 3 zł za parę, to zrobiłabym eksperyment naukowy, a tak wolę iść na kawę ...

    OdpowiedzUsuń
  13. Panie Michale, mógłby się Pan jakoś odnieść do tego filmiku ? http://www.youtube.com/watch?v=GrUcbJiyToU

    Chciałem, żeby ktoś jakoś to wytłumaczył, co to za zjawisko?

    OdpowiedzUsuń
  14. Jest to nauczka aby nie filmować pod Słońce :) A tak na serio nie wiem jak się to fachowo zowie, trzeba by zapytać kogoś kto zna się na filmowaniu jak nazywa się takie odbicie światła, którego szerokość zmienia się pod wpływem pionowych ruchów kamery (zmiana kąta wpadania światła). Urzeka mnie natomiast pieśń śpiewana gdzieś od 30 sekundy, aż do końca, więc jakby ktoś znał tytuł... O samym cudzie słońca jako takim było.

    OdpowiedzUsuń
  15. witajcie,
    nareszcie coś mądrego do poczytania. Gdyby plastry wyciągały z nas różne rzeczy, to plastry z hormonami, które nosimy / antykoncepcja!/ wyciągały by z nas hormony.
    A plastry przeciwbólowe? Według teorii szarlatanów wyciągają ból.....

    koga

    OdpowiedzUsuń