14 czerwca 2009

Gwiezdne dziecko nie takie gwiezdne

Warszawa zbliżyła się wczoraj do od wieków tuszowanej tajemnicy, skrywanej przez naukę i podsycanej przez takich ludzi jak ja, prawdy o pochodzeniu człowieka. Do stolicy przybył, znany w świecie ufolog Lloyd Pye - agitator na rzecz czaszki gwiezdnego dziecka - efektu zakazanej miłości przystojnego kosmity z piękną ziemską kobietą. Mnóstwo tego na rożnych portal, ja polecam link do tvn-warszawa, z kilkuminutowym wywiadem z Pye'em.

Ludzie opętani wizją której inni nie podzielają, są w stanie wiele dać i połknąć każdy haczyk, aby zdobyć dla siebie akceptacje. Perfidnie wykorzystali to szczwani Meksykanie, podsuwając Pye'owi zdeformowaną czaszkę i rozpętując całą tą historie. Samo znalezienie czaszki ma swoją piękną, romantyczną i zapewne nieprawdziwą historie - czaszka była znaleziona przez mała dziewczynkę która ukrywała ją aż do chwili swojej śmierci, przekazując ją na koniec parze Amerykanów. Pye wydawał się dla nich odbiorca idealnym - poszukiwacz Yeti, zafascynowany Sitchinem kwestionującym naturalną ewolucje człowieka, Pye twierdzi że homo sapiens jest efektem eksperymentu genetycznego obcych - stąd czaszka bezpośrednio dowodząca tej tezy, byłaby dla niego prawdziwym graalem. Starchild skull odnaleziona ponoć już w latach 30-tych, zainteresowanie wzbudziła dopiero wiele lat później. Czaszka musiała poczekać na obraz obcego do którego mogłaby przypasować. Przedwojenne wyobrażenie istot pozaziemskich znacznie różniło się od dzisiejszych "szaraków", którzy swą popularność zawdzięczają książce "Wspólnota" Whitleia Strieberga. Jej specyficzne oczy musiały poczekać na inną modę co do wyglądu obcego. Pye wziął czaszkę w ciemno, ze względu na sam jej wygląd i do tej pory jego główne argumenty na jej kosmiczne pochodzą bierze z jej morfologii. Tymczasem w budowie czaszki nie ma niczego co odbiegałoby od znanych nam patologii. Większość tych deformacji tłumaczyłoby wodogłowie dziecka, jednak są co do tego spory - wśród antropologów nie ma natomiast sporów co do tego, że jest to czaszka człowieka. Na zlecenie Discovery oryginał czaszki badał profesor Bill Rodriguez z Forensic Anthropology Facility orzekając, "że nie ma w niej niczego pozaziemskiego, a anomalie które w niej widzimy nie są niczym niezwykłym dla czaszek człowieka".

Pye wie jednak swoje. Atakuje ekspertów ze swej amatorskiej pozycji, twierdząc nawet, że nie można było stwierdzić wieku zmarłej osoby po wyglądzie czaszki! Zęby wskazały na wiek 4-5 lat, a nie jak chciał Pye, widząc w niej dorosłego acz małego (jak to szarak) osobnika. Nasz gość używa innego, zaskakującego argumentu - otóż twierdzi, że badania DNA wykazały jej potencjalną pozaziemskość. Czaszka była aż 6-krotnie poddawana testom DNA zawsze z tym samym, niepochlebnym dla Pye wynikiem. Obecność chromosomu Y dowiodła, że dziecko było chłopcem z "ludzkim ojcem" - chyba że kosmici również posiadają chromosom Y, jeśli w ogóle posiadają DNA. Specjalistyczne badania ustaliły nawet pokrewieństwo zmarłego dziecka, jak można było słusznie zakładać, do pobliskich Indian. O co w takim razie chodzi Pye'owi z tym, że matką dziecka był kobietą, a ojcem pozaziemska istota? W czasie pierwszego badania DNA udało się wyseparować tylko DNA mitochondrialne, dziedziczone wyłącznie po matce, co jest czymś normalnym dla tak starych, blisko tysiącletnich próbek. Fiasko wyekstrahowania DNA nuklearnego, było dla Pye'a równoznaczne z dowiedzeniem jego pozaziemskości. Niestety inne badania dotarły także do DNA jądra komórkowego - jak podważył i te opinie? Otóż doszukał się we wstępie do raportu zdania, że czaszkę odnaleziono w jaskini, kiedy w rzeczywistości odnaleziono ją w kopalni. Ni z to z gruszki ni z pietruszki, było to dla niego tożsame z podważeniem chemicznej analizy DNA, które nie miała z tym przecież nic wspólnego. Nie wiem na jakie badania czeka Lloyd Pye, ale ewidentnie wpadł w sidła swojej własnej paranoi. Od niedawna twierdzi już, że materiał genetyczny obcego który jest udziałem czaszki gwiezdnego dziecka, jest niewykrywalny dla naszych przyrządów, Znów podważać będzie każdy nieprzychylny dla siebie wynik, w oczekiwaniu na coś niemożliwego, zdanie "tak, badania wykazały że ojcem był Marsjanin".

22 komentarze:

  1. Lloyd Pye zabrnął w swoich obłędnych twierdzeniach tak daleko i robi to tak długo, że nie jest się w stanie z tego wycofać, z czasem stał się "nieprzemakalny" na krytykę i wymowę faktów. Zresztą z czego by żył, jak tylko umie gadać o tej czaszce, podróżuje z jej kopią, bo gdyby mu oryginał ktoś dmuchnął, to koniec.
    A tak robota lekka, w cieple i się nie kurzy.
    Zapraszany jest podobnie, jak np. Erich v. Däniken (te same objawy w czaszce)do takich krajów, jak Polska, następny przystanek może Kazachstan, albo Mongolia.
    Normalny żywot pana Pye z głową w gwiazdach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja wypowiedź jest typu "on nie ma racji, bo nie ma racji" nie jesteś w stanie wypowiedzieć się chociaż "trochę" w sposób naukowy bo nie masz żadnych argumentów i dlatego wyjeżdżasz z Danikenem...Proponuję zapoznaj się z problemem, przygotuj się merytorycznie i wypowiedz a nie zaczynaj od krytyki skoro nie masz o tym zielonego pojęcia...

      Usuń
  2. Pogrzebałem w harmonogramie tourne Lloyda, z obawą w sercu, że Kazachstan i Mongolia... były przed nami :) ale nie, nie jest tak źle. Po nas w czerwcu jest jeszcze 3 razy Wielka Brytania, wiec dziś możemy być dumni z tego że jesteśmy Polakami. Jak coś głupiego, to od razu walą prosto do nas - taką mamy renomę, a jak!

    Erich natomiast w ogóle nie musi już nigdzie jeździć, bo jest tak bogaty, że miejsca które chciałby odwiedzić przychodzą do niego. Za kilka tysięcy lat ktoś spojrzy na jego majątek i stwierdzi że tego nie mogły dokonać ludzkie ręce, że musieli pomóc mu kosmici - i niestety w pewnym sensie, ten ktoś będzie miał racje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Od kilku miesięcy lurkuję na pańskim blogu i właśnie z przerażeniem odkryłem, że lansuje Pan u siebie pana prof. Arkadiusza Jadczyka. Mam nadzieję, że to tylko wynik pańskiego niedbalstwa - zwyczajnie nie sprawdził Pan, kim tak naprawdę jest prof. Jadczyk i nawet nie zajrzał do polecanego przez siebie bloga, którego ów pan prowadzi.

    Jeśli tak faktycznie było, to śpieszę Pana poinformować, że Arkadiusz Jadczyk to z jednej strony szanowany profesor fizyki teoretycznej, a z drugiej - zaciekły propagator pseudonauki wszelakiej: od ufologii, przez homeopatyczną teorię pamięci wody (przy tym szczyci się osobistą znajomością ze świętej pamięci dr. Jacquesem Benveniste...), po telepatię i pozazmysłowe kontakty z istotami z "innych wymiarów". Ponadto wściekle tępi "scepów", z Dawkinsem i Randim na czele i wraz z małżonką (Laurą Knight-Jadczyk) - medium, specjalizującą się w channelingu - prowadzi paranolmaniaczy serwis "Kasjopea".

    Serwis "Kasjopea" i blog Jadczyka w Psychiatryku24 to istna kopalnia "kwantowej mistyki" i innej "wiedzy tajemnej", a sam Jadczyk to chyba najbardziej przerażający szkodnik polskiej nauki, bo wykorzystuje jej autorytet i swoją wybitną, ekspercką wiedzę fizyczno-matematyczną do promowania jakichś straszliwych mistycznych i antynaukowych bredni.

    Mało tego: Jadczyk ma w psychiatryku24 kilku kolegów-szaleńców, z którymi prowadzi swoje "uczone" debaty i których promuje na swoim blogu. Wśród nich wyróżnia się Eine - "największy katolik wśród fizyków i największy fizyk wśród katolików", a przy tym zaciekły apologeta i tępiciel teorii Darwina. Oraz pan waldemar.m - pracujący gdzieś za wschodnią granicą "fizyk"-samouk, samozwańczy pogromca mechaniki kwantowej, konstruktor "perpetuum mobile" (?) in spe oraz "odkrywca" nowej, obalającej fizykę kwantową, cząstki elementarnej, nazwanej przez niego "elektrino".

    Na swoim blogu - jakoby promującym racjonalizm i sceptycyzm, zwalczającym pseudonaukę i zabobon oraz naśmiewającym się z ludzkiej naiwności i intelektualnego niedbalstwa - zapamiętale skacze Pan na "pochyłe drzewa" pokroju Lloyda Pye, ale największych (bo wybitnie wykształconych) i najgroźniejszych (bo ryjących od środka) wrogów racjonalizmu&sceptycyzmu&nauki w osobie Arkadiusza Jadczyka i jego adherentów przedstawia Pan jako... "scjentystyczną pożywkę"???

    Pan wybaczy, ale przynosi Pan wstyd racjonalistycznemu sceptycyzmowi, którego jakoby chce Pan bronić...

    z poważaniem
    Quasi

    OdpowiedzUsuń
  4. Najzabawniejsze jest to, że w przypadku tej czaszki wiek najłatwiej ocenić po zrośnięciu szwów, jako że cała puszka się zachowała (jest to zresztą najpewniejsza metoda), a zęby sądząc po zdjęciu, bardzo nieszczególnie (żuchwy zdaje się w ogóle brakuje), w dodatku nadają się do tego głównie trzonowce, a ich na zdjęciu nie widzę. No chyba że Mr. Pye wykonał kopię nie uwzględniając obliteracji szwów... tak w sumie byłoby mu na rękę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach, jacy tu wszyscy na tym forum mądrzy... Pewnie byli na wykładzie Lloyda Pye... A nie, przepraszam, nie musieli iść na ten wykład, bo już wszystko wiedzą, pewnie nawet sekretnie sami zbadali dogłębnie tę czaszkę...

    Tak, tak, to oczywiście wodogłowie albo makrocefalia, a w ogóle to przecież Lloyd tnie na tej czaszce taką wielką kasę, że już żadnych książek nie musi sprzedawać, w ogóle już nic nie musi robić, bo spi na pieniądzach... A że mieszkał w Hotelu Mazowiecki a nie w Marriocie, a że za wszystko płaciła fundacja Nautilus, a że jeździł tramwajami i autobusami a nie taksówkami? A, to tylko takie jego dziwactwo....

    Oczywiście, że Czaszka Gwiezdnego Dziecka to jedno wielkie oszustwo. Wie i widzi to przecież każdy, kto nie czytał jego książki i nie słuchał jego wykładów!!! Choć może trochę szkoda, że nikt z Waszego Zacnego Grona się nie pofatygował, bo można by ciężkie działa przeciwko niemu bezpośrednio wytoczyć i zadac mu pytania, na które - z pewnością - nie byłby w stanie odpowiedzieć...

    OdpowiedzUsuń
  6. To nie istotne, czy Pye porusza się taksówką, limuzyna, czy lektyką, bo nie ma to żadnego znaczenia dla czaszki. Jednak dopóki Pye nie udowodni absurdalnej tezy którą głosi (w cywilizowanym świecie to on dowodzi że jest prawdziwa, a nie my po drugiej stronie kabla że tak nie jest), jest niestety skazany na pośmiewisko anonimowych i pół anonimowych typków z internetu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie do końca prawda została zawarta w poście. Teorie mówią dokładnie, że matką była kobieta a ojcem kosmita. Badania potwierdzają fakt, że matką była Indianka (i nie była to kobieta znaleziona wraz z Gwiezdnym Dzieckiem, ta była prawdopodobnie jego opiekunką/kochanką), natomiast nie udało się jeszcze dociec prawdy na temat ojca, ponieważ badania technologią 454 nie są jeszcze ogólnie dostępne i bardzo kosztowne (za zbadanie czaszki neandertalczyka zapłacono 2 mln dolarów). Jeśli genom nie będzie podobny do ludzkiego w 99,99%, to będzie to znaczyć, że ojciec Gwiezdnego Dziecka był obcego pochodzenia. Na razie jeszcze nic nie wiadomo, więc obie strony równie dobrze mogą się mylić. A może już po wszystkim? Jeśli okazało się, że mamy do czynienia z hybrydą, to nikłe prawdopodobieństwo jest na to, że społeczeństwo zostanie poinformowane, gdyż mogłoby to wywołać niemałe zamieszanie. Osobiście mam cichą nadzieję na potwierdzenie kontaktów z obcymi, jednak uważam tez, że sytuację należy oceniać z dystansem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie bardzo potrafię sobie wyobrazić badanie DNA dowodzące, iż ojcem jakiegoś dziecka jest kosmita, zatem wszystko to jedynie teatr dla ubogich. Nie ma co wyciągać liczb z kapelusza jak 99,99%, bo tak naprawdę nic one nie znaczą. Samo istnienie DNA przywołuje tu ziemskie pochodzenie, chyba że minęło mnie odkrycie kosmicznego DNA rekombinującego z tym na naszej planecie. Elementarna wiedza z biologii wystarczy, aby zobaczyć w tym marne, objazdowe oszustwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale oni w tej czaszce poszukują jądrowego dna od ojca i szukają ludzkiego bo nie znamy kosmicznego dna i jak do tej pory nie udało się tego dna wyodrębnić więc albo zostało zdegradowane przez przyrodę ale w drugiej czaszce bez problemu je wyodrębnili albo faktycznie to dna jest nierozpoznawalne bo nie jest ludzkie a wnioski każdy sam wyciągnie,,,i moim zdaniem tak do końca to nie jest teatr dla ubogich bo wszechwiedzący naukowcy nie dali żadnych przekonywujących dowodów że to jest znana nam deformacja...

      Usuń
  9. Tak sobie luźno myślę... Hmmm... Liczby nic nie znaczą? No tak, racja, ważniejszy jest otwarty umysł. I coś mi się wydaje, że gdyby w czasach Kopernika był internet, to też by go wyśmiali tacy ortodoksyjni "naukowcy" jak tutaj. No bo przecież "każdy widzi", że to słońce krąży wokół ziemi hehehe

    OdpowiedzUsuń
  10. Piszący ten artykuł jak i większość komentujących mają ten sam monopol na wszechwiedzę co KK i w ten sam "sposób niepodlegający jakiejkolwiek dyskusji" uzurpują sobie prawo do wszechwiedzy. Dinozaury to też wymysł p. Pye?

    OdpowiedzUsuń
  11. @ Anonimowy - jesteś może ojcem Gwiezdnego Dziecka? A może to Twoja czaszka? Napisz coś jeszcze! Widać, że coś wiesz, a jesteś taki zdawkowy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Musze was - anonimowe rzesze - zmartwić. Szanse iż Kopernik grałby w waszej pseudonaukowej drużynie są niewielkie. Z ludzi tamtej epoki pewnie Faust by się z wami napił.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie np zastanawia skad pewnosc, ze kod DNA jest zarezerwoaany tylko dla stworzen Ziemskich, tak jak chrom Y tylko dla meszczyzn.
    No i fakt krztaltu mozgoczaszki ktora nie moze tak wygladac w przypadku wodoglowia, ja i nie moze miec odcisku naczy krwionosnych w srodku (st med).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma powodów aby coś w rodzaju DNA nie funkcjonowało poza Ziemią. W DNA skumulowanych jest jednak tak wiele dawnych mutacji, że jest nieprawdopodobne aby te same błędne sekwencji powtórzyły się gdzie indziej. Z racji tego, że wszyscy mamy prawie identyczne DNA, nie jest problemem ustalić, czy dana "osoba" jest spoza Ziemi.

      Usuń
  14. Rzeczywiscie, tu masz racje!

    OdpowiedzUsuń
  15. Jesli dziecko cierpialo na schorzenie genetyczne np Progerie badania DNA nie wiele dadza. Bylem na wykladzie tego czlowieka jego tozsamoscia stala sie ta czaszka, "gwiezdnego "dziecka ...pytanie dlaczego zmarlo w wieku 5lat ? Wskazywac to moze na postepujaca chorobe o podlozu genetycznym, przy wielu chorobach tego rodzaju dochodzi do tego typu zmian. Nie ma materialu z ktorego mozna pobrac probki do porownania w celu wykluczenia choroby dziedzicznej, przekazywanej potomstwu. Natomiast stwierdzono obecnosc hydroksyapatytu materialu obecnego u wszystkich ssakow na ziemi. Zacietrzewienie obroncow teorii "gwiezdnego "dziecka jest dziwne ...ale szanuje ich prawo do odmiennej opinii. Ciekawy artykul.

    OdpowiedzUsuń
  16. ta czaszka ma więcej elementów różniących niż wspólnych człowiekowi, dlatego twierdzę że to nie jest czaszka ludzka lecz jakiejś istoty, która na pewno nie była człowiekiem tak jak my i żaden naukowiec nie jest w stanie temu zaprzeczyć dlatego mówienie że to jest czaszka człowieka jest tak samo bez sensu jak mówienie że to jest na pewno czaszka kosmity. Najgorsze jest to że jest to arcyciekawy przypadek przyrodniczy a naukowcy podchodzą do tego z pogardą tylko dlatego że nie potrafią stwierdzić co to jest i przyznać się że czegoś nie wiedzą bo myslą że nasza wiedza jest poukładana i kompletna ale pamiętajcie są rzeczy na tym świecie które się nawet naukowcom nie śniły...

    OdpowiedzUsuń
  17. Przede wszystkim w oryginalnym tekscie jest pelno przeklaman, niescislosci i niedomowien, ale czego sie nie robi, zeby wysmiac... Tak mnie zstanawia: skoro to takie oczywiste, czemu nauka tak bardzo wzbrania sie przed zbadaniem GENOMU tej czaszki (takie mozliwosci wyodrebniania starozytnego genomu juz przeciez istnieja)? Dlaczego wysmiewa teorie Lloyda Pye'a na podstawie wylacznie roznic morfologicznych, z ktorych 25 nie jest, i nie moze byc, typowa dla czlowieka, nawet z wodoglowiem lub progeria?

    OdpowiedzUsuń
  18. Wodowgłowie ?(a chyba ten kto to pisał ) równomierna grubosc mózgoczaszki przeczy temu , brak otworów nosowych , czaszka jest lzejsza niz ludzka ale znacznie wytrzymalsza naukowcy próbujac ja przeciac tak jak to zwykli robic podczas sekcji etc niebyli w stanie tego dokonac otwór wielki do którego prowadzi kregosłup pozwala na ruchy głowy przypominajace piłke golfowa na podstawce(niewiarygodne ale na yt jest film "przesłuchanie obcego " na którym rzekomy prawdziwy obcy wykonuje własnie takie ruchy w pewnym momencie) badania dna wykazały istotne róznice miedzy homosapiens a ta czaszka ,istota prawdopodobnie niemiała mózdzka bo gdyby miała został by zmiazdzony przez mózg przez ich połozenie wzgledem siebie lub struktura mozgu i mozdzka była znacznie mocniejsza niz nasze homo sapiens umarłby szybko przy takim ustawieniu to głowne argumenty wyciagane do oszacowania z czym mamy do czynienia czy to czaszka kosmity niewiem ,nieulega dla mnie najmniejszej watpliwosci ze niejestesmy na szczycie łancucha pokarmowego w kosmosie lub kosmosach czekam na bardzo wnikliwa obiektywna analize tej czaszki przez najlepszych specjalistów niezaleznych z najlepszym sprzetem na swiecie to tyle odemnie pytanie kiedy mozemy miec pewnosci ze ci co to badaja takmi sa? mozemy jedynie brac to na zaufanie jeszcze jeden argument prawdopodobienstwa wystapienia tylu mutacji u jednego człowieka jest tak małe ze predzej ktos w wom zyciu wygrałby 50 razy w totka głowna wygrana no ale skoro jest małe tzn ze nie niemozliwe .

    OdpowiedzUsuń
  19. A skąd się wzięły teorie Lloyda Pye'a, jeśli nauka ich nie potwierdza. Z głowy? Równie dobrze, tylko na nią patrząc, może stwierdzić, że ona z Syriusza. I nauka nie zaprzeczy ani nie potwierdzi. Ponieważ fantazje nie są stwierdzalne fizycznie.

    OdpowiedzUsuń