16 maja 2009

Malowana lala

Nie wiem czy to widać, ale staram się jak mogę poruszać dotychczas raczej nie zgłębiane tematy, przynajmniej w polskim internecie. Czasami wyprzedzają mnie inni koledzy sceptycy, innym razem nawet nie zabieram się za tematy o których wiem, że inni są w stanie zaprezentować je lepiej. Dziś parę słów o Matce Bożej z Guadalupe, właśnie dlatego, że nie łatwo znaleźć jest coś co rzucałoby trochę światła na ten rzekomy cud. Sprawa nie jest bynajmniej trywialna, w końcu mówimy o największym katolickim sanktuarium, ustępującym w licznie wiernych jedynie Watykanowi. Bez trudy wynajdziemy wszelkie informacje o dziwach związanych z obrazem Meksykańskiej Maryi i niczego co by je podważało. Począwszy od Wojtka Cejrowskiego po "Nie do wiary" kończąc, od lat nabija się nam głowy głupotami o tym obrazie, skąpiąc choćby jednego słowa zdrowego krytycyzmu. Czy rzeczywiście na obrazie wiszącym w Guadalupe "nie znaleziono żadnych farb, żadnych barwników, ani pozostałości szkicu (nasza-arka.pl)" a "wielu sceptyków i racjonalistów w konfrontacji z faktami, które odkryli, badając święty obraz, odrzuciło swój sceptycyzm i nie wiarę, klękając przed tajemnicą niewidzialnego Boga (opoka.org.pl)"?

Matka Boża z Guadalupe jest XVI wiecznym obrazem, który został przez nią zesłany za pośrednictwem Juan Diego. Jak głosi legenda, prosty chłop Juan Diego Cuauhtlatoatzin miał dostarczyć go w postaci worka kwiatów, aby owe kwiaty same w nadnaturalny sposób utworzyły na tkaninie wizerunek Maryi. Z racji tego iż autorką obrazu jest Matka Boska, żadne katolickie oczy nie potrafią dostrzec w nim zwykłego malowidła. Tęgie umysły patrzą i patrzą i nic, nie wiadomo jak powstał, wszystko co z nim związane jest niezwykłe, tylko boska siła stworzyć mogła takie dzieło. Wiem, iż poczucie czy coś jest narysowane jest subiektywne, twierdzę jednak że średnio inteligentne dziecko przy odrobienie chęci dostrzeże, że Guadalupe to najzwyklejszy obraz. Spójrzmy jedynie na górę obrazu. Ponadczasowa Matka Boska namalowała się w konwencji typowej dla okresu i zawiera w sobie rysy XVI wiecznego Meksyku. Postać jest w rzeczywistości zbiorem atrybutów chrześcijańskich i azteckich (bogini matki Tonantzin) namalowanym w typowej kolorystyce (zieleń, błękit) Niepokalanej. Matka Boska albo nie ma talentu do rysowania, albo nie była tak piękna jak o niej mówią, ponieważ jej twarz nie znajduje się na środku głowy (A), lecz jest dość mocna przesunięta w prawo. U góry (B) widać zamalowaną koronę, zaś oczy zawierają ordynarnie namalowane kontury (znane na malowidłach, nieznane w naturze) (C). Na lewym policzku Marii widać ewidentnie grubszą warstwę farby tworzącą cień (D). Ciekawym argumentem, iż jest to najzwyklejsze i to nie najlepsze malowidło, są złote pasy biegnące po ubraniu Matki Bożej z Guadalupe (E). Perspektywa czy jakiekolwiek zagięcia zdają się nie dotyczyć biegnących od głowy do stóp ozdobnych pasów, w konsekwencji wyglądają tak jak wyglądać nie mogą - otóż na całej wysokości mają tą samą szerokość. Cała zaś Najświętsza Panienka pokryte jest gwiazdami (F) i trzeba złej woli, aby nie dostrzec dziecinnej konwencji w której zostały namalowane. Takich demaskujących niedociągnięć jest na obrazie wiele, polecam zapoznać się z analizą całości postaci w książce "The mystery chronicles" (rozdział: Image of Guadalupe, Myth-perception). Wyniki badań upublicznione 2002 roku przez konserwatora obrazu Jose Rosalesa potwierdziły tylko, iż to nie różami wyręczyła się Maria, lecz niestety musiała zakasać rękawy i wziąć pędzel do ręki. Cały materiał zagruntowany jest siarczanem wapnia i zostało namalowane z użyciem materiałów i metod popularnych w XVI wieku. Zdjęcia w podczerwieni ujawniły również szkic obrazu, wykonany sadzą. Stąd też wiemy, że dłonie Matki Bożej z Guadalupe zostały przy malowaniu zmodyfikowane w stosunku do pierwotnych założeń. Odkrycia te nie dla wszystkich byłyby zaskoczeniem. Na namalowanie ludzką ręką wskazywano już w czasie pierwszych szczegółowych oględzin obrazu w 1556 roku, wymieniając nawet potencjalnego autora, indiańskiego malarza Marcos'a Cipaca.

Jeśli istnieją zatem tak przekonujące dowody przeciwko niebiańskiemu pochodzeniu obrazu, dlaczego skądinąd wykształceni ludzie trwają przy jego cudowności podnosząc coraz nowsze i dziwniejsze argumenty (zaczynając od tego że jest niezniszczalny, po odpychanie przez niego komary). Wszystko tłumaczy jeszcze jeden dowód na jego nadnaturalność. W latach 20-tych XX wieku w źrenicach Madonny z Guadalupe dostrzeżona postacie. Jak widać po lewej, nawet w plamowym teście rorschacha widać rzeczy wyraźniej. Przypomnę tylko że ludzki mózg jest w posiadaniu specjalnego obszar zwącego się "fusiform face area" zadaniem którego jest wyszukiwanie i rozpoznawanie ludzkich twarzy. Bez wątpienia ludzki mózg posiadać musi takie moduły, gdyż wyłonienie twarzy z niewyraźnego tła nie raz w naszej historii stanowiło kwestie życia lub śmierci. Mały psikus w postaci dostrzegania ludzkich zarysów w liściach, korze drzewa i chmurach jest małą ceną w porównaniu z dostrzeżeniem poszukiwanego przez nas dziecka czy zobaczenia w porę przeciwnika. Jednak poważny naukowiec nie może pozwolić sobie na takie błądzenia, a w przypadku Guadalupe sprawa wygląda wręcz kuriozalnie. Z załączonego obrazka "eksperci" nie tylko wychwycili 5 ludzkich sylwetek, potrafią nawet odróżnić ich płeć, podać kolor skóry, a nawet wskazać te postacie z imienia i nazwiska? I to wszystko z plam u góry! Nasza pragnienia i oczekiwania nie mogą nas zaślepiać, pomimo wiary jaką pokładamy, nie możemy oddać się we władanie manipulacji i domysłów. Jeśli w najzwyklejszych plamach widzimy rozmyślnie utrwalone obrazy, znaczy się przekroczyliśmy granice racjonalnej oceny zjawiska które badamy.

Legenda o Juan Diego, przesycona motywami ze Starego i Nowego Testamentu, jest w rzeczywistości inną wersją wcześniejszej hiszpańskiej legendy o pastuchu i cudownym posągu Matki Bożej. Z historycznego punktu widzenia wątpliwe jest aby Juan Diego kiedykolwiek istniał. Wątpią w niego nie tyle zatwardziali ateiści, ale i miejscowe kościelne władze i to już od wieków! Pierwsze opowieści o Juan Diego pojawiają się dopiero sto lat po wydarzeniach w których brał udział, a cała historia wygląda na tyle naiwnie, że w XIX wieku, zarówno wśród Meksykańskich historyków jak i biskupów był on postacią czysto mitologiczną. Pod presją wiernych coraz potężniejszych kościołów Ameryki Środkowej, w 1999 roku ta wpół mityczna postać została podniesiona do rangi błogosławionych, aby w 2002 zostać pełnoprawnym świętym. Burze wywołał wówczas sam opat bazyliki w Guadalupe Guillermo Schulenburg, oświadczając iż Juan Diego jest tylko symbolem i nie wierzy aby mógł kiedykolwiek istnieć. Tym samym, jak wciąż się podkreśla, niezwykle ostry i krytyczny proces kanonizacji, znów (patrz św Jerzy od smoka) dopuścił do grona świętych najpewniej nieistniejącą nigdy postać.

61 komentarzy:

  1. Jeżeli wysoce wątpliwe jest istnienie niejakiego Jezusa z Nazaretu, któremu nawet udało się zostać Bogiem i który w jakiś karkołomny sposób musiał się sam zamordować na krzyżu, aby nam coś tam udowodnić, to co za problem, aby nieistniejący Juan Diego został świętym.
    Jakby coś gdzieś nie chciało pasować do kupy, to się już z czymś tam zawsze dopasuje.
    Naszego kochanego sługę bożego Jana Pawła II w czasie zamachu od śmierci obroniła Matka Boska Fatimska, która w ostatnim momencie, już w ciele skierowała pocisk w bok, tak że minął on jedną z głównych arterii, ...uff.
    Co w tym czasie robiła Matka Boska z Guadelupe niestety media nie podają, ale z pewnością była oddelegowana do równie ważnych zadań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak można wierzyć w kogoś kto nie pozostawił po sobie niczego.
      Rzymianie ukrzyżowali ok. 2 tys ludzi i skrupulatnie zapisywali kogo i za co skazują. Nie ma śladu o Jezusie z Nazaretu - Królu żydowskim.
      Czy to nie dziwne,że nie zapisali nic o takim cudotwórcy.
      W tamtych czasach Apoloniusz z Tieny , czy Szymon Mag robili lepsze sztuczki. Szymon nawet unosił się w powietrzu. Jakoś ewangelisci
      Jezusowi nie przypisali tego daru.
      Pisanie o kimś ok. 100 lat po jego śmierci i przesciganie sie w wymyślaniu ilosci cudów jakie wyczyniał to jakieś nieporozumienie.
      Co najdziwniejsze dzięki cesarzowi rzymskiemu Konstantynowi Wielkiemu prześladowana sekta czcząca biednego cieślę,narcyza i schizofrenika opanowała p r a w i e cały świat.

      Usuń
    2. 2 tys ludzi?? dobre.... ciekawe skąd masz takie wiadomości? po jednej tylko bitwie przy drodze do Rzymu stało kilka tysięcy krzyży z przegranymi ...

      Usuń
    3. Nic po Sobie nie pozostawił? Hmmmm.. Widzę, że ktoś tu jest niedoinformowany. No proszę: Pozostały szczątki krzyżą, na którym był On powieszony.
      Pozostały dokumenty zawierające informacje na temat skazanego (Jezusa Chrystusa, Króla Żydowskiego) i przebiegu egzekucji.
      Pozostała Ewangelia spisana przez 4 Ewangelistów której autentyczność jest pewna.
      Pozostał Całun Turyński, który "dziwnym trafem", pokrywa się z opisem Męki Pańskiej.
      Jest wielu żydowskich i rzymskich historyków, którzy pisali on Jezusie Chrystusie z Nazaretu i o Jego wyznawcach. ( Na tym zostało oparte opowiadanie historyczne Henryka Sienkiewicza.) Więc wiadomo, że tuż po Jego śmierci pojawili się Jego wyznawcy wraz z Apostołami. (Pisali także poezję, oraz tworzyli wiele innych tworów artystycznych, więc wiadomo, że na 100% istnieli.)
      Wciąż zdarza się wiele innych cudów, o których powinieneś przeczytać.

      A PRZEDE WSZYSTKIM pozostała tak ogromna liczba wierzących w Boga Wszechmogącego.

      Usuń
    4. "Pozostały dokumenty zawierające informacje "

      No to dawaj czym prędzej te dokumenty! Wywołasz światową sensację.

      Usuń
    5. Ze Szczątków Krzyża dałoby się złożyć dwa albo trzy.

      Usuń
    6. Niestety z relikwi które zachowały się w Paryżu, Rzymie, Hiszpanii, Jerozolimie i Polsce na Świętym Krzyżu - opisanych i czczonych, nie mozna zbudować nawet jednego. Ale czy to dowodzi ich autentyczności? Bo przecież nauka nie ma metody obiektywnego datowania. Coż XXI wiek DNA itp, a metodę radioaktywnych izotopów można b. łatwo zaburzyć i ponadto nie daje ona dokładnej daty powstania.

      Usuń
  2. Kiedyś odnośnie Jezusa myślałem podobnie, jednak zagłębiając się w lektury o historyczności tej postaci jestem skłonny przyznać, że ktoś taki mógł istnieć. Oczywiście między bajki możemy włożyć szusowanie po wodzie, nie mniej jego ludzki pierwowzór najprawdopodobniej istniał. Zaś same rozważania o Dwóch Matkach i Największym z Polaków - majstersztyk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kto Ci takie bujdy o nawróceniach na łożu śmierci naopowiadał? poczytaj np o "nawróceniu" Hitchensa na łożu śmierci przed kilkoma miesiącami

      Usuń
  3. Jeśli chodzi o Juana Diego, to ostatnio zetknęłam się z kuriozalną opowieścią, jakby był Aztekiem, którego czułe serce drgnęło, kiedy oglądał krwawe ofiary, i wtedy zrozumiał, że jest jeden prawdziwy Bóg (oczywiście chrześcijański). Legenda niestety nie precyzuje chronologii wydarzeń, która wydaje się równie pokrętna jak niezgodna z dziejami Rzymu chronologia ewangeliczna.

    Co do Jezusa, polecam książkę Gezy Vermesa "Twarze Jezusa" - bardzo sensownie (autor jest naprawdę naukowcem, historykiem epoki, a nie dziennikarzem czy hobbystą) przedstawia m. in. taką tezę, że Jezus znany z ewangelii to kontaminacja kilku postaci ówczesnych proroków, którzy mnożyli się jak grzyby po deszczu, jako też że w Judei Galilejczycy byli uważani za element wywrotowy, w związku z czym jak były zamieszki, to winnych szukano wśród nich, no i dobrze też tłumaczy mechanizm powstania legendy o zmartwychwstaniu wśród uczniów.

    A tak poza tym to prawdziwych kłopotów narobił Paweł z Tarsu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tak dawno czytałem "Autentyczną ewangelię Jezusa" tegoż Vermesa. Próba rekonstrukcji nauki na podstawie ewangelii. (Czyli cięcie, de facto.) Pouczające.

      Usuń
  4. Z tego co mi wiadomo, a Tobie wiadomo zapewne lepiej, istnieje nawet osobny gatunek literacki na opowieści pokroju ewangelii czy bibliografii Apoloniusza z Tiany. Miałem go nawet gdzieś zapisanego, ale umarł mi wraz z zawirusowanym dyskiem. Istnieje bardzo wiele teorii o tym kim naprawdę był Jezus. Jedna z ciekawszych hipotez jakie znam wskazuje na halucynacje wywołane spożywaniem pewnego gatunku grzyba przez sektę z Galilei :) Większość z tych teorii, także tych egzotycznych, prezentuje Sieradzan w "Jezus Magus" i pisałem o tym na blogu w listopadzie. Na necie ściągnąć możemy książkę "Jezus, człowiek który nie istniał", generalnie sporo tego. Niemniej "Twarze Jezusa" jest już na moim koncie w bibliotece i czeka na odebranie (mam czas do środy). Kiedy już zapoznam się z tym dziełem, nie omieszkam szepnąć o nim w odpowiednim miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Apoloniusz z Tiany przynajmniej jest zabawny ;)

    Wracając zaś do Jezusa, to w sumie pojawia się filozoficzne pytanie: co to znaczy "istniał". Taki, jak jest opisany w ewangeliach - raczej nie (jako zasadniczo agnostyczka i sceptyczka wolę unikać wypowiedzi z użyciem "kwantyfikatora" na pewno). Z kolei brzytwa pana Ockhama każe mi powątpiewać również w to, że jakaś grupka usiadła i wszystko sobie wymyśliła. Znajomość epoki zaś podpowiada, że teza o "amalgamacie" ma spore znamiona sensu: mesjaszy i proroków było wówczas bez liku, mesjasz zresztą rozumiany był jako figura czysto polityczna, a nie religijna... Skoro zaś powstał taki amalgamat, to równie dobrze możemy go nazywać Jezusem (to dość popularne imię żydowskie w owym czasie; znacznie ciekawiej jest z Miriam, ponieważ podobnie jak Mojżesz tłumaczy się sensownie na gruncie egipskim, a nie hebrajskim, ale w tym czasie pewnie już była popularna), jako że być może część zapisanych w ewangeliach słów rzeczywiście pochodzi z nauk proroka o takim imieniu.

    To tak w ramach gimnastyki umysłowej spod znaku niewiary w pewne rozstrzygnięcia, jeśli nie ma absolutnych dowodów na rzecz którejkolwiek tezy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Na rozróżnienie "Jezusów" o których wspominasz, istnieją osobne nauki, chrystologia i jezusologia, jedna zajmuje się Nim historycznie a druga teologicznie.(polecam: http://www.polityka.pl/jezus-bog-ilub-czlowiek/Lead30,1150,248498,18/ ). Natomiast z tego co wiem, a moje źródło jest tu powiedzmy takie sobie (statysta wypowiadający się w filmie "zagubiony grób Jezusa") Imię Jezus (Joshua) nosiło w czasach Chrystusa 4% mężczyzn, natomiast imię Maria, było wtenczas niezwykle popularne i legitymowało się nim 25% kobiet w regionie. Nie wszyscy wiedzą, że w ewangeliach mamy dwie postacie o imieniu Jezus. Drugim, mniej chwalebnym Jezusem jest Jezus Barabasz. Jeszcze do wczesnego średniowiecza na łamach biblii nie pomijano jego imienia, w późniejszych wiekach porzucono je ze względu na prestiż imienia Mesjasza. Myślę że byśmy się z łatwością dogadali :) czy to w obwinianiu Pawła za "ubóstwienie" Jezusa, czy w prawdopodobieństwu na różne Jezusowe formy. Zapewne nie byłbym tu do końca godnym dla Ciebie dyskutantem :) Wolę moją ewolucje, ufo, telepatie czy egzorcyzmy - w tematach stricte historyczne nie jestem wielkim ekspertem, mimo że z chęcią uzupełniam tą wiedzę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po co tyle swojej energii traci pan by zwalczać Jezusa i Maryję skoro pańskim zdaniem są to osoby całkowicie lub czesciowo zmyslone? Chyba ze jednak wierzy pan w ich istnienie ale boi sie ich mocy...?

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ nic podobnego. Szukam wyjaśnień jedynie tych namacalnych rzeczy i zjawisk, tych o których zwykło się sądzić, iż takiego wyjaśnienia nie mają. Często tyczą się religii i moim zdaniem, to osobom wierzącym powinno w szczególności zależeć na ich zbadaniu.

    OdpowiedzUsuń
  9. http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20091212&typ=wi&id=wi01.txt a co Wy na to?

    OdpowiedzUsuń
  10. Sprawa jest już przetrawiona, mogę polecić tylko wpis Pana Misia, wraz z komentarzami - mój ten podpisany "michal". Odpowie choć trochę na pytanie pani Sobaniec, czemu to akurat ją powołano do tych badań i czy naprawdę to wynik jedynie przeznaczenia i woli Chrystusa.

    OdpowiedzUsuń
  11. A dziś poleciłbym zainteresowanym bieżący numer Wiedzy i Życie (Maj/2010) a w nim bardzo krytyczny artykuł Krystyny Słomki "Cud mniemany z Gwadelupe".

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja mam uwagę z innej bajki. Meksyk leży w Ameryce Północnej. Tak naprawdę pojęcie "Ameryka Środkowa" jest sztuczne i geograficznie nieuzasadnione.

    OdpowiedzUsuń
  13. :( nie obrażaj NMP!

    OdpowiedzUsuń
  14. kto tu takie bzdety pisze???

    OdpowiedzUsuń
  15. Marku a ty tak w ogóle nie chorujesz na jakies choroby psychiczne?

    OdpowiedzUsuń
  16. Droga Drakaino, o Jezusie, którego istnienie podważasz, mówi się od wieków, jednak 50 lat po twojej śmierci nikt juz o tobie nie bedzie pamietal. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  17. Znakomity przykład na to, że mówienie o kimś lub nie mówienie nijak się ma do tej osoby historycznego istnienia.
    PS. O Heraklesie czy Gilgameszu mówi się jeszcze dłużej. Nie podważaj historyczności Heraklesa!

    OdpowiedzUsuń
  18. Wszystkim polecam ksiązki Vittorio Messori, począwszy od Znak dla Niewierzących po Dlaczego wierzę.... a tak w skrócie to drzewo poznaje się po owocach....jeżeli dobro, Miłość jest jak efekt domina, to po co tyle dylematów i dyskusji?!

    OdpowiedzUsuń
  19. Zwracam sie do marka i drakainy ateizm wam udezyl do glowy ale bardzo bym chciala zobaczyc wasze zachowanie w momecie gdy Jezus ponownie przyjdzie do nas ale zanim to nastapi beda znaki na niebie czy w tym momecie jesli ich wogole doczekacie bedziecie tak zatwardziali w swych wierzeniach i przekonaniach?????????????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety Złotą Bramę w Jerozolimie zamurowano i Jezus przez nią nie może wrócić , aby sadzić żywych i umarłych.
      Tacy kawalarze ci muzułmanie,że zamurowali bramę i zrobili sobie tam cmentarz.
      Koniec świata miał nastąpić niedługo 2 - 10 lat po zmartwychwstaniu , ale minęło już 2 tys lat i nic.
      Te fajne bajki , czy opowieści biblijne były zbierane i pisane ok. 2 tys lat temu i dotyczą tylko tamtego terenu.
      Dlatego według nich tylko obrzezany Żyd będzie zbawiony i trafi do nieba. O kobietach się nie mówiło bo traktowano je wtedy jak kupę gnoju. Skrybowie i kopiści z tamtych lat nie mieli pojęcia o innych
      kontynentach.

      Usuń
  20. Najbardziej wkurza mnie, że ci wszyscy ateiści (a przynajmniej zdecydowana większość) na łożu śmierci nawracają się i idą do nieba, a nam na ziemi zostawiają to gówno swego myślenia

    OdpowiedzUsuń
  21. @anonimowy powyżej
    jako baranek boży to powinieneś się raczej cieszyć z tego, że idą do nieba :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Być może że te wszystkie maryjne obrazy to falsyfikaty, kicze itd. Twego nie wiem. Ale wiem, że Bóg istnieje i że na krótki czas (około 32 lat), przyjął postać człowieka i przybrał całkiem zwyczajne i popularne imię. To są rzeczy niepojęte dla ludzi oddanych tylko intelektowi i szukających tylko rozumowo. Poszukiwanie rozumowe ma to do siebie, że im więcej się wie, to coraz bardziej widzi się ogromne niezbadane połacie wiedzy. Sama wiedza nie prowadzi do ostatecznego poznania, ale raczej do coraz większej dezorientacji i zagubienia. Żeby w tej pogoni za coraz to nowymi osiągnięciami nauki i techniki, nie zatracić swoje człowieczeństwo, trzeba patrzeć się na Jezusa i tą Jego drogą Prawdy podążać. Zakwestionowanie istnienie Jezusa i drogi, którą nam zabłąkanym w tym cywilizacyjnym zgiełku Jezus pokazał, i dalej będąc duchowo wśród nas pokazuje, łączy się z zakwestionowaniem sensu naszego życia. Im lepiej (nie im więcej) poznaliśmy, to tym bardziej widzimy prawdę, która jest, która nas i wszystko co nas otacza przenika, trzyma i pulsuje życiem.
    Pomimo że nie można wszystkiego poznać, to jednak można odnaleźć się w prawdzie. Wiedza i logika nie wystarczają w procesie dochodzenia do prawdy, a tym bardziej do odnajdywania się w niej. Im bardziej utożsamiamy się z prawdą, tym bardziej widzimy, że świat materialny jest jakby tylko jej cieniem. Cień sam z siebie nie istnieje i nie jest też w stanie zrobić innego cienia. Jedynie prawda posiada możliwość i moc uczynienia materialnego świata, który nie jest konkretną rzeczywistością, ale jakby tylko jej odbiciem i cieniem. Świat materialny jest tylko pewnego rodzaju doraźną rzeczywistością odbieraną zmysłami, które z kolei są też tymczasowe i właściwie tylko temu światu służą. Nie można pokładać ufności w wysoce rozwiniętych technologiach, które potrafią bardzo dużo, ale do świata duchowego nie mają żadnego dostępu. Prawdziwy nieprzemijający byt istnieje poza strefą zmysłową i naukowo-techniczną, i nie jest uzależniony od czasu, masy, energii, ilości, odległości, prędkości, przestrzeni itd. i dzięki temu nie ma w nim złudzeń i pozorów. Prawda przenika nas do samej głębi i zna nas lepiej niż my sami siebie, gdyż to ona nas utkała, i trzyma przy życiu. Gdziekolwiek jesteśmy i w jakichkolwiek okolicznościach się znajdujemy to chodząc w Prawdzie, nie jest się zdezorientowanym i pozbawionym nadziei. Właśnie Jezus jest tą prawdą, drogą i życiem i nie wyrzucajmy Go z historii i swojego człowieczeństwa bo tym samym wyrzucamy samych siebie z życia w niebyt. W Nim jest nasza ostoja i to wie ten co posługuje się nie tylko intelektem ale i duchem.
    Kuba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mama wmawiała mi kiedyś że istnieje święty Mikołaj.On też sądził ludzi za grzechy.okazało sie ze nie istnieje.

      Usuń
  23. Prosił bym autora o równie obiektywne czy raczej bądź krytyczne wyjaśnienie "Cudu słońca" albo fenomenu zjednoczenia i poruszenia świata po śmierci Jana Pawła II który przecież jeśli reprezentował by religie mistyfikacji i kłamstwa to w moim mniemaniu nie spowodował by takiego poruszenia. Tak wiec panie autorze czas sie nawracać gdyż czasu jest już niewiele....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://czajniczek-pana-russella.blogspot.com/2010/06/cudotworcze-oczy.html

      Usuń
    2. Tylko obrzezany Żyd zostanie zbawiony i trafi do nieba.
      Szkoda zachodu.
      Ale oczywista na tace trzeba dużo rzucać bo czas aby pasterze wymienili fury na nowe.
      Kościół w Polsce ( 10 tys parafii) potrzebuje 8 miliardów zł rocznie aby dalej siać ciemnotę i zabobony.
      Każdy wdowi grosz należy oddawać aby mieli raj na ziemi,
      za to oni nam obiecają raj w niebie, a to nic nie kosztuje.
      Takie życie w ciemnogrodzie.

      Usuń
  24. Jak można domyśleć się po przeczytaniu waszych wypowiedzi raczej nie jesteście osobami wierzącymi .(Jeśli jest inaczej i kogoś uraziłam- PRZEPRASZAM). Mimo to sam fakt iż odwiedziliście stronę poświęconą Matce Boga, i wygospodarowaliście trochę czasu na przeczytanie tego obszernego artykułu świadczy o waszej głębokiej potrzebie odnalezienia Boga. Każdy z nas jest dzieckiem „szusującego po wodzie” Jezusa i aby lepiej zrozumieć cud jakiego dokonał Chrystus na owym jeziorze przeczytajcie Ewangelie i zapewniam że znajdziecie tam odpowiedzi na to i wiele innych nurtujących was pytań. ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Dlaczego autor artykułu nie porusza tematu materiału z którego jest utkane płótno obrazu:
    Jeśli jest to kaktus to dlaczego jeszcze nie uległ biodegradacji?
    Łukasz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agawa :) zbadano i doskonale wiadomo jaki to materiał - Agawa. :)

      Usuń
  26. @Prosił bym autora o równie obiektywne czy raczej bądź krytyczne wyjaśnienie "Cudu słońca"
    >>Cudotwórcze oczy

    @Dlaczego autor artykułu nie porusza tematu materiału z którego jest utkane płótno obrazu
    >>Czy ktoś w ogóle wie z czego jest ta tkanina? Nie chodzi tu o to, że płótno jest tak niezwykłe, iż nie sposób ustalić jakim jest typem. Po prostu instytucji która włada płótnem nie zależy aby tą sprawę rozstrzygnąć. Wręcz przeciwnie, karmi się spekulacjami i niejasnościami. Najmniej prawdopodobna jest bawełna, najbardziej włókna palmowe, agawa lub konopie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Moi drodzy, Maryja to Matka nas wszystkich. Bardzo Ją boli obrażanie Jej świętych wizerunków,dlatego proszę o rozwagę w słowach, z których każdy z nas zda sprawę na sądzie, przed Jej Synem Jezusem Chrystusem.

    Proszę szczególnie te osoby które wątpią w istnienie Boga w Trójcy Św. Jedynego i Maryi MATKI BOŻEJ.Nie dajcie się zwieść dzisiejszym "modom"!
    Pamiętajcie,że najważniejsza w życiu jest Miłość.
    Maryja z Guadelupe objawiła się 12 grudnia 1531 roku. Dziś 12 grudnia 2011roku wspominamy 480 rocznicę objawień. Maryja z Meksyku jest brzemienna mająca lada dzień porodzić Jezusa.

    Życzę Wam Wszystkim drodzy Polacy, aby w każdym Polskim sercu narodził się Chrystus.

    Pamiętajcie,że ostatecznie zwycięży MIŁOŚĆ!!!

    Totus tuus Maryjo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na temat obrażania wizerunków boskich polecam lekturę przykazań w ich pierwotnej wersji, w której zawierają zakaz sporządzania i czczenia jakichkolwiek wizerunków boskich...

      Usuń
    2. Maryja panna, ma ryja panna, poroniła syna...

      Usuń
  28. A Ci wszyscy “wierzący“ aby przekonać mnie i innych ateistow do swoich racji, to zamiast przedstawiac mi fakty naukowo potwierdzające istnienie owych boskich postaci, straszą tylko końcem świata i sądem ostatecznym.gdyby wszyscy ludzie byli bojazliwi to do tej pory uważali byśmy że Ziemia jest płaska.A więc jeżeli nie pochodzisz od małpy, to chyba naturalną rzeczą było by, abyś szukał racjonalnego wyjaśnienia na te religijne katolickie kity wciskane ci do głowy.

    OdpowiedzUsuń
  29. To wszystko co napisałeś jest nieprawdą. Nikt nie przeczy, że domalowano niektóre elementy, ale sam wizerunek Matki Bożej powstał w cudowny sposób. Ślady farby pochodzą z późniejszych okresów. Wystarczy odrobina dobrej woli, żeby sprawdzić to i owo. Polecam na początek poniższy artykuł.

    http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinakatolickadorosli/31-literatura/8887-nauka-a-cudowny-wizerunek-matki-boskiej-z-guadalupy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak w trzecim akapicie od góry przeczytałem: "nie potrzeba dowodów naukowych, aby stwierdzić autentyczność wizerunku z Guadalupy, skoro posiadamy w tym względzie zarówno świadectwo Magisterium, jak i potwierdzenie w postaci cudów" to odpuściłem dalszą lekturę :)

      Usuń
    2. No ale przecież wystarczy odrobina dobrej woli... chyba jej nie posiadasz.

      Usuń
    3. Wyjątkowo wiarygodne i obiektywne źródło, nie ma co..

      Usuń
  30. Ostrzegam was wszystkich; zło istnieje, tak samo jak dobro!
    Bardzo ciężko dzielić się tym przeżyciem, ale poznałam co to zło, a raczej kto to "zły". To co do mnie przyszło a raczej przekaz, trudno powiedzieć, jawa czy sen ale go widziałam...
    Mam tylko 30 lat i też wielu rzeczy nie rozumiem, ale wieże, wieże w Boga w Trójcy Jedynego i NMP.
    To była niedziela byłam na Mszy Świętej, przyjęłam Chrystusa. A potem to się stało.... Widziałam obraz który tak bardzo chciałabym zapomnieć, który powoduje lek i przerażenie, nigdy wcześniej nawet nie próbowałam sobie tego wyobrazić. Nawet teraz jestem przerażona, mimo spowiedzi i rozmów i konsultacji z księżmi i egzorcystą.
    Nie rozumiem dlaczego ja, ale zrobiłam to co mi serce podpowiadało ostrzegłam swoją rodzinę, że z tym żartów nie ma i że zły(szatan, diabeł,....) istnieje.
    Przepraszam ale nie opisze dokładnie tego wszystkiego co widziałam bo to jest zbyt bolesne, zbyt przerażające i nawet nie wiedziała bym od czego zacząć...
    Po tym wszystkim przyjmując Ciało Chrystusa ze wzruszenia płaczę i przeżywam bardzo bo to przecież sam Jezus przychodzi do mnie właśnie do mnie...
    Życzę wam tych dobrych doznań...
    Modle się za innych a szczególnie tych nie więżących, bo nie każdy może mieć takie szczęście żeby doświadczyć tylu łask co ja np. mieć takich cudownych rodziców, rodzeństwo....
    Proszę nie bądźcie ateistami bo "jemu" tylko o to chodzi...

    OdpowiedzUsuń
  31. Ludzie poszukujący rozwiązań rozumem znajdują je, lub zyskują pewność, że ich nie znajdą... Ludzie wierzący wierzą, że znaleźli bez szukania i to im wystarcza.

    OdpowiedzUsuń
  32. Oczywiście Pan sam przeprowadził dokładne badania obrazu i może Pan ręczyć za ich wyniki. No bo jeśli są sprzeczne teorie na ten sam temat to najlepiej sprawdzić samemu, a nie przyjmować tę, która bardziej mi pasuje z różnych względów.

    OdpowiedzUsuń
  33. Zastanawiam się nad wiarygodnością Pana źródła. Czy on w ogóle badał obraz?
    Te argumenty są słabiutkie...
    No i dlaczego inni naukowcy wysuwają inne wnioski?

    "Płótno to zostało utkane z włókien kaktusa, które są bardzo nietrwałe. Jest to materiał ulegający szybkiemu zniszczeniu. Współcześni naukowcy twierdzą, że tego rodzaju tkanina ulega zniszczeniu po kilkudziesięciu latach. Fakt, że przetrwała przeszło 470 lat jest zadziwiający i niewytłumaczalny z naukowego punktu widzenia. "

    "Naukowcy stwierdzili z całą pewnością, że na płótnie nie ma śladów pędzla. Oczy Matki Bożej posiadają nadzwyczajną głębię. Wyglądają jak oczy żywej osoby. Wielokrotne, specjalistyczne badania, pozwoliły na odkrycie w oczach Matki Bożej tak zwanego zjawiska refleksu, które występuje tylko u żywych ludzi i którego nie można odtworzyć przy pomocy najdoskonalszej nawet techniki malarskiej. "

    I tak dalej...
    http://www.guadalupe.opoka.org.pl/obraz.htm

    Ciekawe, co można jeszcze wymyślić, żeby zaprzeczyć faktom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia tego "refleksu" zostały przedstawione.
      Tekst podaje kto doszedł do takich wniosków, był to konserwator który odnawiał wizerunek - artykuł z Opoki powołuje się tylko na jakiśtam "naukowców".

      Usuń
  34. Kazdy ma swoja droge do Boga, wystarczy przyklad sw. Pawla. Badajcie i szukajcie, nie wpadnijcie tylko w dziure bez wyjscia :-) A i wtedy jedyna droga jest Chrystus.

    OdpowiedzUsuń
  35. Gdyby nawet większości z Was ukazał się sam Jezus nie uwieżylibyście...Wiec po co te wszystkie dywagacje? po co szukacie by powierdzić, że Boga nie ma? dajcie żyć, nie wierzycie to nie, ale dajcie spokój innym.
    Wszystkim Wam szczerze życzę by choć raz w życiu Jezus dotknął Waszych serc...nie mielibyście już wiecej wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grozisz mi, że jakiś zmarły tysiące lat temu mężczyzna z zestawem genów KOBIETY włoży mi rękę do klatki piersiowej i będzie dotykał mojego mięśnia sercowego? No, rzeczywiście po takiej operacji można się pochorować aż po wiarę. :>
      Ja bym ze swojej strony życzył dostrzegania rzeczywistości takiej, jaka ona jest. To nie wymaga niewidzialnego przyjaciela, wmawiania dawno nieżyjącym kobietom dziewictwa i zdolności partenogenezy, budowania świątyń, palenia kobiet. Wystarczy zacząć myśleć, a przecież nie dasz rady.

      Usuń
    2. Jeśli nie jesteś tchórzem (a nie jesteś przecież,bo nawet Boga się nie boisz), jedź na urlop do Chorwacji, i zahacz o małą wioskę, Medjugorje w BiH, zostań tam choć 2 dni. Potem możemy rozmawiać.Ciekawe, czy odważysz się skonfrontować z czymś, co sięga nieco dalej niż czubek twojego wrażliwego nosa.

      Usuń
  36. Bóg Cie kocha, uwierz w to, jestes dzieckiem Boga

    OdpowiedzUsuń
  37. Punkt A jest szalenie zabawny, a mianowicie fragment "lecz jest dość mocna przesunięta w prawo. U góry'. To nie twarz jest przesunięta, a przedziałek. Proporcje twarzy, są zgodne. Dzieli się na 3 odcinki o podobnej długości. Oczy znajdują się mniej więcej w polowie twarzy, a usta w połowie 1/3 odcinka, który określa twarz. Resztę podpunktów poprzez litość dla twórcy przemilczę.
    Dziękuję za zabawienie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  38. Nie ma dowodow naukowych na istnienie Boga. Nie ma tez dowodow na jego nieistnienie. Wyjasnij mi prosze w oparciu o dowody naukowe sposob powstania nanoczasteczki. W jaki sposob materia inteligentnie sie laczy dajac zycie? Co lub kto za tym stoi? Nic samo sie nie robi. Pozdr

    OdpowiedzUsuń
  39. Mroczny ogłupiony to jest autor tego artykułu. Codziennego nawracania .

    OdpowiedzUsuń
  40. Ten pan autor jest swiatowej slawy fizykiem chemikiem astronomem i historykiem aha jeszcze specjalista okulistyki o ktorym nikt nie slyszal ale jakos dostal obraz do badan najnowsza technologia ktora zaistnieje za 100lat szacun....a za niedlugo poznamy dzieki niemu fakty iz dostarczy nam dowodow ze pochodzimy od dinozaurow a wielki wybuch powstal z niedopalka od papierosa w polaczeniu z butanem przez przypadek i bedziemy przez kolejne 2000 lat zastanawiac sie "Jak to sie stalo?" wielki szacun autorowi tekstu ptaszki glosno cwierkaja ze szykuje sie Nobel odbierzesz go w Meksyku

    OdpowiedzUsuń