Ojciec Pio a'la Bogusław Linda

By Michał Łaszczyk - 15 marca

Jedną z najbardziej mistycznych scen polskiego kina pochodzi z filmu "Jańcio Wodnik". Grany tu przez Bogusława Linde lokalny hochsztapler i objazdowy stygmatyk udaje się do lasu aby przy pomocy ostrego kamienia wycisnąć z siebie trochę krwi. Kiedy Linda wraca z lasu spotyka prostego chłopa (w tej roli Franciszek Pieczka). Chłop widząc stygmaty pada na kolana przed oszustem.

Powstańcie z kolan. Na specjalne życzenie artykuł Joela Nickella, Padre Pio: Wonderworker or Charlatan?
....................

Urodzony jako Francesco Forgione w 1887 w mieście Pietrelcina, przyszły stygmatyk dorastał pośród przesądu i zabobonu. Matka Francesco tuż po jego narodzinach zabrała młodego chłopca do astrologa, aby ten postawił mu horoskop, natomiast w wieku dwóch lat trafił do znachorki, która aby wyleczyć jego jelitowe niedomagania, trzymała go do góry nogami i recytowała zaklęcia. Już od wczesnego dzieciństwa dręczyły go koszmary, bał się nocnych potworów, rozmawiał z Jezusem i swoim aniołem stróżem. Miał również inne "mistyczne" doświadczenia, dziś zdiagnozowane jako tzw osobowości fantazyjna. Uważano go za dziecko niezrównoważony emocjonalnie. W 1903 roku, wstąpił do Kapucynów, zakonu założonego przez pierwszego stygmatyka, św. Franciszka z Asyżu. Nawet w murach zakonu Francesco wciąż słyszał diabelskie głosy, zaś mistyczne halucynacje, jak można było się domyśleć, jedynie się nasiliły. W 1910 roku, zaraz po wyświęceniu na duchownego, na jego ciele pojawiły się stygmaty, z dnia na dzień ściągające do zakonu coraz większe rzesze wiernych. W okolicy pojawiły się pogłoski, iż stygmatyk potrafi zajrzeć w duszę spowiadanego i samemu wyczytać z niej ludzkie grzechy. Rzekomo doświadczał bilokacji, przewidywał przyszłość, uzdrawiał, zaś wokół niego wyczuć dało się "zapach świętości". Kult świętego nasilał się, zaś wiejscy handlarze z pobliskich miejscowości rozpoczęli sprzedaż sfałszowanych relikwii Ojca Pio, w formie strzępków obryzganych kurzą krwią tkanin.


Oczywiście żadnych z powyższych zdolność nigdy nie udowodniono, a składające się na nie dowody mają postać przede wszystkim anegdot - są to głównie opowiadania, zasłyszane plotki i miejscowe legendy. Paranormalne zdolności Pio nie wydają się lepiej dowiedzione, niż twierdzenia typowego zdyskredytowanego wróżbity czy medium. Wiele z jego bilokacji są analogiczne do bilokacji Elvisa Presleya. Niezwykły zapach świętego, dziś kojarzony z wonią fiołków, był zapewne wynikiem... wody kolońskiej używanej przez Pio. Mistyfikacją okazały się płaczące przed paroma laty figurki Ojca Pio, których łzy naniesione strzykawką, okazały się krwią narkomana. Co do cudownych uzdrowień - jak i inne niezwykłości - nie są oparte n żadnych dowodacg. Część z "cudów" wynikała z początkowo błędnej diagnoz, inne okazały się najzwyklejszą nadużyciem i mrzonką

Ale co ze stygmatami, które uczyniły go sławnym? Kilku badających go lekarzy wstępnie potwierdziło, że widniejące na ciele rany, nie przenikały ciała na wylot, a były jedynie powierzchownymi ranami. Niestety, nigdy nie udowodniono (ani nie obalono) tego faktu, ponieważ Pio sprytnie reagował na każde wnikliwsze badania swoich stygmatów, grymasem ogromnego bólu. Nawet i tą wstępna analiza ran, utrudniała pokrywająca je gruba warstwa zakrzepłej krwi, jednak patolog wysłany przez Stolicę Apostolską zauważył , że poza strupami nie było w ich okolicach "jakiegokolwiek znaku obrzęku, przebicia czy zaczerwienienia". Rana widniejąca na boku, nie wykazywała natomiast w ogóle śladów przecięcia skóry. Sceptycy wskazują natomiast, iż opis ran mógłby sugerować użycie kwasy lub roztworu jodu.

 Już po beatyfikacji Pio  historyk Sergio Luzzatto odnalazł w archiwum watykańskim świadectwo farmaceutki Marii De Viot: "Po raz pierwszy spotkałam go 31 lipca 1919. Ksiądz Pio dyskretnie zawołał mnie, przekazując mi pustą butelkę i pytając czy mogłabym przewieźć mu z Foggia do San Giovanni Rotondo cztery gramy czystego kwasu karbolowego. Ale jeżeli kwas służyć miał dezynfekcji, skąd ta dyskrecja i dlaczego Pio potrzebował nierozcieńczonego karbolu?" Z historii wiemy, że w okresie pojawienia się stygmatów, Pio wraz z innymi zakonnikami odpowiedzialny był za szczepienia młodzieży przeciwko grypie, zaś kwas służył zakonnikom do dezynfekcji igieł. Znamienne jest, że tuż po ujawnieniu stygmatów przez Pio, cześć zakonników z San Giovanni Rotondo, uznała je za poparzenia tymże fenolem.

Inne problemy z ranami dotyczą ich lokalizacji. Tylko Ewangelia Jana wspomina o ranie po przebiciu włócznią, jednak Biblia nie mówi z której strony pchnięto Jezusa. Rana świętego Franciszka była po prawej, podczas gdy Ojca Pio po lewej. Świadkowie którzy widzieli ową ranę, opisywali ją pod postacią krzyża. Innymi słowy, była raczej wystylizowana, niż realnie oddająca rzeczywiste przebicie kopią. Ponadto rany zakonnika znajdowały się na dłoniach, a nie na nadgarstkach, jak dziś zwykło umiejscawiać się rany Chrystusa. Zapytany o tą niefortunną lokalizacje Pio odpowiedział, że "byłoby to zbyt wiele dla człowieka, by mieć je dokładnie tam gdzie Chrystus" . W przypadku zakonnika brakowało natomiast ran na czole spotykanych u innych stygmatyków, tradycyjnie utożsamianych z koroną cierniową.

Z biegiem lat Pio przyodział charakterystyczne "bezpalcowe" rękawiczki, ukrywając pod nimi swoje rany. Jego zwolennicy uznali to za objaw pobożnej skromności. Mogło być to jednak sprytne zagranie, które wyeliminowało potrzebę utrzymywania ran "w ciągłej gotowości". Tuż przed śmiercią, w czasie nabożeństwa odprawianego przez schorowanego już Pio, od lat skrywane pod rękawiczkami dłonie, okazały się już wolne od ran. Mimo to, legenda ojca Pio głosi, że stygmaty zagoiły się w sposób w jaki zagoić się nie mogły, już po śmierci franciszkanina,

  • Udostępnij:

Coś w podobnym klimacie

6 komentarze

  1. Ostatnio zauważam taki chwyt stosowany przez ateistów: najpierw zachwyt i ogólnie miło, a potem frontalny atak. :) U Ciebie jest to "Jańcio Wodnik", a potem opis całej historii Pio. U Onfraya zaczyna się od subtelnego opisu rozmowy z muzułmaninem na pustyni, a dalej już odjazd. :)

    Swoją drogą bardzo lubię Twoje wpisy. Czuć, że są przemyślane. Zresztą widać to również bo częstości ich publikowania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze mówiąc i tak dość mocno spuściłem z tonu, patrząc na oryginalny tekst z inquirera. Pominąłem akapit o tym co Pio wyprawiał z kobietami w konfesjonale, a także obraźliwe opinie na jego temat wypowiadane przez lekarzy. To chyba jeszcze większy problem tego typu tekstów, proste, by nie powiedzieć prostackie argumenty ad persona. Jakie znaczenie ma dla przypisywanych mu nadnaturalnych zjawisk, jego prawdziwe lub domniemane stosunki z kobietami? Jak ktoś ostatnio ładnie napisał: "kazuistyczny trick, przerzuca argumenty pomiędzy dwoma nieprzystającymi światami", niegodny racjonalisty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy dokonywał sie cud Ojciec Pio wiele razy wykrzykiwał, że to nie jego zasługa i wściekał się wręcz na ludzi, którzy przypisywali mu nadprzyrodzone zdolności. Na jednym z biograficznych filmów jest zabawna scenka, kiedy jakieś kobiety zaczepiły go po mszy, żeby mu podziękować za to, że jego fotografia chroniła ich dom [ale nie pamiętam przed czym]. Pio odpowiedział cynicznie "Muszę też sobie zafundować fotkę tego zakonnika".

    OdpowiedzUsuń
  4. oco ci chodzi,pisze do tego po paru latach,ciekawe jaki masz stosunek teraz do ojca pio,czy zmieniło się twoje życie i czy jesteś szczęśliwy,wydaje mi się że w chwili pisania tego tekstu twoje życie było puste i bez sęsowne,kim jesteś aby oskarżać św ojca pio o oszustwo,może f-uszem byłego ub,bo notatki i zeznania piszesz extra,domnie jednak jesteś pusty jak twoje dowody przeciwko św ojcu pio,szkoda mi ciebie,i tylko mogę ci obiecać że jeszcze nie jeden raz zegną ci sie kolana i przeprosisz za te oszczerstwa.ps w kraju muzułmańskim z taki tekst kamienie na głowe-śmierć jednak tu można wszystko i wszystkim

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "ps w kraju muzułmańskim z taki tekst kamienie na głowe-śmierć jednak tu można wszystko i wszystkim"

      uwielbiam ten kiepsko skrywany podziw katolików dla praw szariatu

      Usuń
  5. Zwolennik czy sceptyk powinien dowodzić?

    OdpowiedzUsuń