15 marca 2009

Ojciec Pio a'la Bogusław Linda

Jedną z najbardziej mistycznych i najpiękniejszych scen polskiego kina zawdzięczamy Jakubowi Kolskiemu, twórcy filmu "Jańcio Wodnik". Lokalny hochsztapler i objazdowy stygmatyk, grany tu przez Bogusława Linde, udaje się do lasu aby przy pomocy ostrego kamienia "uświęcić" swoje ciało. Podśpiewując przy tym (jeśli w przypadku Lindy w ogóle można mówić o śpiewie, raczej o melorecytacji), "nie mam domu nie mam żony a mam cały świat, jestem stygma poraniony z Bogiem za pan brat. Jestem stygma poraniony cierpię kiedy chce, świat ogląda zachwycony krwawe rany me. Jeden cieśla drugi rolnik wszyscy równi sobie, a ja sztukmistrz i swawolnik poprawie się w grobie...". Prosty chłop grany przez Franciszka Pieczke, po tej metamorfozie może jedynie upaść na kolana na widok powracającego stygmatyka.

Niejako w odpowiedzi na statystyki bloga i wysokie pozycjonowanie go pod słowem "stygmaty", dziś moje tłumaczenie artykułu Joela Nickella, Padre Pio: Wonderworker or Charlatan? Joel Nickell to jedna z czołowych postaci światowego sceptycyzmu, autor prawie dwudziestu książek na temat zjawisk paranormalnych. Nawet jeśli nie wszyscy znają to nazwisko, większość osób zapewne kojarzy tego pana z różnorakiej maści filmów dokumentalnych. Poniższy tekst wydany został pod koniec zeszłego roku i pochodzi ze znanego wszystkim sceptykom czasopisma Skeptical Inquirer.

....................

Urodzony jako Francesco Forgione 25 maja, 1887, w mieście Pietrelcina, przyszły stygmatyk dorastał pośród przesądu i zabobonu. Matka Francesco tuż po jego narodzinach zabrała młodego chłopca do astrologa, aby ten postawił mu horoskop, natomiast w wieku dwóch lat trafił do znachorki, która aby wyleczyć jego jelitowe niedomagania, trzymała go do góry nogami i recytowała zaklęcia. Już od wczesnego dzieciństwa dręczyły go koszmary, bał się nocnych potworów, rozmawiał z Jezusem i swoim aniołem stróżem. Miał również inne "mistyczne" doświadczenia, dziś zdiagnozowane jako tzw osobowości fantazyjna. Uważano go za dziecko niezrównoważony emocjonalnie. W 1903 roku, wstąpił do Kapucynów, zakonu założonego przez pierwszego stygmatyka, św. Franciszka z Asyżu. Nawet w murach zakonu Francesco wciąż słyszał diabelskie głosy, zaś mistyczne halucynacje, jak można było się domyśleć, jedynie się nasiliły. W 1910 roku, zaraz po wyświęceniu na duchownego, na jego ciele pojawiły się stygmaty, z dnia na dzień ściągające do zakonu coraz większe rzesze wiernych. W okolicy pojawiły się pogłoski, iż stygmatyk potrafi zajrzeć w duszę spowiadanego i samemu wyczytać z niej ludzkie grzechy. Rzekomo doświadczał bilokacji, przewidywał przyszłość, uzdrawiał, zaś wokół niego wyczuć dało się "zapach świętości". Kult świętego nasilał się, zaś wiejscy handlarze z pobliskich miejscowości rozpoczęli sprzedaż sfałszowanych relikwii Ojca Pio, w formie strzępków obryzganych kurzą krwią tkanin.

Oczywiście żadnych z powyższych zdolność nigdy nie udowodniono, a składające się na nie dowody mają postać przede wszystkim anegdot - są to głównie opowiadania, zasłyszane plotki i miejscowe legendy. Paranormalne zdolności Pio nie wydają się lepiej dowiedzione, niż twierdzenia typowego zdyskredytowanego wróżbity czy medium. Wiele z jego bilokacji są analogiczne do bilokacji Elvisa Presleya, podczas gdy inne - i to w najlepszym wypadku - konsekwencją halucynacji. Jeden z przypadków przebywania w dwóch miejscach jednocześnie przez Ojca Pio, towarzyszył ostry atak migreny widzącego go świadka, innym razem naocznym świadkiem była osoba która widziała zakonnika tuż po przebudzeniu, między kolejnymi snami. Niezwykły zapach świętego, dziś kojarzony z wonią fiołków, był zapewne wynikiem... wody kolońskiej używanej przez Pio. Mistyfikacją okazały się płaczące przed paroma laty figurki Ojca Pio, których łzy naniesione strzykawką, okazały się krwią narkomana. Co do cudownych uzdrowień - jak i inne niezwykłości - nie są oparte o potwierdzone dowody. Każde znane cudowne wyleczenie przypisywane stawiennictwu Ojca Pio, mieści się w naturalistycznych wyjaśnieniach, włączając w nie efekt psychosomatyczny i remisje choroby, jak i inne zjawiska samowyleczenia się mocą samej wiary w uzdrowienie. Część z "cudów" wynikała z początkowo błędnej diagnoz, inne okazały się najzwyklejszą nadużyciem i mrzonką. Dla przykładu, cudownie natychmiastowe wygojenie się rannej nogi, po zasięgnięciu opinii lekarza wyleczonego mężczyzny, trwało w rzeczywistości ponad pół roku.

Ale co ze stygmatami, które uczyniły go sławnym? Kilku badających go lekarzy wstępnie potwierdziło, że widniejące na ciele rany, nie przenikały ciała na wylot, a były jedynie powierzchownymi ranami. Niestety, nigdy nie udowodniono (ani nie obalono) tego faktu, ponieważ Pio sprytnie reagował na każde wnikliwsze badania swoich stygmatów, grymasem ogromnego bólu. Nawet i tą wstępna analiza ran, utrudniała pokrywająca je gruba warstwa zakrzepłej krwi, jednak patolog wysłany przez Stolicę Apostolską zauważył , że poza strupami nie było w ich okolicach "jakiegokolwiek znaku obrzęku, przebicia czy zaczerwienienia". Rana widniejąca na boku, nie wykazywała natomiast w ogóle śladów przecięcia skóry. Sceptycy wskazują natomiast, iż opis ran mógłby sugerować użycie kwasy lub roztworu jodu. Już po beatyfikacji Pio, kontrowersyjny historyk Sergio Luzzatto odnalazł w archiwum watykańskim świadectwo farmaceutki Marii De Viot: "Po raz pierwszy spotkałam go 31 lipca 1919. Ksiądz Pio dyskretnie zawołał mnie, przekazując mi pustą butelkę i pytając czy mogłabym przewieźć mu z Foggia do San Giovanni Rotondo cztery gramy czystego kwasu karbolowego. Ale jeżeli kwas służyć miał dezynfekcji, skąd ta dyskrecja i dlaczego Pio potrzebował nierozcieńczonego karbolu?" Z historii wiemy, że w okresie pojawienia się stygmatów, Pio wraz z innymi zakonnikami odpowiedzialny był za szczepienia młodzieży przeciwko grypie, zaś kwas służył zakonnikom do dezynfekcji igieł. Relacje wskazują, iż zakonnicy byli mocno poirytowani, kiedy poprzez niepoinformowanie ich, poparzyli dłonie kwasem karbolowym. Znamienne jest, że tuż po ujawnieniu stygmatów przez Pio, cześć zakonników z San Giovanni Rotondo, uznała je za poparzenia tymże fenolem.

Inne problemy z ranami dotyczą ich lokalizacji. Tylko Ewangelia Jana wspomina o ranie po przebiciu włócznią, jednak Biblia nie mówi z której strony pchnięto Jezusa. Rana świętego Franciszka była po prawej, podczas gdy Ojca Pio po lewej. Świadkowie którzy widzieli ową ranę, opisywali ją pod postacią krzyża. Innymi słowy, była raczej wystylizowana, niż realnie oddająca rzeczywiste przebicie kopią. Ponadto rany zakonnika znajdowały się na dłoniach, a nie na nadgarstkach, jak dziś zwykło umiejscawiać się rany Chrystusa. Zapytany o tą niefortunną lokalizacje Pio odpowiedział, że "byłoby to zbyt wiele dla człowieka, by mieć je dokładnie tam gdzie Chrystus" . W przypadku zakonnika brakowało natomiast ran na czole spotykanych u innych stygmatyków, tradycyjnie utożsamianych z koroną cierniową.

Z biegiem lat Pio przyodział charakterystyczne "bezpalcowe" rękawiczki, ukrywając pod nimi swoje rany. Jego zwolennicy uznali to za objaw pobożnej skromności. Mogło być to jednak sprytne zagranie, które wyeliminowało ciągłą potrzebę utrzymywania ran "w ciągłej gotowości". Tuż przed śmiercią, w czasie nabożeństwa odprawianego przez schorowanego już Pio, od lat skrywane pod rękawiczkami, tym razem odsłonięte ręce, ujawniły zebranym na mszy wiernym brak dawnych ran. Mimo to, legenda ojca Pio głosi, że stygmaty zagoiły się w sposób w jaki zagoić się nie mogły, już po śmierci franciszkanina, 23 września 1968 roku. Czy stygmaty Ojca Pio mogły być rzeczywiście oszustwem? Wielu stygmatyków, m.in Magdalena de la Cruz,w 1543, przyznało się do fałszowania stygmatów. Maria de la Visitacion, "święta zakonnica z Lizbony" została przyłapana na malowaniu ran na swoich dłoniach w roku 1587. Sam Papież Piusa IX, po swoim prywatnym dochodzeniu, za oszustwo uznał stygmaty Marii Matarelli, czy wreszcie przypadek skazana przez włoski sąd w 1984 za fałszerstwa, włoskiej stygmatyczki Giglioli Giorgini.

6 komentarzy:

  1. Ostatnio zauważam taki chwyt stosowany przez ateistów: najpierw zachwyt i ogólnie miło, a potem frontalny atak. :) U Ciebie jest to "Jańcio Wodnik", a potem opis całej historii Pio. U Onfraya zaczyna się od subtelnego opisu rozmowy z muzułmaninem na pustyni, a dalej już odjazd. :)

    Swoją drogą bardzo lubię Twoje wpisy. Czuć, że są przemyślane. Zresztą widać to również bo częstości ich publikowania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze mówiąc i tak dość mocno spuściłem z tonu, patrząc na oryginalny tekst z inquirera. Pominąłem akapit o tym co Pio wyprawiał z kobietami w konfesjonale, a także obraźliwe opinie na jego temat wypowiadane przez lekarzy. To chyba jeszcze większy problem tego typu tekstów, proste, by nie powiedzieć prostackie argumenty ad persona. Jakie znaczenie ma dla przypisywanych mu nadnaturalnych zjawisk, jego prawdziwe lub domniemane stosunki z kobietami? Jak ktoś ostatnio ładnie napisał: "kazuistyczny trick, przerzuca argumenty pomiędzy dwoma nieprzystającymi światami", niegodny racjonalisty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy dokonywał sie cud Ojciec Pio wiele razy wykrzykiwał, że to nie jego zasługa i wściekał się wręcz na ludzi, którzy przypisywali mu nadprzyrodzone zdolności. Na jednym z biograficznych filmów jest zabawna scenka, kiedy jakieś kobiety zaczepiły go po mszy, żeby mu podziękować za to, że jego fotografia chroniła ich dom [ale nie pamiętam przed czym]. Pio odpowiedział cynicznie "Muszę też sobie zafundować fotkę tego zakonnika".

    OdpowiedzUsuń
  4. oco ci chodzi,pisze do tego po paru latach,ciekawe jaki masz stosunek teraz do ojca pio,czy zmieniło się twoje życie i czy jesteś szczęśliwy,wydaje mi się że w chwili pisania tego tekstu twoje życie było puste i bez sęsowne,kim jesteś aby oskarżać św ojca pio o oszustwo,może f-uszem byłego ub,bo notatki i zeznania piszesz extra,domnie jednak jesteś pusty jak twoje dowody przeciwko św ojcu pio,szkoda mi ciebie,i tylko mogę ci obiecać że jeszcze nie jeden raz zegną ci sie kolana i przeprosisz za te oszczerstwa.ps w kraju muzułmańskim z taki tekst kamienie na głowe-śmierć jednak tu można wszystko i wszystkim

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "ps w kraju muzułmańskim z taki tekst kamienie na głowe-śmierć jednak tu można wszystko i wszystkim"

      uwielbiam ten kiepsko skrywany podziw katolików dla praw szariatu

      Usuń
  5. Zwolennik czy sceptyk powinien dowodzić?

    OdpowiedzUsuń