6 maja 2014

Polityku, ostrożnie z tymi danymi

Co począć, jeśli potrzeba chwili wymaga, aby motłoch chwycił za widły i pochodnie? Otóż należy omamić hołotę jakąś szczytną ideą, pod którą nie wypada się nie podpisać. Oczywiście nie wszystkie hasła są tak samo skuteczne. "Walczmy o większy plon zbóż ozimych z hektara!" Postulat niby słuszny, ale bez rewolucyjnego potencjału, nie porywa. Gdyby przeliczać nośność postulatów, na ilość znoszonych do palenia opon, najpewniej wygrałaby jakaś mglista idea, z którą każdy się zgadza, ale nikt nie rozumie jej tak samo. W filmie Braveheart William Wallace nie krzyczy do swoich rodaków "walczmy z analfabetyzmem", tudzież "domagajmy się 40g białka na osobę dziennie". Nie, on krzyczy wolność, to jest idea, która porywa masy! Ciężko mi to przyznać, bo mimo wszystko czuje się wolnościowcem, ale osoby, które ostatnio opatuliły się sztandarami wolność, do koryfeuszy intelektu raczej nie należą. Ich twarze są tak mało sympatyczne, że mówienie o wolności, wyzwala u mnie chyba większy niepokój niż entuzjazm. Wolność to niestety dość łatwy frazes, który nie sposób zmierzyć, czyniąc wolność obietnicą w zasadzie nie dającą się rozliczyć. Oczywiście, do mierzenia abstrakcyjnych idei najlepiej nadają się niewidzialne miarki.













Jeśli poszukać, do dyspozycji mamy prawdziwy gejzer różnych "wskaźników wolności". Mierzą one głównie nadzieje i lęki ich autorów. Ich wyniki bywają mocno rozbieżne z odczuciami najbardziej zainteresowanych. Na przykład, według Drug Freedom Index, jesteśmy jednym z bardziej liberalnych krajów na świecie jeśli chodzi o dostęp do narkotyków. Zaleliśmy 44 miejsce na 247 państw (każdy stan USA liczyli osobno). Ile warte są takie rankingi pokazuje jeden z bardziej znanych i szanowanych - wskaźnik wolności prasy. Do dyspozycji mamy dwa: Press Freedom Index oraz Freedom of the Press. Zgodnie z zabiegiem nazywanym, od mitycznego sporu Eulera z Diderotem, terroryzmem matematycznym, ich metodologia to pukiel skomplikowanych wzorów. Jest to stary, sprawdzony sposób. Wystarczy posłużyć się dowolną formułą matematyczną, niekoniecznie dbając o jej związek z jakimkolwiek ludzkim działaniem. Następnie w razie siejących wątpliwości pytań należy powtarzać, że tak wyszło nam ze wzoru. Nie ważne, że to my wymyślamy sobie wartości do podstawienia, ważne aby zachować pozory poważnej nauki, a ta zawsze ma jakieś wzory. Jak można sie domyślić, według obu rankingów wolność prasy w Holandii i Szwecji jest większa niż w Rosji i Chinach. Wzory działają! Gorzej kiedy teren jest mniej oczywisty. Prześledźmy jak radziła sobie w tym zestawieniu Polska w latach 2003-2014. Według Press Freedom Index w 2003 było u nas średnio. W latach 2005-2007 przeszliśmy dodatkowo małe załamanie wolności prasy i oscylowaliśmy około 60 miejsca na świecie. Od tego kryzysu prężnie wspinamy się w rankingu i obecnie zajmujemy 19 miejsce na świecie, chyba najlepsze w swojej historii. Teraz spójrzmy na Freedom of the Press. Według tego rankingu z wolnością prasy było u nas najlepiej w... 2002 roku. Od tego czasu, non stop w dól. Z roku na rok jesteśmy coraz gorsi. WTF? Co mówi o wiarygodności tych wskaźników to, że dwie najpoważniejsze instytucje, patrząc na to samo przez blisko 15 lat i dysponując tymi samymi danymi, dochodzą do absolutnie przeciwstawnych wniosków?

W trwającej kampanii jedna z partii uczyniła nawet swoim leitmotivem jeden z rankingów, a dokładnie fragment Index of Economic Freedom. Przekaz Jarosława Gowina jest zawsze ten sam, powtarza go w każdym wywiadzie, (wczoraj powtórzył go w radio): "Na 180 państw świata, pod kątem tego jaką cześć PKB pochłaniają wydatki publiczne i administracja, Polska jest 145." Kurcze pióro - myślę sobie - tak to my nigdy nie dogonimy Zachodu. Ustawiłem sobie kraje od najmniejszych do największych wydatków rządowych i rzeczywiście, Polska na miejscu 145 spośród 180. Jako obywatel nie oczekuje pierwszej dziesiątki, ale na Boga, nie 145 miejsce! Jako prosty, wiejski chłopak muszę asekurować swój lichy mózg, postanowiłem zatem upewnić się, czy aby bogate kraje z zasady nie wydają tu więcej niż te biedne. Z ciekawości spojrzałem kto przewodzi stawce. W pierwszej  dziesiątce mamy tak atrakcyjne kraje jak Sudan, Madagaskar i Bangladesz. Miejsce trzecie zajmuje najbiedniejszy kraj świata - pogrążona w wojnie domowej Republika Środkowoafrykańska. W czołówce mamy kilka rajów podatkowych i parę państw z Ameryki Południowej, nie mniej cała zestawienie wygląda jak ranking brudu i ubóstwa. Pierwszy kraj z Europy pojawia się dopiero na 65 miejscu i jest to Albania. Ostatnie, rzekomo niechlubne miejsce zajmuje natomiast... Dania. Na przedostatnim miejscu jest.... Francja. Na przed przedostatnim widnieje Finlandia, a na przed przed przedostatnim Belgia. Mam do tego 2 puenty: 1) mam nadzieje, że w następnych latach będziemy spadać w tej tabelce na łeb na szyje 2) politycy mogliby czasem przyjrzeć się temu, co tak namiętnie cytują.

7 komentarzy:

  1. "politycy mogliby czasem bliżej przyjrzeć się temu, co tak namiętnie cytują"

    Gównin pewnie dobrze wie, jak ten ranking wygląda, tylko po co ma mówić prawdę, jeśli może kłamać? Ciemny lud to kupi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że wcale nie kłamie i faktycznie zależy mu na Największej Ekonomicznej Wolności.

      Usuń
  2. A właściciel baranów dyskretnie się śmieje, władzę trzymam po cichu, jawnie przywileje.

    Barany zadowolone,
    mają nowego pastucha,
    właściciel stada się śmieje:
    - socjotechniczna podpucha!
    Sam namówiłem do buntu!
    Myśl demokracji poddałem,
    ile się przy tym ich buncie
    serdecznie, dyskretnie uśmiałem,
    zabawne skoki baranie...
    i spanie na styropianie...

    Już mają po europejsku,
    banki, giełd zniżki i wyże...
    żaden baran nie widzi,
    że fryzjer ten sam ich strzyże!
    Zmieniłem im trochę pastwiska,
    inną trawą obsiałem,
    teraz lepiej się strzygą,
    o swoje dobro zadbałem.

    Na tamtej dawnej łące
    burdel się zrobił zupełny,
    bieda, smród i dziadostwo,
    nie dało się już strzyc wełny.

    I tylko durnych baranów
    było na szczęście w bród,
    pomysł z tym ruchem społecznym,
    to marksistowski cud!

    Jak psu kość, tak im temat
    jakiś się nieraz podrzuci
    i już baran z baranem
    tryka się i kłóci!
    I tak są sobą zajęci
    (w tym cała moja otucha),
    że żyją w iluzji wolności
    nie dostrzegając pastucha.

    Pastuchom nakazałem
    ażeby bałamutnie
    wiedli wciąż sztuczne spory
    i udawane kłótnie,
    zdarzy się pastuch wyrywny
    żądny chwilowych sław
    i proponuje prześmiewnie
    mirabelki i szczaw.

    Takich cenię szczególnie
    bo robiąc zamieszanie
    wywołuje poczucie
    mądrości w każdym baranie.

    Czasem jakiś do muru
    w biegu się rozpędza,
    tryk! Smutny los barana!
    Obłąkania nędza!

    Nie chciał w stadzie pokornie?
    Szukał rozwiązania?
    Teraz elektroniczne
    mamy wspomagania.

    Wypad! Jazda z zagrody
    prosto na ulicę!
    Co się gapi? Jak wezmę
    i za kudły chwycę!
    Wyczyszczę w banku konto
    i długi dopiszę!
    Tyle robię dla niego
    a niewdzięczność słyszę!

    Zabrać młode, baranie?
    Nasłać komornika?
    Ot, jaki durny baran,
    patrzy się spod byka!
    Nie zrozumiał?
    Nie wlazło do baraniej głowy?
    Nadal wierzga i beczy?
    Wypadek gotowy...

    Wybrał pastucha z listy,
    miał ich przecież kilka
    (każdy w skórze baranka,
    a o duszy wilka)
    a teraz ma pretensje?
    Oczadział czy chory?

    Wolny wybór!
    Mógł nie iść przecież na wybory!

    Tyle różnych perspektyw,
    tyle możliwości!
    Wybrać tego czy tego
    lub gdy wątpliwości
    to nie marnować głosu
    i nie kusić losu!

    Na europejskich łąkach
    pasą się barany,
    historia starej łąki?
    Rozdział zapomniany.

    Ktoś tam kogoś rozstrzelał?
    I o lepsze jutro
    walcząc oblał benzyną,
    spalił się i futro?

    Dziś jest socjotechniczna
    walka o przysmaki,
    wczoraj już zapomniane,
    los baranów taki.

    Tu nie wiem jaki mędrzec
    podda się bezradny,
    historia, wolność, wnioski?
    Starczy instynkt stadny.

    Tylko czasem za serce
    ściska rozpacz głucha
    gdy w mediach pokazują
    starego pastucha,
    co zdziawszy swą partyjną
    w krwi czerwieni szmatę,
    judząc na się barany
    struga demokratę!

    *

    Dniem powszednim zajęty
    trawkę sobie skubiąc
    prawdy dostrzec nie może,
    Ojczyznę swą gubiąc.

    Nad Rejtanem przeszedłszy,
    co chcieli zrobili,
    co z tego, że rozumni
    w mur głową walili?

    Choć zmiany, jak wspomniałem,
    ogromne i śliczne,
    to tylko dekoracja
    bo iluzoryczne.

    Trawa inna, zielona
    i bardziej soczysta,
    nowe łąki otworem,
    sprawa oczywista.

    Pastuchów pozmieniano,
    doszły świecidełka
    i tylko stary pastuch
    jak diabeł z pudełka
    wyskoczy i doglądnie
    pasionego stada,
    pogrozi i pouczy,
    "po ludzku" zagada,
    tu napomni jak ojciec
    albo słowem zgani,
    a ci, co poszli przodem?
    Dawno zapomniani.

    Pognano ich do przodu
    dla chwały narodu
    i ginęli od strzału
    lub innej pułapki,
    kto przed ich poświęceniem
    dziś uchyli czapki?

    "Tylko dla pośmiewiska: "byś pamiętał dziadzie",
    wiązanki się pod zimne pomniki wciąż kładzie,
    jakby na grobie zmarłej lecz dalekiej krewnej,
    którą pamięć wspomina we mgle rzadkiej, zwiewnej."

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie rankingi są bez sensu, bo nie ukazują całego kontekstu. Państwa wysoko rozwinięte mają duży udział wydatków publicznych właśnie dlatego, że są wysoko rozwinięte. Sektor prywatny jest w nich na tyle produktywny, że może sponsorować szeroki sektor publiczny. Wysoki poziom wydatków państwowych jest raczej skutkiem a nie przyczyną.

    OdpowiedzUsuń
  4. W postulacie 2 strasznie dużo wymagasz od polityków. To tacy zapracowani ludzie, szczególnie przed wyborami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo wątpię, że Gowin cokolwiek cytuje. On raczej powtarza jakieś zasłyszane pseudorewelacje, które mu pasują jako dowód, że jest kompetentny ekonomicznie.
    A poza tym Index of Economic Freedom jest całkiem do rzeczy, zresztą pierwsza trójka rankingu (Hongkong, Singapur, Australia) nie budzi wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, błagam
      http://www.trystero.pl/archives/tag/indeks-wolnosci-gospodarczej

      Usuń