14 lutego 2013

Jeszcze jeden! Jeszcze jeden!

Najstarszym znanym mi proroctwem dotyczącym przyszłych papieży jest średniowieczny manuskrypt Vaticinia de Summis Pontificibus. Przypisuje się go chrześcijańskiemu mistykowi Joachimowi z Fiore, co jest mało prawdopodobne zważywszy, że tekst pojawił się kilka dobrych lat po jego śmierci. Luźno powiązanym z Vaticinia de Summis Pontificibus jest zbiór innych papieskich przepowiedni Vaticinia Nostradami, znany też, jako "Proroctwa Michela Nostradamusa na temat przyszłości wikariuszy Chrystusa". W czasach bardziej nowożytnych, przyszywanie proroctw do Joachima z Fiore nie robiło już takiego wrażenia. Domniemanego autora należało poszukać wśród bardziej chodliwych wróżbitów. Oczywiście nie ma cienia dowodów, by Vaticinia Nostradami było dziełem Nostradamusa. Jest to zbiór kilkudziesięciu malowideł, z których trudno zidentyfikować jakikolwiek pontyfikat, a co dopiero silić się na przewidywania następcy Benedykta XVI. Bardziej pomocne są tu "Przepowiednie zakonnicy z Drezna", wydane pod włoskim tytułem Le profezie della monaca di Dresda. Są to przepowiednie nieznanej z imienia niemieckiej zakonnicy, obejmujące swoim zakresem okres od XVII do XXX wieku. Jan Paweł II opisany jest tam jako "Anielski Pan Sądu Ostatecznego ze znakiem dwunastu", zaś Benedykt XVI to "Anielski Przewodnik Sądu Ostatecznego ze znakiem chwały". Według zakonnicy, następny i zarazem ostatni z papieży ("Anioł Miłosierdzia ze znakiem męczeństwa"), pochodzić będzie... z Królestwa Prus. Może być ciężkie w realizacji.

Vaticinia de Summis Pontificibu. Przyszli papieże mają swoje alegoryczną przypowiastki, każdy ma własne motto i rysunek

Najbardziej znaną przepowiednią dotyczącą papieskiej chronologii jest przepowiednia świętego Malachiasza. Choć przepowiednia jest wybitnie XVI wieczna, zgodnie z wyżej opisanym trendem, w jej nazwie widnieje, żyjący w XII wieku Malachiasz z Armagh, któremu przypisywano prorocze charyzmaty. Jak zauważył XVII wieczny ksiądz i encyklopedysta Louis Moreri, Malachiaszowa przepowiednia pojawia się w roku 1590, tuż przed wyborami nowego papieża. Źródłem tekstu byli zwolennicy kardynała Girolamo Simoncelliego, zaś sama przepowiednia wskazuje, iż papieżem powinien zostać ktoś Ex antiquitate urbis (Ze starego miasta). Ze starego miasta był oczywiście kardynał Simoncelli. Co do prognoz dla innych papieży, wieszcz już tak nie starał. Mam wrażenie, że pisał, co mu ślina na język przyniesie: Ursus velox (szybki niedźwiedź), Cubus de mixtione (sześcian od zmieszania), Cervus sirenae (jeleń syreny), Frumentum floccidum (zboże włókniste), Bos pascens (wół pasący), Angelus nemorosus (lesisty anioł), De capra et albergo (od kozy i karczmy), Rastrum in porta (motyka w bramie), Picus inter escas (dzięcioł wśród jadła). Może nawet lepiej niż papieży, takie opisy mogłyby przewidywać kolejnych dyrektorów wrocławskiego ZOO, albo kolejnych ministrów środowiska. Ostatni numerowani papieże to De labore Solis (z pracy Słońca) i Gloria olivae (Chwała oliwki). Po Benedykcie XVI vel Oliwka widnieje krótka adnotacja, iż ostatnim papieżem zostanie Piotr z Rzymu, za którego czekają nas nieciekawe czasy. Z czystej ciekawości sprawdziłem, czy na konklawe nie zawita przypadkiem jakiś Piotr z Rzymu. Jest szansa, że niebo nie rozstąpi się, a archanioł Michał nie pociacha mnie ognistym mieczem - wśród kardynałów, spośród których Duch Święty wybierze następcę Chwały oliwki, nie ma włoskiego kardynała o imieniu Piotr. Z Piotrów będzie tylko francuski kardynał Jean-Pierre Ricard, kardynał z Ghany Peter Turkson i węgierski kardynał Péter Erdő.

Na chwilę obecną Polacy trzęsą się na myśl o czarnym afrykańskim diable, jaki mógłby zasiąść na tronie Piotrowym, ale przykładów na to, że naród ci u nas ciemny, jest aż nadto. TVN Meteo donosi o piorunie, który uderzył w Bazylikę św. Piotra w dniu ogłoszenia abdykacji. Doszukiwanie się boskich atrybutów w zjawiskach pogodowych, to już nawet nie jest średniowiecze, to jest epoka brązu! Po tym, jak w ostatnią niedzielę stycznia, mewa zaatakowała wypuszczonego przez papieża gołębia, Super Express pisał - idzie wojna. Znak "wrednej, łakomej i gigantycznej mewy" został następnie skorygowany na zapowiedź abdykacji. Internet całkowicie przedefiniował nam rynek wróżb. Obecnie jest to klasyczny shotgunning  - na forach i blogach publikuje się taką ilość snów i wizji, że da się z nich wyłowić praktycznie wszystko - także, abdykację Chwały oliwki. Przepowiednie abdykacji, jakie da się odnaleźć, są przepowiedniami typu otwartego - nie są osadzone w czasie, a więc nie mają "terminu ważności". W języku angielskim mówi się o takich przepowiedniach moving the goalposts - przesuwające cel. Ktoś twierdzi, że przewidział abdykację chorego Benedykta zapowiedzianą na konsystorzu, bo przewidział III Wojnę Światową, śmierć przywódców i ucieczkę papieża. Mistrzem moving the goalposts jest mój ulubieniec Krzysztof Jackowski. Przewidział na przykład katastrofę w Smoleńsku, przewidując na 2009 porwanie przez terrorystów czterech samolotów pasażerskich. Na rok 2009 Jackowski przewidział też śmierć znanego księdza - nie zdziwię się, jeśli Jackowski połączy to z tegoroczną abdykacją, która w prognostyku na 2013 jakoś mu umknęła.

16 komentarzy:

  1. "...ostatni z papieży pochodzić będzie... z Królestwa Prus. Może być ciężkie w realizacji."

    A może wystarczy jak będzie urodzony w NRD?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, teoretyczni wliczałaby się też północno-zachodnia cześć Polski. W oryginale mowa jest o ojczyźnie Frederick I. Można zatem interpretować. Gdyby Królestwo Prus wciąż istniało i obejmowała afrykańskie kolonie, zgodnie z proroctwem papież mógłby być nawet z Afryki.

      Usuń
    2. Fryderyka I? Hohenzollerna? A według której numeracji? Bo pierwszym Fryderykiem w rodzinie, a przynajmniej znanym szerzej, był burgrabia norymberski w l. 1389-1440, od 1417 r. elektor brandenburski. Potem Fryderyk był w prawie każdym pokoleniu ale z numerem jeden dopiero Fryderyk I Wilhelm 1657-1713, elektor brandenburski, książę pruski i król w Prusach. I dla obu ojczyzną tak naprawdę była Brandenburgia a nie Prusy.
      Krakus

      Usuń
  2. Oj nie znasz się na dopasowywaniu proroctw post factum czy co? ;-)

    Przed Benkiem mówili, że następny będzie miał oliwkową skórę, czyli z Afryki. A potem i tak jakoś to do niego dopasowali.

    Zawsze się coś znajdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czemu oliwkowa skóra to ma od razu czarna? Zielona! A zielony papież to wiadomo skąd, Mars te sprawy. Tu akurat bym się zgodził, gdyby papież nie był nawet ziemianinem, to byłby rzeczywiście skandal.

      Usuń
    2. Przypominam, że Robert Silverberg już w roku 1971 prorokował robota jako papieża ("Good News From the Vatican", było w Feniksie 1/93 jako "Dobre wieści z Watykanu")

      Usuń
    3. Odhaczona. Dłużej szukałem niż czytałem. Chyba, że przeczytałem jakąś skróconą wersje, bo opowiadanie miało raptem kilka stron.

      Jetem też zawiedziony, że nikt nie docenił mojego żartu. Chodzi mi o fragment "...wśród kardynałów, spośród których Duch Święty wybierze następcę..."

      Usuń
    4. Jeśli zielona, to raczej Reptilianin. Marsjanie są podobno szarzy :)

      Usuń
  3. @Michał Łaszczyk
    Nie wiem czemu. Taką wersję słyszałem jeszcze w latach 80-tych.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm, zakonnica z Drezna w XVI wieku? Ciekawe, ciekawe bo wtedy jak i teraz Drezno było protestanckie. Może chodziło o Frauenkirche? Jakiś lepszy cwaniak mógł wydumać, że skoro jest kościół o takiej fajnej nazwie, to na pewno jest zasiedlony przez gorące i jasnowidzące siostrzyczki. A tu zonk! Tylko panie kacerze i zaprzańcy!

    Zresztą Królestwo Prus też przeważnie protestanckie było od zarania swego.

    A jeszcze a propos papieża Murzyna - ciekawe co wolałby taki typowy katoxic: czarnego papieża czy papieża-geja?

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tak tylko gwoli historycznej ścisłości. (Tak wiem, jestem upierdliwy). Zakonnica z Drezna miała żyć w l. ok. 1680-1706, więc na przełomie XVII i XVIII w. a nie w XVI w. Fryderyk Wilhelm koronował się jako Fryderyk I na króla "w Prusiech" w 1701 r. więc przepowiednia musiałaby powstać pomiędzy 1701 a 1706 r. (XVIII w.). Nie istniało wtedy jeszcze pojęcie Królestwa Pruskiego. Istniało Księstwo Pruskie, czyli wschodnia część dawnego Państwa Zakonu Krzyżackiego i Prusy Królewskie, czyli województwa chełmińskie, malborskie (z Warmią) i pomorskie Królestwa Polskiego. Jeżeli w tekście przepowiedni pada nazwa Królestwo Pruskie, to znaczy, że powstały one dopiero w drugiej połowie XVIII a może nawet już w XIX w. Sam Fryderyk I urodził się i umarł w Berlinie, na terenie marchii brandenburskiej, nie pochodził więc z Prus. Nazwę tą rozciągnięto na Brandeburgię, Księstwo Pomorskie i wschodnią część Meklemburgii dopiero w XIX w. Więc jeżeli w tekście przepowiedni stwierdzono, że ojczyzną Fryderyka były Prusy, to znowu mamy dowód, że powstała ona w XIX w.
    Krakus

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepowiednie zakonnicy zostały po raz pierwszy opublikowane w 1978, na podstawie zapisków rzekomo odnalezionych w 1808, zakonnicy która żyła na przełomie XVII i XVIII wieku. Miała pochodzić z Drezna, z zakonu nieopodal Łaby (jeśli dobrze pamiętam). Motyw pochodzenia ostatniego papieża, pochodzi z rzekomego listu zakonnicy do Fryderyk I. Nie pada tam ani słowo księstwo, ani królestwo, tu niestety już ja namieszałem niewystarczającą znajomością historii.

    OdpowiedzUsuń
  7. Trochę to zmienia postać rzeczy. Początkowo sądziłem, że mamy tu do czynienia z jednym z licznych fałszerstw, jakie powstały w XIX w. Najsłynniejsze z nich to Pieśni Osjana, geograficznie znacznie nam bliższy jest słynny rękopis zielonogórski opisujący powstanie królestwa Czech. Ale jeśli tak, to jest to po prostu fikcja literacka z gatunku fałszywy dokument, tak jak tzw. kodeks z Puri. Dziwić się tylko należy, że są ludzie, którzy to biorą na serio.
    Krakus

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są ludzie co na serio biorą "Kod Leonarda"
      pamięć dziwnie działa, nie pamiętałem tytułu, pamiętałem "człowieka witruwiańskiego" i pamiętałem Amelię, i dopiero przez jej filmografię przypomniałem sobie tytuł.

      Usuń
    2. Dan Brown, Kod Leonarda da Vinci. Tyle że, Brown napisał powieść sensacyjną z gatunku criminal-fiction i nigdy nie twierdził, że opisywane w niej wydarzenia są prawdziwe. To głupota czytelników połączona z reakcją kościoła wyniosła fikcje literacką do rangi dokumentu. Kodeks z Puri czy przepowiednie zakonnicy od samego początku przedstawiano jako autentyczne nieznane wcześniej źródło, posuwając się nawet (w przypadku kodeksu z Pury) do tworzenia fałszywej bibliografii. Oczywiście i tu swoja rolę odegrała ludzka naiwność, ale celem publikacji było właśnie wykorzystanie tej naiwności.
      Krakus

      Usuń