26 marca 2012

MLM i mercedesy

Twoi znajomi chcieli wciągnąć cię do interesu, rysując ci na kartce wykresy, opowiadając o zdobywaniu punktów i pieniądzach z niczego? Mamy tych samych znajomych. W sceptycznym świecie "piramidalna bzdura" odnosi się zwykle do energetyzujących ostrosłupów lub szalonych teorii na temat egipskich piramid. Piramida finansowa to także drink ze zmiksowanej naiwności i głupoty, wzmocniony pięćdziesiątką chciwości. Piramida finansowa to zdelegalizowany w cywilizowanych krajach model finansowy, oparty na strategii typu airplane game. Za metaforę służy tu rozgrywka dziejąca się na pokładzie samolotu, gdzie kapitan opowiada o swoim bogactwie nawigatorowi i drugiemu pilotowi. Oni też mogą być tak bogaci - wystarczy, że wejdą w jego biznes. Wpisowe to kilka stówek. Nawigator i drugi pilot opowiadają o interesie stewardesom i one także zgłaszają swój akces, a trójka z kokpitu dzieli między sobą ich wpisowe. Stewardesy wciągają w biznes wszystkich pasażerów i wtedy jest już jasne, że cały biznes polega właśnie na wciąganiu do interesu nowych frajerów i łupieniu ich przez starszych w hierarchii. Do jakiego rozmiaru może urosnąć ten proceder pokazuje przypadek Albanii z roku 1997. Z ponad 3 milionów wszystkich Albańczyków, swoje oszczędności w piramidach ulokowały 2 miliony, topiąc w nich 1,2 miliarda dolarów. Kiedy piramidy załamały się, a ich właściciele ulotnili z kraju, w wyniku zamieszek życie straciło kilkadziesiąt osób, a tempo wzrostu PKB całego kraju obsunęło się z +9% do -10%.

Kasowanie znajomych swoich znajomych to interes na tyle intratny, że nie tak łatwo uwolnić się od tej pokusy. Ponoć tylko stara babcia może uwierzyć w list głoszący, że aby dostać wygraną forsę wystarczy wpłacić nadawcy część przyszłej wygranej. Jeśli całą sprawę skomplikujemy, wytworzymy aurę elitarności, a przede wszystkim pokażemy się z mercedesem, wszystkie przedsiębiorcze głowy, z dolarami zamiast źrenic, oddadzą swoje pieniądze kapłanom MLM. MLM (marketing wielopoziomowy) tym bardziej przypomina starą, dobrą piramidę finansową, im większy nacisk kładzie na rekrutację nowych sprzedawców, zamiast na sprzedaż produktów. Czy werbowanie nowych ludzi, aby sprzedawali to co ty - a więc samemu tworzenie sobie konkurencji - miałoby sens gdyby tak naprawdę chodziło o sprzedaż? MLM tworzy struktury różne od piramidy finansowej, na samym widoku pozostawiając jednak iluzoryczne lecz nęcące jej elementy. Przystępując do jednego z większych MLM w Polsce. FM Group (u góry strony tradycyjnie baner z mercedesami) co prawda nie musisz płacić wpisowego, ale wtedy twoja działalność ograniczy się tylko do możliwości kupna wspaniałych produktów FM Group. Jest to np. buteleczka z płynem i naklejką "szampon do włosów", albo naklejką "płyn do mycia szyb". Aby było zabawnie taki szampon albo płyn, kosztuje od 2 do 6 razy drożej niż adekwatne produkty w zwykłym sklepie. Jeśli ktoś potrafi zarobić na sprzedaży takich rzeczy, to jest akwizytorskim geniuszem i żaden FM Group nie jest mu potrzebny. Gwóźdź imprezy stanowi prowizja od tego, co sprzedały wciągnięte przez nas osoby. Rekrutów przyciąga możliwość zarabiania na sprzedaży nie swoich, a cudzych produktów. Niestety ci nowi, którzy mieli zacząć sprzedawać na potęgę mają ten sam pomysł, co poprzednicy.

Konsumenckie skargi na firmy MLM to od lat pierwsza dziesiątka wszystkich skarg jakie spływają do NAAG. Z jakiś powodów nie sposób dotrzeć do bilansu, jakie to kokosy zbijają Polacy wciągnięci w sidła MLM - a jest to około miliona osób! Milion mercedesów nie pojawiło się ostatnio na drogach, więc chyba nie wszyscy odnieśli obiecany sukces. Znamy za to wyniki, chyba największego MLM na świecie - firmy Amway. Choć Amway obraca miliardami (32. największa prywatna firma w USA), miliony jej sprzedawców nic z tego nie mają. Sprzedawcom, którzy handlują wspaniałymi produktami Amawy’a, udaje się sprzedać jedynie 19% tego, co nabyli od giganta. Po tych danych Federalna Komisja Handlu zmusiła Amway do informowania zainteresowanych MLM, że większość z nich nie wyrobi nigdy choćby centa zysku, zaś pozostali mogą liczyć się z zarobkiem średnio kilkudziesięciu dolarów. Nie wiem jak jest w przypadku polskich firm MLM, jednak jako że są kopiami Amway trudno raczej oczekiwać czegoś lepszego. Ciężko orzec kogo bardziej oszukują neofici MLM, siebie czy innych. W MLM powszechnie wykorzystuje się relacje towarzyskie. Wykreowano nawet nowy, subtelny rodzaj molestowania - przełożony w pracy wykorzystuje swoją pozycje do wciągnięcia swoich pracowników w system hierarchii MLM. Ci którzy czekają na swoje mercedesy, nie zdzierżą krytyki. Z tego co zauważyłem nieprzychylny tekst o tym szemranym interesie, to gwarantowany nalot rozzłoszczonych, przyszłych milionerów. Doświadcza tego blog Anty-Lyoness, a także aperiodyk scjentystyczno-kulturalny, atakujący program BHC. Od kilkunastu lat toczy się proces wytoczony przez firmę Amawy twórcom polskiego dokumentu "Witajcie w życiu". Dziś seans nie robi już takie wrażenia, ukazując znane już skądinąd spotkania motywacyjne oraz techniki pozytywnego myślenia. Rażąca niegdyś naiwność stała się więc normą.

4 marca 2012

Obrzezanie

Dla Boga, który napina osnowę rzeczywistości i pręży czasoprzestrzeń, jedną z najważniejszych rzeczy jest męski pisiorek. Ze wszystkich możliwych poleceń, zdobywajcie gwiazdy, poznawajcie prawa natury, wybrał - tnijcie sobie wszyscy fajfusy. Głupio przyznać, że robi się to z nakazu kananejskiego bóstwa. Usilnie więc szuka się racjonalnego uzasadnienia dla czegoś, co powstało z wybitnie nieracjonalnych pobudek - głosu z nieba. Już w 1870 czytając wydawnictwo American Medical Association, mogliśmy dowiedzieć się, że za to, co wielu lekarzy przypisywało dotychczas robakom, w rzeczywistości odpowiadał napletek. Obrzezanie miało leczyć już nie tylko z masturbacji, ale również z takich chorób jak padaczka, niespokojny sen, nerwice i paraliż. Obrzezanie, które wydawało się lekiem na wszystko, stało się modne szczególnie wśród prominentnych części społeczeństwa. W latach 30-stych obrzezano prawie 90% nowonarodzonych Anglików pochodzących z wyższych klas społecznych. Moda na ten zabieg nie utrzymała się jednak w Europie. Inaczej sprawy miały się w USA. W latach 50-tych XX wieku obrzezanie wpisało się w trend prewencyjnego usuwania u dzieci migdałków i obsesji na punkcie higieny. Nic nie wydawało się bardziej nieczyste i plugawe jak męski penis. Do dziś w USA obrzeza się ponad 50% męskich noworodków.

Satyra jednej z organizacji walczącej o zaprzestanie rutynowego obrzezania
Z medycznych powodów, dla których obrzezano w XIX wieku nie pozostało praktycznie nic. Jedynym pomysłem, który ostał się, jest obrzezanie jako zapobieganie nowotworowi prącia. To, że niewiele pozostało, nie znaczy, że nie wymyślono nowych. Co prawda nie szaleje się już tak, jak było to z leczeniem paraliżu, wciąż jednak obrzezanie ma być pomocne w przypadku chorób układu moczowego, prostaty, przenoszenia się wirusów HIV i HPV. Twierdzenia te spotkały się z większą lub mniejszą krytyką. Podobnie niejednoznaczne są wyniki domniemanych szkód, jakie przynosić ma wycięcie napletka. Najczęstszymi powikłaniami jest krwotok i zakażenie. Częstotliwość z jaką pojawiają się po obrzezaniu waha się od 0,1% do kilkunastu, kilkudziesięciu procent. Zależy to między innymi od tego, kto wykonuje zabieg - kapłan czy lekarz. .

Obrzezanie terapeutyczne, np przy leczeniu stulejki, to jedynie niewielki odsetek światowych zbiorów napletka. Szacuje się, że około 1/3 świata tnie napletki, zaś jedynymi krajami zachodu, gdzie powszechnie stosuje się nieterapeutyczne obrzezanie są kraje anglosaskie, USA, Kanada i Australia. Tamtejsze towarzystwa medyczne nie wspierają jednak zaleceń Boga. Australijski Royal Australasian College of Physicians w wydanym w 2009 oświadczeniu nie zaleca rutynowego obrzezania. Nie zaleca tego także Kanadyjskie Towarzystwo Pediatryczne, zarówno w naprawdę konkretnym opracowaniu z roku 1996, jak i notki dla rodziców z 2004. Rutynowego obrzezania nie zaleca największe amerykańskie towarzystwo medyczne, czyli American Medical Association. Bardziej powściągliwe są British Medical Association oraz American Academy of Pediatrics: uważają, że decyzja w tej sprawie powinna należeć do rodziców. Jedną z nielicznych organizacji dostrzegających korzyści obrzezania jest Amerykańskie Towarzystwo Urologiczne. Większość instytucji medycznych nie patyczkuje się jednak w wyważone słownictwo. Otwarcie przeciwko obrzezaniu występuje m.in Australijskie Stowarzyszenie Chirurgi Dziecięcej. W 2001 roku w Szwecji próbowano nawet zakazać nieterapeutycznego obrzezania osób poniżej 18 roku życia. Pierwotna treść ustawy została jednak zmieniona pod naciskiem środowisk żydowskich. Ostatecznie skończyło się na ustaleniu specjalnych warunków co do tego kiedy i jak przeprowadzać można zabieg, a także zawężenie grupy osób mogących obrzezać dzieci jedynie do lekarzy. Podobny postulat, tym razem w Holandii wysunęło dwa lata temu tamtejsze Królewskie Towarzystwo Medyczne. Obcinanie zdrowym noworodkom napletka uznano za naruszenie praw dziecka, zaś sam zabieg za medycznie nieuzasadniony. W oficjalnym stanowisku czytamy, iż brak jest przekonujących dowodów, że obrzezanie jest konieczne, czy choćby pożyteczne z punktu widzenia profilaktyki i higieny. Uznano, iż jedynym argumentem dlaczego rutynowe obrzezanie chłopców nie jest w Holandii zakazane podobnie jak zakazano obrzezanie dziewczynek, jest strach przed przeniesieniem się tego zabiegu ze szpitali do religijnego podziemia zaopatrzonych w brzytwy rabinów i imamów.