10 października 2012

Dyplom kontra nauka

Dziś w programie Dzień Dobry TVN przy stałych gościach tego programu, czyli Krzysiu Jackowskim i wróżce Aidzie, pojawiła się w końcu zła sceptyczna energia. Za źródło sceptycznego promieniowania robili Tomasz Garstka i Konrad Maj. Wywiady, które do tej pory Dorota Wellman przeprowadzała z Jackowskim, cechowały się rodzinną atmosferą na wzór relacji mistrz mówi - uczeń przytakuje. Tak na marginesie, pól godziny po starciu psychologów z wróżbitą, pani Dorota zapytała najwyraźniej zaskoczoną i zażenowaną pytaniem lekarkę weterynarii: "Pani doktor jak to jest, że kiedy tylko mnie coś boli, to przychodzi do mnie kot, znajduje to miejsce, siada i ból ustępuje?". Wracając jednak do dyskusji z polską kastą czarodziejów. Na dzień dobry Konrad Maj odpalił stary dobry numer, "niech pan powie, co mam w kieszeni, a oddam swój dyplom". Patrząc na przebieg debaty modliłem się, aby wybranym przez pana Konrada przedmiotem był paralizator, bo Krzysiu  szalał, rzucał kartkami  dziesięć razy wstawał i podchodził do sceptyków. Tyle lat chodzi już z tymi kserami po telewizjach, że w końcu będzie je musiał wymienić - po dzisiejszych rzutach chyba się lekko zeszmaciły. Ze spotkania wyszedł oczywiście jeden wielki harmider. Dorota Wellman dostała nauczkę, aby nie zapraszać mącących sceptyków.

Panie Krzysztofie, jakby ktoś kiedyś zarzucił panu 
agresje, proszę mu rzucić kserem tego dyplomu 
w twarz, jako dowód, że tak nie jest!
Pan Krzysztof specjalnie nie zaskoczył. Walił swoim ulubionym cepem, czyli pochwałami jakie zbiera za swoją działalność. Jackowski przypomina mi w tym postać prostego drwala  z noweli Sienkiewicza "Szkice węglem". Zapisana kartka papieru to dla niego rzecz święta. Jak coś może być nieprawdziwe, jeśli jest na tym pieczątka? W roku 2009 Krzysztof Jackowski starał się nawet o nagrodę JREF. Oczekiwał, iż Randi wyda mu milion dolarów na podstawie dyplomów jakie uzbierał po komendach. Tak, jakby opinia jakiegoś sierżanta z Pyrzyc Dolnych była czymś obligatoryjnym dla całego świata nauki. Na stronie Krzysztofa, w zakładce "niezbite dowody jasnowidzenia", poza listami od pani Zosi są i owe "dokumenty policyjne". Są to dokładnie: 1 okładka pracy magisterskiej o Jackowskim, 19 podziękowań policji za pomoc w rozwiązaniu sprawy, 3 podziękowania od burmistrzów, 14 wezwań obywatela Krzysztofa Jackowskiego w charakterze świadka, 1 dyplom od ezoterycznego czasopisma oraz 1 zaproszenie na konferencję w Łodzi. Zastanawiam się nad akcją "wyślij dyplom dla Krzyśka". Dla nas to drobnostka, a chłopak naprawdę się ucieszy!

Dlaczego dyplomy, którymi tak podnieca się Jackowski, są jednocześnie tak bezwartościowe? Czy za dowody mojej prekognicji mogłyby robić ksera kuponów totolotka, w których trafiłem trójkę? Ocenianie  tak zwanych psychic detectives, poprzez rozpatrywanie spraw, które sami sobie wybiorą niczemu nie służy. Przez 20 lat Jackowski opowiada o ciałach lezących w pobliżu lasu, wody i drogi. Gdyby nigdy nie trafił, to by dopiero było coś nadnaturalnego. Jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest tu kontrolowany test wyboru, o którym mówił Tomasz Garstka. Inaczej będzie tak jak na załączonym filmiku: Jackowski przewiduje, że na zdjęciu będzie zakonnica, jest wiszący w powietrzy garnek, ale jego zdaniem i tak udzielił trafnej odpowiedzi. Stąd też tak ryzykowną jest zgadywanka "co mam w kieszeni". Co by było gdyby Jackowski odpowiedział, iż widzi jakąś często używaną rzecz, która może robić za coś innego, ble ble ble, wszystko okraszone jego ulubionymi frazami "coś jakby", "coś podobnego do", " coś kojarzącego się z". Nagle okazałoby się, iż Jackowski coś tam trafił, pół Polski to ogląda i mówi łał. Jaką mamy pewność, czy ludzie wystawiający mu dyplomy, nie byli przypadkiem takim naiwniakami? W przypadku nieprzeciętnych, reinterpretacyjnych zdolności Jackowskiego zastanawiam się, czy nawet prosty test z monetą dałby wymierny wynik. "Wypadł orzeł, powiedziałem, że będzie reszka, ale w ostatniej chwili pomyślałem o orle"; "wypadła reszka, mówiłem że orzeł, ale zmieniłem z reszki, czyli jednak miałem trochę racji"; "wypadła reszka, ale zobaczcie na cień tej monety, czy nie przypomina orła?"

14 komentarzy:

  1. Masakra ten program dzisiaj. Nigdy nie posądziłabym p Jackowskiego o taką kompromitację. A jednak... Do sejmu z nim:)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masakryczne to są komentarze ludzi pod tym nagraniem, którzy mimo kompromitacji Jackowskiego bronią jego osobę. Jest to nawet nie tyle masakryczne co powiedziałbym - przerażające.

      Usuń
  2. Już kandydował, z list Samoobrony. Dobrze, że im po mordzie nie dał w tym studiu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znowu tyle zlej sceptycznej energii sie zmarnowalo...

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyrazu "ksero" się nie odmienia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie odmienia się bo? Ksero przecież deklinuje się z łatwością, tak samo jak zero.
    http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=7698

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwik - sam (sama) sobie Pan (Pani) odpowiedział (odpowiedziała) na pytanie. Przy okazji sam się czegoś dowiedziałem.

      Usuń
  6. Że polszczyzna lubi, gdy wyrazy się odmieniają, tak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to akurat wiedziałem od dawna. Dowiedziałem się mianowicie, że w polszczyźnie potocznej odmiana "ksero" jest dopuszczalna przez językoznawców. Nie zmienia to jednak faktu, że odmienianie tego wyrazu nie jest zbyt eleganckie (por. Wielki słownik poprawnej polszczyzny).

      Usuń
    2. Reasumując, "zgodnie z duchem polszczyzny" nie jest zbyt eleganckie, a więc językoznawca i leksykograf Bańko (który na przekór sobie się nie deklinuje) wykazuje skłonność do prostactwa.

      Usuń
  7. Michale, genialny pomysł! Nadprodukcja dyplomów powinna wybić mu jego koronny argument z ręki. Wystawmy mu dyplomy z każdej możliwej instytucji, która posiada pieczątkę, aby obśmiać jego metodę dowodzenia nadprzyrodzonych umiejętności.

    OdpowiedzUsuń
  8. jest dyplom czy nie jest..
    -to chyba nie istotne ?
    Szczerze:
    -większość powie, że chciałaby wiedzieć wszystko , co się wydaży,
    Lub było.
    Zaręczam, naprawdę nie chcielibyście, tego wiedzieć,
    Nie mogąć faktycznie, na to,co się wydaża mieć wpływu.
    -a to na co można umieć przewidzieć, każdy czuł i Wiedział, nie raz nie, dwa.
    Tylko się boi, wstydzi,przyznać
    (bo zagraża np. Ekskomunika!
    Smieszne i tragiczne to zarazem.)
    -i nikt, nie zaprzeczy iż w przyrodzie, nie Istnieje, więcej niż te 5, 6 zmysłów, które nam ocalały głównie.
    * * *
    Choćby tak w skrócie to ująć.
    Bez terminów, specjalnych,
    Bo niestety poziom wiedzy
    Ogólnej, i popul. naukowej jest u nas dramatyczny!
    Jesteśmy wśród trzech ostatnich w Europie. Np.
    - ponad połowa sądzi iż żyliśmy z dinozaurami
    - że tylko pomidory GMO mają geny inne naturalne- nie mają ich!
    - elektrony są większe od atomów,
    - stworzeni jesteśmy przez boga, nie ewolucję.

    Stąd pewnie lęki, że w ogóle może być jakoś inaczej, i lepiej tego nie wiedzieć dla tzw. Św. Spokoju.

    I jakieś testy głupie,;
    -co jest wybite, namalowane, z jednej stony kawałka blachy,
    A co z drugiej, i co wypadnie?.
    Wystarczy chyba zwykła niewiedza matematyczna rachunku prawdopodobieństwa, aby dać się naciągać na tzw. Systemy Gry Totka! - co na preparowanych zdjęciach ?,
    - jakie znaczki malowane na piłeczkach wylosuje Maszyna Lotto?
    - co pan ma w kieszeni?

    Ogarnijcie się to są nieistotne zasadniczo twory (np. Umowna tylko wartość, czyli fikcyjność wartości metali papierów itp) , w sensie przekazu energii, emocjii i zdażeń.

    Ale gdyby tak pan miał w kieszani broń.
    Zagrożeniem był by nagłym, to i owszem. Sami byście byli w stanie poczuć niejednokrotnie.
    Kwestia też pracy z wrażliwością
    Własną..
    Wystarczy? Pozdrawiam.
    Janek Kos.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze jeden "kwit" do kolekcji Pana Krzysztofa (jak to zwykł mawiać o swoich papierach, którymi przy każdej okazji rzuca). Zrobiłeś szlachetny uczynek powiększając mu kolekcję. Co więcej - myślę, że jest on najbardziej wartościowym dyplomem jaki w życiu dostał ;]

    Ogólnie płacz, zgrzytanie zębów i kompromitacja, że w XXI wieku mamy takich ludzi.
    Ostatnio w DDTVN była również rozmowa o hipnozie. Jeden z gości powiedział, iż hipnoza pozbawia człowieka świadomości i można z nim robić co się chce. Nóż się w kieszeni otwiera, ale niestety takie są mity i ktoś na ich szerzeniu robi ogromne pieniądze. O używaniu zamiennie słów "hipnoza" i "trans" nie wspomnę, bo to najmniejszy z grzechów...

    Niestety hipnoza bez tej otoczki po prostu kiepsko się sprzedaje. Prosty przykład: Ostatnio stworzyłem kurs/ebook (kosztuje 25zł - to śmiesznie niska cena), w którym uczę podejścia "beztransowego" do hipnozy. Sprzedałem tylko kilkanaście egzemplarzy... Jestem przekonany, że gdybym ubrał hipnozę w jakiś "ezoteryczny bełkot", to teraz pisałbym ten post z jakiegoś nowego tabletu siedząc na Majorce. ;]

    No ale coś za coś. ;) Lepiej pisać z Sony Vaio i mieć czyste sumienie, że daje się ludziom sprawdzone metody, oraz uczy tego czym hipnoza NAPRAWDĘ jest.

    Pozdrawiam serdecznie i gratuluję świetnego bloga!

    OdpowiedzUsuń
  10. Osoba tego hochsztaplera jest świadectwem stanu umysłowości widowni programów telewizyjnych. Ktoś go tam zaprasza, bo ktoś wie że ludzie będą to chcieli oglądać. Podobnież wystarczy w nocy poprzechadzać się po kanałach kablówy, by trafić na przynajmniej 3 programy wróżbiarskie, gdzie siedzi takie indywiduum i odbiera telefony od ludzi, karmiąc ich zgłupiałe mózgi szablonową papką pasującą do danej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń