8 lipca 2012

Wodne szaleństwo


Pozazdrościłem Kubie jego kapitalnego artykułu o nadwiślańskich szaleńcach i sam spreparowałem taki pseudonaukowy pakiet. Za leitmotiv robić będą wariacje na temat wody. Aż trudno uwierzyć ile nonsensów wyprodukowano na temat tego płynu - co daje też pojęcie o skali nonsensu w ogóle. Najczęściej wyśmiewaną teorią jest wodna pamięć, ale chyba najdziwniejszym pomysłem jest jej inteligencja. Synonimem inteligencji wody jest Masaru Emoto, w Polsce tytuowany jako doktor Masaru Emoto (doktorat z medycyny alternatywnej kupiony za niecałe 500 dolarów na indyjskiej uczelni). Okazuje się, że woda Japończyka jest łasa na komplementy, ciepłe słówka, jest flirciarska i humorzasta! Kiedy Masaru jest dla niej opryskliwy i świński, tworzy brzydkie i nieregularne kryształy. Kiedy zabiega o jej wdzięki, kryształki są piękne i symetryczne. Niestety okrutne dla Emoto badania pokazały, że wprawianie wody w nastrój jest życzeniowe. Kiedy nie wiemy jakie słowa szeptano kroplom, wszystkie kryształy wyglądają jednakowo brzydko. Emoto wybierał z setek zdjęć te, które oddawały jego zaloty, nie chcąc dostrzec tych które nie odwzajemniły jego uczuć. Jego przypadek dowodzi jedynie tego, co już dawno dowiedziono - tego, że miłość jest ślepa.

W wodnym szaleństwie partycypują także nasi zachodni sąsiedzi. W roku 1894 genialna wizja dopada niemieckiego inżyniera o wyglądzie Rasputina - Hannsa Hörbigera. Według niego, klucz do tajemnic wszechświata stanowił lód. W 1912 Hörbiger pisze wiekopomne dzieło Glazial-Kosmogonie. Z jakiś powodów (jednym z nich może być niezgodność z wszelkimi faktami) jego teoria lodu zostaje chłodno przyjęta przez środowisko naukowe. Teoretycy lodowej koncepcji porzucają więc dyskusje z mądralami i zwracają się w stronę mas. Wzorem dzisiejszych szamanów, stawiają na gazetki, filmiki i publiczne prelekcje. Zdarzało się, że na wykładach profesjonalnych astronomów publiczność krzyczała "Dość ortodoksyjnej astronomii! Chcemy Hörbigera!". Poza niedouczonym motłochem bakcyla połkneli nazistowscy ideolodzy. "Jeśli nordyccy przodkowie zdobyli swą siłę na śniegu, wiara w kosmiczny lód powinna być dziedzictwem nordyckiego człowieka". Koncepcje Hordbigera okrzyknięto niemiecką alternatywą dla żydowskiej teorii względności. Wyznawcami Welteislehre (teorii lodowego świata) został m.in Heinrich Himmler, Herman Göring, i Adolf Hitler. Ten ostatni planował wybudować w Austrii planetarium. Na parterze prezentować miano koncepcję Ptolemeusza, na piętrze Kopernika, zaś na wieńczącym dachu teorię Hörbigera. Problem przysparzały obserwacje, ale na wszystko znalazła się odpowiedź. Droga Mleczna wyglądała jak skupisko gwiazd, a nie bryłek lodu - znaczy astronomowie sfałszowali zdjęcie. Model lodowy był matematycznie niespójny - niejedne obliczenia zwiodły ludzi na manowce. Opady gradu tłumaczono rojem lodowych meteorytów. Atlantydę, biblijny potop - jako upadki lodowych księżyców.

Po wojnie, kiedy szalone lodowe teorie odeszły w niepamięć, do głosu doszła niezawodna nauka radziecka. Na początku lat 60-tych Nikołaj Fiediakin sącząc wodę przez brudne krany, nadaje jej niezwykłych właściwości. Poliwoda jak nazwał ją Fiediakin nie zamarzała przy -30 stopniach, ani nie wrzała do +130. Skąd właściwości typowe dla wody z domieszką krzemianów i smarów w wodzie wielokrotnie przepuszczanej przez krzemianowe naczynia pełne smarów? Hmmm, pozostawmy to na razie w tajemnicy. Rosjanie zaczęli jeździć po świecie, głosząc swoje niebywałe odkrycia - zmiana fizycznych właściwości wody jedynie za sprawą jej skroplenia. Dopiero po kilkunastu latach Ruscy dali się przekonać, że przesączając swoją wodę, zanieczyszczali ją innymi substancjami, a ich poliwoda nie istnieje. Aby nie żerować na tanich stereotypach dotyczących nauki radzieckiej, także amerykańscy naukowcy mają tu swoją dolę, W 1999 w Kalifornii stworzono pentawodę. Poprzez przepuszczenie przez wodę fal dźwiękowych, ulegać miała ona czemuś, czemu nie ulega - sonoluminescencji. Dzięki temu woda penta miała m.in zawierać w sobie więcej wody, niż zwykła woda. W pewnym okresie woda penta była najlepiej sprzedającą się wodą w USA, a kres jej popularności przyniosły dopiero oskarżenia ze strony organizacji konsumenckich i naukowców o zamkniętych umysłach.

14 komentarzy:

  1. Dopiero po kilkunastu latach Ruscy dali się przekonać, że przesączając swoją wodę, zanieczyszczali ją innymi substancjami, a paliwoda nie istnieje.

    I see what you did there.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paliwoda był kiedyś moim ulubionym prawicowym publicystą, może stąd te przejęzyczanie.

      Usuń
  2. Dzięki za pochwałę. Chodzą mi po głowie dwie notki o wodzie na bloga chemicznego - pierwsza opowiadałaby jaka woda jest a druga jaka na pewno nie jest wbrew twierdzeniom różnych Emotów i Grenderów. Hitem ostatnich lat, i to polskim, jest Nanowoda - rzekomo zwykła woda grupuje się w trwałe klastry po 1000 cząsteczek, co utrudnia jej wchłanianie, ale oni traktują ją zimną plazmą i otrzymują wodę rozbitą na cząsteczki. Powstała cała seria kosmetyków z tą wodą, rzekomo poprawiającą wchłanialność ich składników. Dostali nawet medal na targach wynalazczości w Szwajcarii - tych samych gdzie nagrodzono Łągiewkę za amortyzator i jakiegoś pana za magnetyczną podstawkę pod kubek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się zastanawiam jaki przedrostek wybrałbym do swojego produktu, aby dobrze go sprzedać. Wszystko "mega" i "ultra" już się przejadły, "bio" wyparło "eko", a "euro" niemodne. Z tym "nano" to nie głupi pomysł. Kto nie kupi "nanostrukturalnego szamponu", "swetra z nanotkaniny", czy "nanoprezerwatywy". No dobrze, może to ostatnie nie najlepsze. Musiałem się doedukować z nanonową bo jakoś nie obiło mi się o uszy. Ma podobne właściwości do wody Fiediakina i penta pure. Ja cię kulka, nie wierzę, że ktoś może się na to nabrać.. A przepraszam, właśnie zobaczyłem komentarz niżej. Już wierzę.

      Usuń
  3. Wypowiadając się na dowolny temat wypadało by się posiłkować chociarz elementarną wiedzą na dany temat czego w artykule ani w komentarzach nie widać. Proponuje doczytać a potem komentować.
    http://www.btinternet.com/~martin.chaplin/index2.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy esej o wodzie i o różnych teoriach z nią związanych (także takich pokroju pomysłu Masaru Emoto), zatytułowany "Why water is weird", wygłosił w zeszłym roku Philip Ball. Można go przeczytać na jego stronie internetowej. Polskie tłumaczenie tego wystąpienia można znaleźć w publikacji wydanej przy okazji zakończonej jakiś czas temu wystawy "Czwarty stan skupienia wody. Od mikro do makro", która odbyła się w CSW w Toruniu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z Twojego "pozazdroszczenia" wynikł artykuł, w którym negujesz odkrycia nie podając żadnych argumentów do swojej teorii!!
    Piszesz o teorii lodu i poliwody, które zostały obalone w popszednim stuleciu jakbyś odkrył Ameryke i to Ty je obalił poważnymi argumentami.
    Proponuje samemu coś odkryć. Negować każdy potrafi, szczególnie Polacy, którzy nic nie znaczą w świecie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie przedstawiam tu żadnych „teorii”, a wręcz przeciwnie, od wielu lat prowadzę akcje redukcjonistyczną w stosunku do teoriowego przesytu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Że też nie znalazłem Twojego bloga kilka lat wcześniej... Ech...
    Sam od lat zajmuję się podobną tematyką. Kilka moich tekstów publikuje Racjonalista.pl (np.: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,5336/q,Zaklinacze.wody)
    Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości.

    Abadonna

    PS. Wygląda na to, że zyskałeś kolejnego wiernego czytelnika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wzajemnością. Gdybym znał twój tekst o wodzie z racjonalisty, nawet bym swojego nie pisał.

      Usuń
  8. Czy ktoś niezależnie powtórzył badania Emoto? Jakieś linki?

    OdpowiedzUsuń