1 stycznia 2012

Apiterapia - pani pszczoła w natarciu

Medycyną alternatywną, która ostro dobija się do wrót "potwierdzone działanie" jest apiterapia - leczenie produktami pszczelimi. Jeśli największym alternatywnym kaszanom przypisuje się lecznicze działanie na połowę znanych chorób, proszę sobie wyobrazić, ile musi leczyć coś, co pretenduje już do medycyny głównego nurtu. Otóż pszczele mazidła leczą wszystko! Wszystkie przypadłości jakie znam, plus kilka takich chorób, o których istnieniu nie wiedziałem. Pszczołowa medycyna jest tak wyczesana, że leczy nie tylko choroby istniejące, ale i te nieistniejące. Na stronce dr Jacka Roika, (który poza miodem leczy też tartymi buraczkami ze słoika) dowiedzieć się można, iż wosk pszczeli eliminuje promieniowanie elektromagnetyczne wytwarzane przez urządzenia elektryczne. W kraju, który miód i barcie ukochał, nie uświadczymy krytycznych komentarzy. Owe nieskończone listy dolegliwości jakie załatwić może za nas pszczoła są najpewniej zwykłym bublem. Nawet jeśli apiterapia jest czymś obiecującym, zanim lekarz na szpitalnym obchodzie zacznie nas maziać miodem, wszystko to trzeba jeszcze udowodnić. Naturaliści najchętniej już dziś weszliby do apteki, wypieprzyli wszystko z pólek i szuflad, a na środku postawili wielgachny ul. Apiterapeutykom przypisuje się brak skutków ubocznych i lepszą przyswajalność niż "zwykłych leków". W końcu pszczołowe bajery są naturalne, nie jakaś tam chemia. 

Wciskanie kitu dosłownie i w przenośni
Jeśli chodzi o pszczeli asortyment, wszystko co dotknie lub na co popatrzy pszczoła, uważane jest w Polsce za zdrowe: miód, pszczeli kit, pyłek kwiatowy, pszczele larwy, mleczko pszczele, naklejka z pszczołą, jad pszczeli, pszczeli wosk, a nawet powietrze ulowe. Najpopularniejszy jest oczywiście miód, a najpopularniejszą dolegliwością, na którą się go podaje jest przeziębienie. Każda mama Jasia i Krzysia wie, że najlepszy jest wtedy czosnek i miód. Nie ma żadnych przekonywujących dowodów klinicznych na to, że czosnek pomaga przy przeziębieniu. Odrobinkę, ale tylko odrobinkę lepiej jest z miodem. Jak na lekarstwo mamy porządnie zaślepionych badań. Te pojedyncze, którymi dysponujemy dają pewną nadzieję - miód najpewniej pomaga na kaszel. Co jednak z jego najbardziej legendarną cechą, a więc działaniem antybakteryjnym? Zastosowanie miodu przy gojeniu ran badano kilka lat temu w Polsce. Tak, tak jeszcze się u nas coś bada. Badanie przeprowadzono na świniach, które zawczasu poparzono. Badanie dało wynik umiarkowanie pozytywny. Nie wiemy jednak czy miód zawiera jakieś swoje antybakteryjne związki czy to po prostu zawarte w nim cukry (fruktoza, glukoza maltozy i sacharoza) odpowiedzialne są za te antybakteryjne własności. Starcie magicznego pszczelego miodu z miodem sztucznym (cukier wraz z barwnikiem i aromatem) pozostaje nierozstrzygnięte. Jedni dowodzą że prawdziwy miód bije sztuczny na głowę, inni, że miód sztuczny leczy równie skutecznie jak naturalny. Jeśli chodzi o działania większego kalibru, to również kwestia wyboru komu ufać. Jeśli wierzyć badaniom Uniwersystetu w Zagrzebiu, produkty pszczele mogą być pomocne w leczeniu raka. W tym samym czasie, ale dokładnie przeciwną opinie wyraziło American Cancer Society, które orzekło, że pszczele dary nie są skuteczne w zapobieganiu i leczeniu raka.

Zabiegiem bardziej popularnym niż gdzie indziej, jest w Polsce leczenie pszczelim jadem. Znana ludowa metoda rozpropagowana dzięki pracom Philipa Terca w XIX wieku. Czemu to akurat jad pszczoły ma leczyć, a nie np. jad pająka, szerszenia, mrówki, osy czy innego owada? Jeśli pszczoła daje coś tak  zdrowego ja miód, najpewniej jej jad też musi leczyć. Matka ewolucja wystryknęła pszczoły na dudka, dając im toksyny, które zamiast odstraszać wszystkich dookoła, leczą. Przynajmniej tak twierdzą zwolennicy apitoksynoterapii. Jeśli chodzi o leczenie pszczelim jadem reumatyzmu, badania takie prowadzą prawie wyłącznie Chińczycy. Ich wyniki są jednoznacznie pozytywne. Podchodziłbym do nich ostrożnie, wiele z nich publikowanych jest w przeglądach tradycyjnej medycyny chińskiej, a w badaniach pszczeli jad podawany jest przy okazji akupunktury. Niemniej nie wszystkie wyniki da się w ten sposób zdyskredytować, nie przekreślałbym zatem jakiegoś pozytywnego działania. Równie niewyraźne są wyniki zastosowania pszczelego jadu w przypadku stwardnienia rozsianego. Ostatnie kilka lat przyniosły wyniki, w których jad pszczeli pomaga, nie działa lub szkodzi w leczeniu stwardnienia rozsianego. Pytanie czy warto. Mówimy w końcu o niebezpiecznej substancji, wywołującej silne reakcje alergiczne, a z nimi uszkodzenia nerek, wątroby i mięśnia sercowego. Większość z nas nie mieszka przecież w środku puszczy i nie jest skazana tylko na to, co znajdziemy w lesie, co wiewiórce wyleci z łapy. Gdybym jutro stał się borowym dziadem, z braku laku pewnie zainteresowałbym się taką metodą leczenia. Wszystko to jednak w trybie hipotetycznym. Nie musimy na własną rękę eksperymentować z jadem pszczoły, kobry czy skorpiona. Z tej lawiny niepewności warto zapamiętać, że nie wiemy czy apiterapia działa. Na razie wiemy tylko tyle, że działać może.

18 komentarzy:

  1. Ale, że miód pitny w sposób wyraźny poprawia nastrój i daje odprężenie to nie zaprzeczysz?:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli chodzi o miody to w natarciu są Nowozelandczycy z miodem manuka, zawierającym metylglioksal. Tu jest propaganda po polsku, ale lepiej zacząć od ang. Wikipedii: Methylglyoxal, Leptospermum scoparium.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten miód jest naprawdę w porządku, mi pomógł na dolegliwości żołądkowe, choć traktuję go bardziej jako taki suplement niż produkt kulinarny, głównie ze względu na cenę ;) Tylko trzeba uważać - są dwa warianty tych miodów, z certyfikatem MGO i UMF, należy kupować te pierwsze, UMF nie są już tak skuteczne - tu mniej więcej jest to wyjaśnione: Świat Manuka.

      Usuń
  3. Ponieważ również miłuję bardzie i bzykające żądlice, zwrócę tylko uwagę, że warto by posługiwać się precyzyjnie językiem polskim:

    W tym samym czasie, ale dokładnie przeciwną opinie wyraziło American Cancer Society, które orzekło,

    Otóż przeciwna opinia do twierdzenia, że "miód pomaga na raka" powinna brzmieć "miód szkodzi na raka". Opinia, że "miód nie pomaga na raka" jest po prostu opinią negatywną. Negacja, nie przeciwieństwo.

    W takimże sensie atakowanie terapii, która co prawda nie pomaga, ale też nie szkodzi (w skrócie: wiem, że miliardy much itd. ale np. czosnku używa się na całym świecie, nawet tam, gdzie trudno o miód), wydaje się nie na miejscu w świetle primum no nocere - boć przecież nie szkodzi, więc co to szkodzi? Że biznes? Ludzie nie takie bzdury sprzedają za ciężkie pieniądze, weźmy choćby takie komputery, ajfony...

    Co do leczenia jadem pszczelim, to w zasadzie się zgadzam z zastrzeżeniem, że medycyna zna jakąś skuteczną terapię na stwardnienie rozsiane, a o ile wiem, nie zna, więc w gruncie rzeczy to osobista sprawa skazanego, przy pomocy jakiej metody ma zamiar odwlekać nieuchronne. Tyle wolności możemy mu dać.

    OdpowiedzUsuń
  4. przypadkowy przechodzień1 stycznia 2012 22:29

    Sam spotkałem się z leczeniem reumatyzmu jadem pszczelim: w tym wypadku pomagać miała po prostu opuchlizna rozgrzewająca chory staw. Ja za to leczę początki bólu gardła nalewką z kitu pszczelego na spirytusie: szczerze mówiąc przy takim stężeniu alkoholu pewnie pomogłoby cokolwiek, tym niemniej: nalewka działa. Nie wiem w jakim stopniu, ale działa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Propolis (kit pszczeli) działa, i to bardzo skutecznie. Też lecze nim przeziebienia i na pewno nie jest to działanie alkoholu ;) bo ile alkoholu moze zawierac 30 kropel Propolis Tinctura? ( http://www.doz.pl/leki/p457-Propolis_Tinctura_krople ).
      A w dzieciństwie właśnie długotrwale stosowaną nalewką propolisową wyleczono mnie z ciągle nawracających infekcji dróg oddechowych. Zapadałem na nie co rusz, mam jeździła ze mną od lekarza do lekarza, w końcu trafiła na takiego, który zalecił kurację propolisem. I skończyły się ciągle nawracające infekcje. Dodam, że o efekcie placebo raczej nie może być mowy, bo miałem raczej srednia świadomość tego co zażywam - byłem już u tylu lekarzy i zażywałem tyle róznych leków, że było mi wszystko jedno, ot kolejne lekarstwo, jedno w tą jedno w tamtą żadna róznica...

      Usuń
  5. @flamenco108:
    Pisząc:
    "W takimże sensie atakowanie terapii, która co prawda nie pomaga, ale też nie szkodzi (w skrócie: wiem, że miliardy much itd. ale np. czosnku używa się na całym świecie, nawet tam, gdzie trudno o miód), wydaje się nie na miejscu w świetle primum no nocere - boć przecież nie szkodzi, więc co to szkodzi?"
    formułujesz niezły farmazon.

    Problem z wierzeniami w nieznajdującą w badaniach potwierdzenia skuteczność tego czy owego polega na tym, że prowadzą one do stosowania tego czy owego ZAMIAST tego co działa. Np. przeświadczenie matki, że nacieranie stóp dziecka np. naftą jest skutecznym środkiem w terapii zapalenia płuc u tegoż może doprowadzić do jego zgonu.
    Mamy do czynienia z sytuacją jedynie pozornie paradoksalną: nacieranie samo w sobie nie szkodzi, wiara w jego skuteczność szkodzić może jak najbardziej.

    Da się to zastosować do całego altermedu. Np. czosnek (pominąwszy działania uboczne) istotnie posiada parę substancji o działaniu bakteriostatycznym i pacjentowi nie szkodzi. Na przeziębienie (będące z reguły infekcją wirusową, a nie bakteryjną)pomóc nie może, bo i jak. Skąd więc przekonanie o jego dobroczynnym działaniu? Ano z "tradycji ludowej i babcia mówiła". Można sobie jeść, i przyśpieszyć osteoporozę w nadziei, że warto zapłacić tę cenę za złudzenie, że katar trwał o dzień krócej. Tyle, że z racjonalnym postępowaniem nie ma to zbyt wiele wspólnego

    OdpowiedzUsuń
  6. Miód pitny to burżujstwo. Pamiętam z czasów młodości że "lipa z miodem" też poprawiała nastrój i dawała odprężenie :)

    @flamenco108
    Telemach wiele już wyjaśnił. Przyczyny dla których medycyna alternatywna szkodzi, nawet gdy sama z siebie nie wpływa na zdrowie, są w wielu miejscach polskiej sieci dość dobrze obgadane. Poza opozycją "działa" - "nie działa" jest jeszcze "zbadane" - "niezbadane". Są terapie medycyny naturalnej które nie ingerują w nasz stan, są jednak i takie które nam fizycznie szkodą. Skąd te przekonanie, że leczenie np. jadem należy do tych pierwszych? Szkody wynikające z tych praktyk nie muszą być jedynie pośrednie.

    Osoby walczące z medycyną alternatywną nie skupiają się na walce z jej konsumentami. Nasze oburzenie wzbudza działalność ludzi, którzy te wszystkie super-terapie oferują, bezwstydnie zbijając kasę za pomocą kłamstw na ludzkich tragediach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tu o tym jak bezwstydnie zbijają kasę na chorych na nowotwory koncerny farmaceutyczne: http://www.faceci.com.pl/r_rak_metody_konwencjonalne.html .nie wiem czy wszystko tam jest podane poprawne ale z pewnością zgadza się to:
    Substancje stosowane w "leczeniu"chorych są groźnymi truciznami i zwykle są kancerogenne -dotyczy to prawie wszystkich "lekarstw".
    Koncerny farmaceutyczne nie są po to aby ludzie byli zdrowsi ale po to aby ich właściciele się dorabiali.Jest to coś w stylu mafii ale dzięki łapówom i włazidupcom legalne.
    Jak ktoś ma zarzuty że są niewiarygodni niech udowodni że kłamią łykając sporą dawkę iperytu azotowego-"lekarstwa"na ziarnicę złośliwą.I co do działań koncernów farmaceutycznych polecam film o absurdalnym prawie w usa: http://www.youtube.com/watch?v=407_LiwFTIo .W każdym razie należy zakładać że w wielu przypadkach ktoś brał łapówki.Co do miodu obawiam się że jednak mogli mieć rację-czytałem pogłoski że cukier dobrze nie wpływa na chorych na nowotwory.Za to czytałem że głodówka pomaga.Z tym że jest pewien problem-kto niby by miał zarobić na tej głodówce?A mam podstawy sądzić że pomaga bo działa destrukcyjnie na nowotwory łagodne jak pieprzyki.Na nowotwory złośliwe nie sprawdzałem jak działa ale to co osobiście sprawdziłem jest podstawą sądzić że na nowotwory złośliwe też działa.Co do nowotworów-widziałem wiele opisanych metod-niestety ale nie ma chętnych do sprawdzenia tych metod.Ja jedynie mogę potwierdzić że jak się mocno nie przesadzi to nie zaszkodzi.Do tego to co piszą w tych opisach tych metod trzyma się kupy.Dodam że niektóre metody na inne choroby sam sprawdziłem-np. znaczna poprawa stanu pleców po zmianie diety na bezmięsną.
    Oczywiście jakby ktoś chciał użyć nudnego argumentu że nie było to sprawdzone to niech napisze który koncern farmaceutyczny chciałby to zasponsorować i stracić jednocześnie źródło dochodów jak "leki "onkologiczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strony pokroju tych do której linkujesz, to jedne z najgroźniejszych, najbardziej bezmyślnych i tępych materiałów jakie tylko można znaleźć w sieci. Wypisywanie bzdur pokroju tego, że leczenie raka tak naprawdę go wywołuje, a ludzie nieleczeni żyją dłużej, nie mieści się nawet w mojej sceptycznej głowie.

      http://www.merckmanuals.com/professional/gynecology_and_obstetrics/breast_disorders/breast_cancer.html#v1065928

      Wystarczy spojrzeć na tabelkę nr 3. Nie trzeba znać angielskiego. Jest to porównanie przeżywalności kobiet z rakiem piersi, o którym rozwodzi się autor twojego artykuły. W żadnych z 17 przypadków - w zależności od rozmiaru i położenie guza oraz stadium nowotworu - osoby nieleczone (przedostatnia rubryka) nie przeżywają częściej niż leczone (ostatnia rubryka). W żadnym przypadku! A jak widać, kobiet leczonych przeżywa czasem dwa albo trzy razy więcej niż nieleczonych! To są fakty.

      Usuń
  8. http://kopalniawiedzy.pl/propolis-promieniowanie-jonizujace-cytotoksycznosc-genotoksycznosc-stezenie-dawka-kapsulki-napromieniowanie-leukocyty-Alegria-Montoro,16182

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ znowu znalazłam nierzetelny dobór materiałów źródłowych... czyli artykuł jest nierzetelny, czyli autor manipuluje tak, żeby było wg. założonej tezy... oj, nieładnie...

    "Najpopularniejszy jest oczywiście miód, a najpopularniejszą dolegliwością, na którą się go podaje jest przeziębienie."

    I słusznie. - http://www.resmedica.pl/medycyna-alternatywna/miod-dzialanie-antybiotyczne (artykuł doc. dr. Bogdana Kędzi i mgr. Elżbiety Hołderny-Kędzi z 2001).

    "Otóż pszczele mazidła leczą wszystko!"

    Nie wszystko, a tylko niektóre przypadłości, ale za to całkiem nieźle mu idzie:
    - http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16702110
    - http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21128826
    - http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/1521889

    Może nieco mniej naukowo, ale za to ciekawie jest tu:
    - http://manuka.blox.pl/2009/12/Miod-gryczany-lepszy-niz-manuka.html

    I nie ma potrzeby znowu przypominać, że nie znamy jeszcze skutecznej terapii nowotworowej, wszyscy to wiemy i zapewniam, że jak już taką terapię ktoś znajdzie i opublikuje wyniki swoich badań klinicznych - na pewno tego nie przeoczymy, bo Nobel będzie na pewno mocno nagłośniony :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i git. Miód może działać antygrzybiczne. Nie mam powodów aby te wyniki kwestionować. Tylko, że wciąż nie jest to nawet pierwsza faza badań klinicznych. Od tylu lat mówi się o leczniczych działaniach miodu, że tylko robić na jego podstawie leki, zatwierdzać w FDA i zbijać kokosy. Proszę mi wierzyć, nie mam żadnego interesu aby pozbywać się skutecznego leku. Jednak od szalki petriego do skutecznego leczenia ludzi jeszcze daleko. To, że pomimo tych wszystkich magicznych właściwości miodu i półwiecza jego badań, wciąż jest praktycznie nieobecny w naszych lekach - źle wróży. Obym się mylił.

      Usuń
  10. Znalazłem ten artykuł repostowany na innej stronie, więc pozwolę sobie zamieścić ten sam komentarz pod oryginałem:

    Jad pszczeli, jako jeden z niewielu (o ile nie jedyny) w świecie owadów jest "zaprojektowany" specjalnie do zabijania ssaków - czyli nas. Tak więc istnieje bardzo konkretny argument dlaczego jad pszczoły tak a szerszenia nie: bo ten ostatni nie działa na nas tak mocno.

    Chciałbym podkreślić że absolutnie nie zabieram głosu w kwestii czy taki zabieg ma sens. Z jednej strony dobrowolne zażywanie jadu nie brzmi rozsądnie, z drugiej takie np. mięśnie rosną od używania a nie od odpoczynku co też na pozór logiczne nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej Ewa czy możesz mi potwierdzić, że immunomodulin obniża przeciwciała ANA I i II do 1:40 w po niecałym roku? Znalazłam wiele takich wypowiedzi w internecie. Co to za lek?

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam,

    Jesteśmy tu po raz kolejny kupić nerkę dla naszych pacjentów, a oni zgodzili się zapłacić dobrą sumę pieniędzy dla wszystkich, którzy chcą oddać nerkę, aby je zapisać, a więc jeśli jesteś zainteresowany, aby być dawcą lub chcesz uratować życie, jesteś dla napisz do nas na poniższy adres e-mail.

    Jest to okazja, aby być bogaty w porządku, możemy zapewnić Ci gwarancyjny i 100% bezpieczne transakcji z nami, wszystko zostanie wykonane zgodnie z prawem guilding dawców nerek.
    Tak więc nie marnować więcej czasu, prosimy napisać do nas na irruaspecialisthospital20@gmail.com

    Irrua Specjalistyczny Szpital Kliniczny.

    OdpowiedzUsuń
  13. Trochę szacunku - bo tekst wygląda na silny sponsoring firm farmaceutycznych. Wiem że nie da się opatentować jadu pszczelego i kasy z tego nie będzie. Ale badania mówią o jednoznacznej skuteczności terapii. Badania przeprowadzano w różnych latach i różnych jednostkach badawczych. warto poczytać: http://www.borelioza.org/dokumenty/buhner-suplement.pdf

    OdpowiedzUsuń
  14. Koniecznie dowiedzcie się tego, jak przebiega rozpoznanie boreliozy - wiele rzeczy możecie zrobić w domu, ale kluczowe będą jednak testy na borelioze. Moim zdaniem każdy, kto został ugryziony przez kleszcza - takie badania powinien przeprowadzić - warto!

    OdpowiedzUsuń