21 czerwca 2011

Bezcenne mądrości Ojca Klimuszki

Są takie książki, przy których nawet nie warto silić się na gorsze czy lepsze żarty. Wystarczyłoby cytować je żywcem, a już będzie zabawnie. "Moje widzenie świata" Czesława Klimuszki jest niewątpliwie takim dziełem. Księdza Klimuszki nie ma już pośród żywych, jednak echa jego myśli wciąż dzwonią w uszach naszego społeczeństwa. Wszelkie roślinki na syropach, kwiaty na plakatach leków, owocowe syropy na półkach aptek - we wszystkim tym pobrzmiewa urok Ojca Klimuszki. Surowe przepisywanie jego broszurki nie dałoby mi jednak frajdy. Swego czasu myślałem nad tekstem, który polegałby na zmierzeniu mojego domu, a następnie możeniu długości ścian przez powierzchnię dachu, wysokości drzwi dzielonych przez szerokość parapetu minus ilość dni w roku, tak, jak robi się to w przypadku Piramidy w Gizie. Jestem przekonany, że w moich wynikach również pojawiłyby się jakieś liczby opisujące Układ Słoneczny. Nie pamiętam, co stanęło mi wtedy na drodze, chyba zwykłe niechciejstwo (jak się okaże za chwile wpływ pobliskiej topoli). Dziś powracam do tematu swej chałupy, tym razem na ogólnozdrowotny rekonesans. Co Ojciec Klimuszko powiedziałby o warunkach w jakich żyję?

Najpierw ogólne usytuowanie domu. Mleko zostało już wylane, jako że nie przypominam sobie, aby podczas budowy leszczynowa różdżka ustrzegła mnie przed żyłami wodnymi. Na szczęście Klimuszko daje praktyczne porady ich rozpoznania."W żyłach wodnych lubują się pszczoły". Pszczoły odwiedzają mnie każdego dnia, 20 metrów dalej są ule, ale to wyjaśnienie byłoby proste, zbyt proste. Dowód numer dwa. "Na skrzyżowaniu żył wodnych żaden bocian nie zbuduje gniazda". Bociana na dachu ewidentnie brak. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Przyoszczędziło się przy budowaniu chaty na instalacji odgromowej, jednak jak pisze ksiądz "żaden piorunochron nie uchroni budynku stojąco na żyle wodnej". Najwidoczniej i tak jestem skazany na spłonięcie żywcem w czasie burzy, więc po co mi taki zbędny wydatek. Żyły wodne odhaczone, teraz biomagnetyzm. "Istnienie tejże energii jest faktem niezaprzeczalnym. Naukowcy niejednokrotnie wykazali to w sposób doświadczalny" (jakby to powiedział Turski w telewizji - "ja pierdolę"). Wyglądam za okno, widzę oddziałujący pozytywnym biopolem świerk, uff, jestem uratowany. Jeszcze bliżej rośnie jednak "topola działająca demobilizująco" - jej obecność tłumaczyłaby parę rzeczy w moim życiu.

Już z progu moja sypialnia nie napawa optymizmem. Łóżko powinno być ustawione w kierunku północ-południe, z głową skierowaną na południe, korpus zgodnie z linią miedzy-biegunową Ziemi. Jedyne zorientowane jakie te łóżko w życiu doświadczyło to kierunek telewizor-monitor. Z Cześkiem na ramieniu zaglądam do szafy:
Nasuwa się uparcie podejrzenie, że te wszystkie sztuczne tworzywa, z których robi się bieliznę, zwłaszcza kobiecą, mogą promieniować na żywe komórki rakotwórczo. Czy tak licznie występujące u współczesnych kobiet nadżerki i guzy przymacicze oraz nowotwory sutek, nie są wywoływane nylonową bielizną? (...) Czy te przestrogi są zdolne dotrzeć do umysłów kobiet? Raczej należy wątpić (...) Trzeba pamiętać koniecznie o tym, że przy noszeniu na szyi srebrnego łańcuszka występuje niekiedy takie zjawisko, że w przeciągu kilku dni łańcuszek sczernieje. Co się stało? Skąd taka zmiana? Otóż jest to sygnał, że w organizmie pojawiło się jakieś schorzenie. W takim wypadku trzeba jak najszybciej udać się do lekarza.
Jeśli promieniotwórcze majtki zaaplikowały już kobiecie nadżerkę, 20 stron dalej jest na nią remedium: "Uliścionymi gałązkami brzozy uścielamy nasze łózko, tak by to nie przeszkadzało w spaniu. Po dwóch tygodniach wszystkie nie zastarzałe jeszcze przypadłości reumatyczne i nadżerki zlikwidują się całkowicie". Grzechem byłoby nie wspomnieć o cudownych lekarstwach Klimuszki. Owymi lekami było w zasadzie to, co jemy. Zaglądamy zatem do lodówki: "czarne jagody na odtrucia" są, "pestki dyni na tasiemca" są, nalewka z bursztynu, gdzie "nalewka z bursztynu lecząca raka"?! W rozpoznaniu tego, co zdrowe a co niezdrowe Klimuszko powołuje się na badania jakiegoś L.Simenotona (?), który przy pomocy swojej aparatury do pomiaru radio-witalności (??) ustalił, że każdy pokarm i lek, którego długość fal wynosi poniżej 300 angstremów jest dla człowieka szkodliwy. Jeśli im więcej, tym lepiej, jak myślicie ile angstremów mają leki farmakologiczne? Oczywiście, 0! A ile zioła? A jakże 9000! Między Bogiem a prawdą Klimuszko mimo wszystko nie namawia do porzucenia leków pochodzących nie z łąki, a z laboratorium. Chociaż to. Brzoza zaczyna kłóć mnie już w plecy więc pora kończyć.

33 komentarze:

  1. Zaraza i mór! (i promieniowanie), ja mam gdzieś tę broszurkę! Chyba zagłębię się w otchłanie szafy gdzie leżą książki niechciane i zafunduję sobie godzinkę rechotu.

    A tak swoją drogą, brzoza kł**u**je. Obywatelska korekta out.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za zapoznanie mnie z mądrościami o. Klimuszko. Moja samoocena poszybowała w górę, bo zrozumiałam, że niesłusznie mam opinię lenia i śpiocha, niesłusznie oskarża się mnie o bałaganiarstwo i rozlazłość. To te cholerne topole rosną tuż przy moim domu i działają na mnie demobilizująco.

    OdpowiedzUsuń
  3. Roli topoli bym nie lekceważył. Chociaż taka olcha, to też potrafi.

    Nie mówiąc już o "rewelacyjnej kuracji 3 w 1, vita creator". Lub mieszance o jednoznacznej nazwie impotencja za jedyne 64 złote. Wszystko zupełnie realne:
    http://klimuszko.net/

    OdpowiedzUsuń
  4. No cóż...zioła o.Klimuszki są bardzo znane, w każdej poczytnej gazetce ezoterycznej jest prowadzona sprzedaż wysyłkowa, są też do dostania w niektórych sklepach zielarskich. Osobiście jeszcze nie korzystałam. Co nie oznacza, że nie uważam, aby zioła jakiś tam właściwości leczniczych nie miały.
    Problem jest taki, że legenda o o. Klimuszko i jego ziołach urosła do wielkich rozmiarów. Nie wiadomo nawet czy te przemyślenia to on pisał, czy ktoś mu je podyktował. Ludzie i tak będą wierzyć w to co chcą i to się nie zmieni niestety.

    OdpowiedzUsuń
  5. O ludzie, toż to normalne feng-szui, starochińskie szamańskie czary-mary. Rzeczywiście śmierdzi ezoteryzmem.

    Zresztą sprawdziłem w Wiki: "Andrzej Czesław Klimuszko – polski kapłan, franciszkanin, wizjoner, jasnowidz, medium i zielarz."

    Trzeba się trzymać jak najdalej od tego typu magików i ich terapii.

    OdpowiedzUsuń
  6. Byłem niedawno na wykładzie Macieja Zatońskiego o ziołach i jeśli dobrze pamiętam to wszystkich ziół o właściwościach leczniczych jest 4-5 (nad piątym trwają jeszcze badania). Badano chyba wszystkie na wszystko, a z tych 5 znałem jedno. Taka jest właśnie skuteczność ziół.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bo generalnie myli się właściwość leczniczą z wywołaniem określonych reakcji. Na przykład chmiel jest moczopędny i tak działa, natomiast czy to jest leczenie ? Substancje w ziołach wywołują określone stany w organiźmie. Wywołuje się je sztucznie dla, ja bym to nazwał -regulacji jakiś procesów i tyle, ewentualnie jak w przypadku kawy, herbaty, tytoniu docenia się ich walory zapachowo smakowe. Ale faktycznie nie słyszałem żeby ktoś się wyleczył ziołami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od 13 lat chroniczne zapalenie pecherza leczone antybiotykami. Skutek: odpornosc na te antybiotyki. Od 8 miesiecy pije herbate ziolowa wg. przepisu Ojca Klimuszki. Rezultat: jestem wolna od zapalen. To jest dla mnie dowod, ze mozna sie wyleczyc ziolami!!!
      Uznal to nawet moj lekarz urolog, ktory przedtem byl bezsilny.

      Usuń
  8. Skoro już śmiejecie się na tym blogu z ludzi opowiadających historie niepoparte rzetelnymi badaniami i dowodami, często przy tym naciągając ludzi na pieniądze, wypadałoby samemu pilnować się w swoich stwierdzeniach i może ograniczyć się z mocnymi sądami w dziedzinach w których jest się amatorem, bez poparcia jakimikolwiek faktami czy źródłami. Ot, takie pestki z dyni, wystarczy spojrzeć na wikipedie - http://en.wikipedia.org/wiki/Pumpkin_seed_oil. Czy tak trudno jest sobie wyobrazić że takie tam roślinki mają w sobie różne substancje lecznicze i można robić z nich leki? Chyba każdy wie, że kilka owoców wilczej jagody może człowieka zabić, a trudno jest uwierzyć, że z innej rośliny można zrobić lek, bardzo często silny w działaniu, jeśli został poprawnie przygotowany a nie zrobiony z rośliny zebranej 5 lat temu i wmielonej do herbatki ekspresowej? Robi się bardzo dużo zupełnie normalnych i profesjonalnych badań gdzie analizuje się dokładnie chemiczny skład roślin i bada działanie poszczególnych substancji. Ciekaw też jestem bardzo skąd informacja o istnieniu dokładnie 5 ziół o właściwościach leczniczych, biorąc pod uwage ile tysięcy ludzi przez jak dużo lat zajmowało się badaniami w tej dziedzinie, często badaniami bez zastrzeń z punktu widzenia metodologii. Kwas acetylosalicylowy, którą prawie każdy chętnie dziś łyka w postaci tabletki aspiryny, zawdzięczamy ludziom którzy nie znając jeszcze metod naukowych, cierpliwie eksperymentowali i odkryli, a potem przez wiele lat stosowali korę wierzbową, z której potem wyizolowano ów kwas acetylosalicylowy. Tak też ojciec Klimuszko, choć może wypisywać rzeczy brzmiące dziś śmiesznie z naukowego punktu widzenia, mógł też przynajmniej teoretycznie otrzymać jakieś sensowne wyniki drogą prób i błędów. Dlatego takie bezmyślne nabijanie się kłuje mnie w oczy nie mniej niż nieścisłości naukowe w tekstach różnych autorów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiadam. Większość z ogólnych uwag na temat fitofarmakologii było już na tym blogu omawianych pod notką "niezłe ziółko" kilkanaście miesięcy temu. Sporo od tego czasu wniósł dla mnie wykład Macieja Zatońskiego na temat ziół, na którym w 700 tys Wrocławiu przyszło 10 (słownie dziesięć) osób. Proszę napisać do doktora Zatońskiego by powiedział które to 5 ziół, ja nie pamiętam - zarazem mam świadomość że pisząc ten tekst powinienem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie sobie wyobraziłem, jak ten cały Simenoton bierze pod swój aparacik ziółka, po czym z okrzykiem 'IT'S OVER NINE THOUSAAAAND!!1' miażdży go w ręku.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zastanawia mnie czasem, jak ludzie mogą być tak bliskowzroczni i zarazem tak aroganccy. Jest przecież mnóstwo udokumentowanych przypadków gdzie mieszanki ziół pomagały w odzyskaniu zdrowia (i to wszystko bez skutków ubocznych, co w przypadku lekarstw jest niemożliwe).

    OdpowiedzUsuń
  12. Tylko trzech nihilistycznych prześmiewców, w tym jeden namolny w starych majtkach na głowie z miną głupkowatego bufona, który nie wierzy w nic co wymaga szacunku i przemyślenia. Po co mieliby się przyłąłczać do nich inni - Ci, którzy nie mają sieczki w głowie..

    OdpowiedzUsuń
  13. Ziołolecznictwo jest znane od tysięcy lat. Deprecjonując jej osiągnięcia potwierdzacie tylko fakt że następuje powolna atrofia ludzkiej wiedzy w temacie natury. Żałosne.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bez sensu artykuł. Na temat cieków wodny oraz ich ewentualnego wpływu na zachowanie ludzi i zwierząt uczył mnie pewien nieżyjący już nauczyciel w technikum budowlanym, któremu niejeden oświecony "racjonalista" mógłby buty pastować. Co do stosowania ziół w medycynie. Zjedz jeden z drugim muchomora sromotnikowego i poczekaj jak się wątroba zachowa. Nie wiem czemu śmiertelne działanie jednej rośliny miałoby wykluczyć dzianie prozdrowotne drugiej, chory wręcz głupi i ograniczony źle pojętą ideą racjonalizmu punkt widzenia.

    OdpowiedzUsuń
  15. 5 ziół? a to dobre- tyle tylko poznał?

    OdpowiedzUsuń
  16. Tekst autora żenujący. Totalna ignorancja natury i niewiedza.

    OdpowiedzUsuń
  17. Trochę czasu minęło od czasu pojawienia się tego tekstu, jednakże może ktoś jeszcze czyta komentarze.- czasem mądre, czasem nie. ,., Niemniej jednak jestem żywym dowodem na to, że zioła swą moc mają i nie neguję zielarstwa, ani ziołolecznictwa. To tylko natura:))))

    OdpowiedzUsuń
  18. Tekst.....................żenada.Autor laik,wypowiada się na temat,nieznany sobie pisze o czymś o czym pojęcia nie ma ,neguje i wyśmiewa.Ojciec Klimuszko to postać fascynująca,a jego receptury ziołowe wypróbowałam na sobie i swojej rodzinie wielokrotnie w chwilach kiedy medycyna akademicka nie potrafiła pomóc.Autorowi...................no cóż,życzę tolerancji.............,dla rzeczy i zjawisk których jego ograniczony umysł nie pojmuje .Tyle i aż tyle.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Beznadziejny "blog"...
    Jednak zaszkodziła bliskość topoli jak nic...dotarłam do drugiego akapitu..ale szmira...na początku to nawet nie wiadomo o co chodzi...
    ''Swego czasu myślałem nad tekstem, który polegałby na zmierzeniu mojego domu, a następnie możeniu długości ścian przez powierzchnię dachu, wysokości drzwi dzielonych przez szerokość parapetu minus ilość dni w roku...'' O CO KAMAN??? to miało być zabawne?
    DOBRA RADA Następnym razem jak piszesz to może nie pal wcześniej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest zabawne jeśli nie wiesz, do czego autor pije lub wierzysz w daenikenowskie rewelacje

      Usuń
  20. wypalane "ziółka" może nie działają, ale rozweselają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i co na to powiecie? Przepowiednia o ludziach na malych stateczkach przeprawiajacych przez morze, ktorych twarze nie wygladaja na europejskie wlasnie sprawdza sie na naszych oczach. Ten sie smieje, kto sie smieje ostatni. Ale nie bedzie nam do smiechu, gdy reszta przepowiedni ojca Klimuszki zacznie sie sprawdzac.

      Usuń
  21. Niech Miłosierny Ojciec oświeci Twój rozum . Nie obrażaj Ojca Koluszki,bo on Ciebie też nie znieważał.Widać że smutnym i samotnym jesteś człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń
  22. Niech Miłosierny Ojciec oświeci Twój rozum . Nie obrażaj Ojca Koluszki,bo on Ciebie też nie znieważał.Widać że smutnym i samotnym jesteś człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech Niemiłosierny Cthulhu ujawni Ci się we śnie w całej swej chwale i sprowadzi na jedynie słuszną Drogę. Nie obawiaj się Go, bo Cienie też się nie obawia. Widać, że smutnym i samotnym człowiekiem jesteś, ale to się może zmienić.

      Usuń
  23. Tekst żywcem wzięty od "naszych" polityków, zacietrzewienie jak polityków PiSdu. Bzdury na temat: ilości leczniczych ziół, jakości leczenia, skuteczności, większość leków antynowotworowych ma pochodzenie ziołowe-winkomycyna, taraxacyna itd....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ty anonimowy,ty chyba jestes naprawde z pisdu i juz nic ci nie pomoze,nawet do ziol mieszsz polityke chory ,ziola ci nie pomoga jedynie kupa rudego.

      Usuń
  24. Jedną z najskuteczniejszych odtrutek i ratunkiem dla wątroby przy zatruciu muchomorem sromotnikowym (i nie tylko) jest skoncentrowany wyciąg z ostropestu plamistego - takie nasze polskie ziółko rosnące na granicy lasów i łąk. Lekarze stosują go z powodzeniem, ale tylko u tych osób, które mają zdrowe nerki. Problem w tym, że ostropest tak wymiata truciznę z organizmu, że nerki często nie wyrabiają i odmawiają współpracy. Wątroba się oczyszacza, ale padają nerki. I nad "zabezpieczeniem" nerek pracują aktualnie najtęższe naukowe głowy. Wystarczy zajrzeć do fachowego medycznego pisma "Lancet". Racjonalistom radzę ważyć opinie i rzetelnie badać temat, żeby nie narazić się na ... śmieszność i ignorancję.

    OdpowiedzUsuń
  25. Większą część leków stosowanych w farmakologi wytwarza się właśnie z roślin.
    Proste przykłady;
    Atropina-Pokrzyk wilcza jagoda
    Sylimarol-ostropest plamisty
    Oraz wiele środków opartych na oleju konopnym.
    Minusem dla wszystkich leków tego (dla korporacji) typu brak możliwości opatentowania!!!
    Myślcie co chcecie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. Żenada chłopie. ...szydzisz z czegoś co nie mieści się w twoim zakutym łbie. Weź ten blog prowadź offline.

    OdpowiedzUsuń
  27. usmialam sie do lez swietny tekst z humorem licze na wiecej. A co do tematu O.Klimuszki to osobiscie ziola moga wspomoc w leczeniu i mysle ze jego wiedza jest rzetelna i warta korzystania wiec miejmy tez swoj rozum 😂 ale tekst swietny 😂😂

    OdpowiedzUsuń