16 stycznia 2010

O zjawisku niestety nieistniejącym

Andriej Tarkowski mawiał, że zjawiska paranormalne są zbyt interesujące, aby mogły istnieć w tak nudnym świecie. Mi wydaje się, iż są zbyt pocieszne, zbyt dobrotliwe, aby istnieć w świecie tak niesprawiedliwym. Żyć dalej mimo śmierci, móc porozmawiać z bliskimi którzy już odeszli, mieć przy sobie opiekuńcze duchy, a nad sobą wszechmocną postać która nas kocha - perspektywy zbyt piękne aby mogły być prawdziwe. Nadnaturalność omija szerokim łukiem nawet tych, dla których te super moce byłyby jedynie namiastką tego, co w odebrał im los. Nie jest prawdą, że osoby poświęcające swój wolny czas na walkę z nonsensem, cieszyłyby się na wieść o dowiedzeniu, iż Dobrotliwy Pan spełniający życzenia okazał się faktem Istnienie opisanego poniżej zjawiska byłoby tu przejawem elementarnej sprawiedliwości - niestety pomimo powszechnych przekonań, nic takiego nie zachodzi. Pod tą iluzją ugiął się nawet Carl Sagan, tworząc w swoi, "Kontakcie" postać Kenta, niewidomego radiooperatora obdarzonego niezwykłym słuchem. Zatem czy osoby niewidome i głuche, mają rzeczywiście wyostrzone zmysły na tyle, iż pozwalają im dostrzec nawet to, co niemożliwe dla innych?

Nie wiele osób wie, iż nie wszyscy oblali test organizowany przez James Randi Educational Foundation. Twierdzi się, że James Randi wychodził z pojedynków z parauzdolnionymi zawsze zwycięsko - a to nieprawda. W 1982 z badaniem podwójnie ślepej próby poradził sobie doktor Artur Lintgen. Dowiódł on czegoś, wydaje się niemożliwego - zwracając uwagę jedynie na charakterystyczne rowki jakie pokrywają winylową płytę, potrafił rozpoznać utwór jaki krył się pod owymi żłobieniami. W wyniku nieporozumień, wyobrażano sobie Lintgena, który niczym palcem w roli gramofonowej igły, odczytywał z płyt co tylko chciała W rzeczywistości doktor obserwował rowki przy pomocy powiększających okularów i wiedząc jak wygląda zapis konkretnych utworów, potrafił dopasować je do obserwowanych - co oczywiście również jest imponujące. Nie mniej całą opowieść uwiarygodniła historie o niewidomych czytających zwykłe gazety opuszkami palców. Dzięki rozwojowi nauk spod szyldu neuroscience odkryliśmy, iż głuchoniemy posługujący się językiem migowym, używają do tego partii mózgu odpowiedzialnych za mowę (płat skroniowy), zaś niewidomi czytający alfabetem Braille'a, używają do tego obszaru zwykle odpowiedzialnego za wzrok (płat potyliczny). Po tej informacji wydaje się już pewne, że super-wyostrzone zmysły rekompensować będą wszystkie niedogodności niepełnosprawnych. Oddaje zatem głos redaktorowi naczelnemu, czasopisma Polskiego Związku Niewidomych Stanisławowi Kotowskiemu:

Niewidomi mają doskonały dotyk, słuch, węch i inne zmysły? Posiadają też "szósty zmysł"? Z lęków, z braku zrozumienia rodzą się mity, fałszywe opinie, tłumaczenie zjawisk w sposób mało realny, niekiedy magiczny, daleki od rzeczywistości Psychologowie i fizjologowie udowodnili, że wrażliwości zmysłów nie można zwiększyć. Jeżeli np. ktoś widzi czarne przedmioty o wymiarach 0,2 milimetra na białym tle, to bez zastosowania pomocy optycznych nie można przez ćwiczenie osiągnąć, żeby widział przedmioty 0,1 milimetra. Podobnie, jeżeli opuszkami palców wyczuwa nacisk np. 0,2 grama, to nie da się dotyku usprawnić tak, aby wyczuwał nacisk 0,1 grama. Podobnie ze słuchem. Nie można usprawnić go tak, żeby obniżyć próg wrażliwości chociażby o ułamek decybela. Skąd zatem biorą się poglądy o cudownym słuchu i dotyku niewidomych? Niewidomi słyszą to, czego nie słyszą inni ludzie, i biegle czytają pismo punktowe. Przerasta to wyobraźnię. Trzeba mieć wyjątkowo dobry dotyk. Wydaje się, że dotyk i słuch niewidomych są szczególnie czułe, doskonałe, wrażliwe. Tymczasem tak nie jest. Badania wykazały, że większość ludzi ma równie doskonały, a może nawet doskonalszy słuch i dotyk niż większość niewidomych. Niestety, często niewidomi wzmacniają podobne poglądy i podobne myślenie. Popisują się "doskonałym dotykiem", "doskonałym słuchem", "nadzwyczajną koncentracją uwagi" itp. Czasami robią to dla żartu, niekiedy sami wierzą w swoje nadzwyczajne zdolności.

Już Martin Gardner, opisując dermooptyków w książce "Ekscentryczne teorie", wymownie pytał, czemu umiejętności rozpoznawania kolorów palcami nie prezentują niewidomi - skądinąd główni zainteresowani aby posiąść takie umiejętności. Cała historia dermooptyki, to historia trików zdejmowania zawiązanej na oczach opaski. Sfera zjawisk paranormalnych niestety nie przyszła z pomocą niepełnosprawnym. Myślę, że nieźle puentuje to passus Che Guevary, choć pierwotnie odnosił się do czego innego, w tym kontekście wymownie brzmi w ustach racjonalistów: "bądźcie realistami i żądajcie niemożliwego!".

10 komentarzy:

  1. Wydaje mi się,że ów pogląd o lepszym słuchu niewidomych, czy lepszym wzroku głuchych może się brać stąd, że mają oni wyłączony cały jeden zmysł do odbierania bodźców. Więc kiedy przykładowo nie atakują ich bodźce wzrokowe, są się w stanie bardziej skupić na bodźcach docierających do słuchu i dotyku, przez co w tej materii stają się sprawniejsi, bardziej rozgarnięci niż osoby dostające "normalną" dawkę bodźców. Nie oznacza to, że słyszą lepiej, tylko że lepiej, sprawniej poruszają się w plątaninie dźwięków.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mozg po „wyłączeniu” któregoś ze zmysłów może oprosstu lepiej „obsługiwać” napływające dane z pozostałych kanałów. Mniejsza ilość danych do selekcji — lepsza obróbka. I to zarówno na poziomie nieświadomym, jak i świadomym.

    OdpowiedzUsuń
  3. Skoncentrowanie się na czymś, oczywiście może poprawić jego przyswajalność, zupełnie czym innym jest jednak poprawienie sobie wzroku przez zatkanie uszu. Ja przedstawiłem tylko to, co myślą o tym sami niepełnosprawni i skąd mógł pojawić się ten przesąd. Jeśli żadne badania nie wskazuj aby niewidomi mogli poszczycić się super-słuchem, a głusi posiadali nieludzko dobry wzrok, nie trzeba tłumaczyć czegoś czego nie ma. Przynajmniej tak mi się wydaje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale to chyba nie jest coś, czego nie ma. Jest w tym coś, że osoba niewidoma lepiej orientuje się w świecie, niż osoba, która po prostu zamknie oczy. Kwestia nauczenia się odległości, faktur, temperatur, zapamiętania i przetworzenia tych informacji.
    Z drugiej strony, jak chcę zrozumieć tekst piosenki niewyraźnie zaśpiewanej, to też zamykam oczy. Pomaga - nie rozpraszają mnie inne bodźce. To chyba dość oczywiste rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Komentarz w dwóch częściach, bo wyszedł za długi

    Część 1.

    Widzę tu pomylenie dwóch spraw.

    Czym innym jest poprawa audiometrycznej czułości słuchu - ta jest zależna od narządu Cortiego w ślimaku gdzie nie ma miejsca na zmiany plastyczne. A czym innym jest poprawa zdolności przetwarzania istniejącej informacji przez mózg, co może prowadzić do usprawnienia pozostałych zmysłów. To drugie zjawisko jest stwierdzane, poniżej wybrane cytaty z dwóch, znalezionych na szybko przeglądówek:



    Bavelier D, Neville HJ (2002) Cross-modal plasticity: where and how? Nat Rev Neurosci.3: 443-452 [odnośniki do prac cytowanych wywaliłem a tej, bo były numeryczne, więc nic nie mówiące. zainteresowanym mogę wysłać obie przeglądówki. Wytłuszczenia moje]

    In general, a notable feature of the literature on functional changes after blindness and deafness is the lack of effects on absolute sensitivity thresholds in the remaining modalities. For example, psychophysical thresholds for visual contrast sensitivity, visual flicker, brightness discrimination, direction of motion and motion velocity are similar in deaf and hearing individuals. Studies of auditory and somatosensory thresholds, as determined by standard audiometry or absolute tactile thresholds, have similarly failed to reveal differences between blind and sighted individuals. This is not to say that deafness and blindness do not lead to compensatory changes, but rather that these changes seldom seem to lead to absolute sensitivity differences. Instead, they can clearly lead to differences in performance on more complex tasks. [...]

    Recent studies of deaf and blind humans have provided convincing behavioural, electrophysiological and neuroimaging evidence of increased capabilities and compensatory expansion in their remaining modalities. Individuals who became blind early in life, but not those who lost their sight later, can process sounds faster, localize sounds more accurately and have sharper auditory spatial tuning — as measured both behaviourally and using EVENT-RELATED POTENTIALS (ERPs) — than sighted individuals. Blind subjects also have better two-point tactile discrimination skills and superior auditory recognition memory than do sighted subjects.

    OdpowiedzUsuń
  6. Część 2.

    Collignon O, Voss P, Lassonde M, Lepore F. (2009) Cross-modal plasticity for the spatial processing of sounds in visually deprived subjects. Exp Brain Res. 192: 343-358.

    In a seminal study, we investigated the auditory spatial localization abilities of early blind individuals under binaural and monaural listening conditions (Lessard et al. 1998). We first demonstrated that blind subjects can localize binaurally presented sounds as well as sighted individuals, suggesting that vision is not necessary for the construction of a threedimensional map of space (see Fig. 1a, b). Moreover, it was found that under monaural localization, performances of blind subjects can surpass those of sighted participants. In fact, in all sighted subjects and in half of the blind ones, the obstruction of one ear induced a strong localization bias towards the unobstructed ear (see Fig. 1c). However, half of the blind subjects were able to correctly localize sounds ipsilateral to the obstructed ear in almost 100% of the trials
    (Fig. 1d).
    This finding strongly suggests that some blind individuals can use subtle spatial cues more efficiently than sighted controls, particularly the spectral content of the sound, which is one of the principal remaining cues for localizing a source under a monaural listening condition.
    [...]


    Nie tylko u ludzi (z tej samej przeglądówki):

    Rauschecker and collaborators were among the first to clearly establish that early visual deprivation in cats leads to cross-modal compensation at both the behavioral and neurophysiological levels (Rauschecker 1995). As was the case for the human subjects described above, they found that visually deprived animals showed superior sound localization abilities (Rauschecker and Kniepert 1994; see also King and Parsons 1999).
    [...]
    We also demonstrated that TMS interfered with the use of a prosthesis substituting vision by audition (PSVA) and with the localization of sounds in blind subjects when applied over the right dorsal extrastriate cortex (Collignon et al. 2007), a region that was shown in PET to be highly activated by these tasks in the blind (Arno et al. 2001a; Weeks et al. 2000). By contrast, TMS targeting the same cortical area had no effect on any auditory performance in sighted subjects and did not interfere with pitch and intensity discriminations in the blind (see Fig. 3).


    Cytowane ryciny tutaj:
    http://miskidomleka.files.wordpress.com/2010/01/f1.png
    http://miskidomleka.files.wordpress.com/2010/01/f3.png


    Rycina 3 w zasadzie dotyczy czego innego: tego, jak wykonywanie pewnych zadań zmienia się gdy funkcjonowanie pewnego obaszru kory wzrokowej zostaje zaburzone przy pomocy TMS (przezczaszkowej stymulacji magnetycznej), ale do naszych celów proszę porównać białe słupki w (a) i (b)


    Na koniec jeszcze dowód anegdotyczny ;-) na możliwość lepszego funkcjonowania pewnych zmysłów po utracie innych. Mówił mi to facet, który badania na niewidomych prowadził. Otóż niewidomy pacjent przyszedł na badanie, odbyto z nim odpowiednią rozmowę wstępna, po czym udano się na badania, do skanera MRI czy czegoś takiego (już nie pamiętam co to dokładnie było). Po drodze facet z pacjentem przeszli koło, czy może przez korytarz o nietypowym, okrągłym przekroju. Komentarz niewidomego "jaki dziwny kształt ma ten korytarz" mocno zaskoczył faceta.

    OdpowiedzUsuń
  7. I wierz tu człowieku niewidomemu, że nie ma super-mocy (wiem, niestosowny żart) :) Dodałeś tym komentarzem coś, co brakowało temu, co wyszło spod moich palców - naukowego potwierdzenia. W tym miejscu oczywiście głupieje, czy niepełnosprawni rzeczywiście mogą posiadać zmysły poza zasięgiem osoby pełnosprawnej, czy nie - choć na teraz przechylam się oczywiście w stronę badań które przytoczyłeś. Całą niejasność wprowadza sformułowanie "poprawienie zmysłu", który nie odbywa się na płaszczyźnie, nazwijmy ją anatomicznej, lecz na poziome struktur umysłu. U niewidomych ilość ciałek Meissnera w opuszkach palców bynajmniej nie rośnie, jednako coś na kształt lepszego dotyku wydaje się faktem. Mam coś co da wyrobić sobie opinie, trwa 8 minut i jest po polsku: eksperyment Allana Snydera Jeśli po obejrzeniu tego materiału uznamy, iż u badanego rzeczywiście poprawił się wzrok, mamy do tego prawo, jeśli uznamy że nic takiego się nie stało, też nie będzie to bez racji - jak słusznie zauważyliście, co mi przyszło z czasem :) mówiąc o poprawie mówimy o dwóch rożnych rzeczach.

    OdpowiedzUsuń
  8. który nie odbywa się na płaszczyźnie, nazwijmy ją anatomicznej, lecz na poziome struktur umysłu.

    "Struktury umysłu" to też anatomia, przecież nie czary albo dusza. Połączenia z układu słuchowego i dotykowego rozprzestrzeniły się na korę wzrokową = dużo więcej neuronów zajmujących się dotykiem i słuchem niż u widzących. Dodaj zmiany lokalne, pewnie inne połączenia synaptyczne, może więcej, może inaczej zoragnizwane - tak czy owak czysta anatomia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiadomo, że słowo anatomia nie jest idealne, jednak w potocznym znaczeniu odnosi się raczej do większych organów (w tym wypadku chodziło o narządy zmysłu), w przeciwieństwie do neuronów. Jeśli ktoś wie o czym pisze na blogu, chyba nie myśli, iż uważam przetwarzanie impulsów idących do naszego mózgu za coś niematerialnego. Zatem krytyka co do tego słowa była moim zdaniem jedynie w połowie słuszna :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dopowiadając. Bieżący numer "Świat Nauki" (maj 2010) przynosi ze sobą artykuł Beatrice de Gelder "Widzący niewidzący", o niecodziennych zdolnościach niewidomych. Otóż w przypadku pewnego schorzenia zwanego ślepowzrocznością, dotknięta tym osoba może niejako widzieć bez udziału świadomości. Oczy pacjenta są sprawne i widzą wyłaniające się przednim przeszkody, człowiek bezwolnie może je nawet omijać, jednak uszkodzenie określonych partii mózgu uniemożliwia mu jakiekolwiek zobrazowanie sobie tego co widzi. Niewidomy nie nabywa tu oczywiście jakiś nadludzkich umiejętności, ale sam temat dopełnia to co pisaliśmy wcześniej o roli mózgu w (nie)widzeniu.

    OdpowiedzUsuń