22 grudnia 2009

Prawie jak blip

Od dziś dostosowuje się do wymogów teraźniejszego pisarstwa i raz na jakiś czas, zamieszczać będę wpisy w których nie rozwlekam się aż tak bardzo. Przynajmniej nie rozwlekam się nad jednym i tym samym. Raczej bieżące tematy, o których nie ma sensu pisać długaśnych elaboratów.

Mikołaj. Jeszcze kilka lat temu sam rozpisywałem się w swojej naiwności o pochodzeniu jego wizerunku, ale na swoje usprawiedliwienie mogę dodać, że tych pierdół uczono mnie na studiach. Po małym dokształceniu się wiem, że każde wyjaśnienie jego wyglądu odwołujące się do jednego źródła jest naiwne. Przez całe wieki funkcjonowało równolegle wiele różnych Mikołajów, o różnym pochodzeniu i rożnych konotacjach, ścierających się i przepychających do miana tego jedynego. Nieprawdą jest, że popularny czerwony grubasek (wcześniejsze Mikołaje były najczęściej zielone) wyszedł spod ołówka Haddona Sundbloma, na zlecenie Coco Coli w latach 30-stych. Takowego Mikołaja wynajdziemy już na przełomie XIX i XX wieku, acz już w tym roku czytałem artykuliki które wkładają tego dobrego człowieka w ręce Coca Coli. Spodziewam się, że apogeum tego mitu wypadnie jak zawsze na Wigilie.

Olbrzymy. Śledzę nasze paranormalne fora i widzę, że na wszystkich króluje dziś temat gigantów. Temat ten powraca jak bumerang, od czasów słynnego "fałszerstwa fałszerstwa", kiedy to Phineas Barnum (ten od efektu Barnuma) sfałszował, będącego już fałszywym olbrzyma z Cardiff. Nie chodzi o to, że ci sami ludzie dyskutują o tym samym, tylko że w różnych miejscach i pod innymi nickami, nie nie. Temat olbrzymów które zamieszkiwały niegdyś Ziemie, jest bzdurny z innego powodu. Powiększmy człowieka 5 raz, powiedzmy z 2 do 10 metrów. Kości tego delikwenta nie poszerzają się bynajmniej o 5 razy, ale o 25 razy. Jego waga nie wzrośnie jednak o 25 razy, ale podąży wraz ze wzrostem objętości, 5x5x5, czyli 125 razy! Brzmi to chyba wystarczająco groźnie. Organizmy żywy, są skonstruowane na miarę swych wielkości i nie da się ich po prostu powiększyć. Malutki kosarz może mieć cienkie nogi bo jest lekki, ale im pająk cięższy, tym jego nogi grubsze - i to grubsze w proporcji do jego większego ciała. 10 Metrowy człowiek załamałby się pod własnym ciężarem. Pisze to, bo w śledzonych przeze mnie dyskusjach, jakoś nikt nie użył tego argumentu.

Zakazana psychologia. Nie zgadzam się ze słowami Carla Sagana, aby nie liczyć, że ludzie którym dowiedliśmy naiwność, serdecznie nam podziękują. Gdyby odkrywanie swojej głupoty nie było fascynujące, taki serwis jak choćby snopes, nigdy by nie zaistniał, a co dopiero mówić o jego sukcesie. Mnie nęcą najbardziej bzdury co do których byłem święcie przekonany, a nawet pouczałem o nich innych. Co tam ja, internetowa płotka, na jednej z konferencji pani profesor i to w dodatku komunikacji, oparła cały swój wykład, na znanej regule 55-38-7. Mawia ona, że 55% informacji czerpanych od człowieka, pochodzi z mowy jego ciała, 38% z tonu jego głosu, a jedynie 7% ze słów jakie wypowiada. Zwolennicy tej teorii powołują się na badania Alberta Mehrabiana, jednak badania te dotyczyły w ogolę czegoś innego. W pedeefach kiedyś zamieszczonych na stronie Witkowskiego, nie znalazłem tej krytyki którą znalazłem w książce, albo tak zaczytałem się w miażdżeniu freudyzmu i NLP, że jakoś mi to uleciało. Z opisu Witkowskiego wynika jasno - zasada ta obowiązuje, ale tylko kiedy przekaz jest niespójny. Znaczy się, jeśli grożąc palcem, będę się wyrażać słodkim tonem, mówić przy tym neutralne słowa, 55% osób uzna że jestem zły, a 38% że raczej pogodny. Jak teraz się nad tym zastanawiam, to aby stworzyć taką regule, należałoby zaprząc w to neuroobrazowania - a i tak na nic, bo jeśli odróżnimy które informacje pochodzą z naszego wzroku a które od zmysłu słuchu, jak dziś odróżnić co w tych sygnałach jest "czystym słowem" a co tonem głosu?

Film 2012. Wpierw przeczytałem wszystkie sceptyczne słowa krytyki, a później zabrałem się za seans - i niespodzianka. Większość bębniła o bzdurach kalendarza Majów, tymczasem film zupełnie tego nie dotyka. Czeka nas wszystkich zagłada, bo neutrina wyrzucane przez Słońce, zaczną oddziaływać z materią z której zbudowana jest Ziemia. Ten postulat należałoby poddać krytyce, a nie wyliczenia Majów, o których pada w filmie chyba jedno słowo. Zresztą bardzo wdzięczny, wręcz wymarzony temat aby zainteresować ludzi współczesną fizyką. Mnie przeraża jedynie końcówka, a konkretnie miejsce gdzie lądują statki - Południowa Afryka. Dokładnie tam gdzie wabi wszystkich Patrick Geryl. Napędzanie klientów temu szaleńcowi nie było chyba rozsądne ze strony scenarzystów.

14 komentarzy:

  1. Z takich dość bierzących tematów: http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20091212&typ=wi&id=wi01.txt

    Ciekawi mnie Twoja opinia na temat tego zlinkowanego wywiadu. Czy profesorowie
    a) rzetelnie relacjonują i analizują, co widzieli
    b) poniosła ich trochę religijna fantazja przy relacjonowaniu lub analizie/interpretacji tego, co widzieli
    c) kłamią, że to widzieli?

    Może inna jeszcze opcja wchodzi w grę albo ich kombinacja. Szczególnie dziwne jest to rzekome przeplatanie się struktur.

    Może cud zacznie spełniać kryterium Hume'a po oficjalnym opublikowaniu wyników tych badań;)?

    OdpowiedzUsuń
  2. może być jeszcze:
    d) wywiad jest zmyślony przez redakcję ND

    Ja osobiście obstawiam b.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak w ogóle, to ja jestem ciekaw czy te "komórki mięśnia sercowego" są haploidalne czy diploidalne. No bo jeśli miałoby to być ciało Jezusa, to jak nic muszą być haploidalne :)

    A poza tym nauka i religia to nieobejmujące się magisteria. Odrzućmy wyniki tych badań - nauka nie może się wypowiadać w kwestiach religii. LOL

    OdpowiedzUsuń
  4. A wiesz, jeśli zamierzasz przebiec wszelkie modne bzdury, to nie masz wyboru, przy najskrótowej skrótowości zapiszesz tomy... Ale ktoś to powinien zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Już ktoś linkował ten artykuł, nie pamiętam w którym temacie, ale oczywiście mogę się odnieść po raz drugi (tym razem napiszę co innego).

    Można tu węszyć cudowności albo kpić w najlepsze, ja wstrzymałbym się do opublikowania tych rewelacyjnych w prasie naukowej. Po tym jak sensacyjnie opisują je badacze, przebiją się z nimi chyba do Lancetu. Jeśli rzeczywiście z punktu widzenia biochemii zjawisko jest tak niezwykle, Nasz Dziennik nie jest odpowiednim miejscem na ogłaszanie takich wyników, bo każe wątpić w ich profesjonalizm. Dotyczy to także doniesień nieprzychylnych władzom Kościoła. Kiedy rzekomo odnaleziono grób Jezusa, mający być archeologiczną sensacją stulecia, a sprezentowano to w postaci... filmy dokumentalnego Discovery, wiadomo było, iż będzie to humbug.

    Ze swoim zachowaniem w tej sprawie, sam Kościół nie ułatwia komuś takiemu jak ja uwierzyć w to wszystko. Kiedy w 88' poddawano całun turyński pod radiowęglową lupę, Kościół stanął na wysokości zadania. Próbki poszły do najszacowniejszych wtenczas instytutów, m. in na Oxfordzie i w Zurichu. Natomiast kiedy czytam w Rzeczypospolitej (raczej mało lewacka gazeta) (raczej mało lewacka gazeta) kim jest Pani Sobaniec, "zaufany człowiek arcybiskupa Ozorowskiego (...) udział w procesie beatyfikacyjnym księdza Michała Sopoćki, obrończyni o. Tadeusza Rydzyka i Radia Maryja", słowo "niezależni", w opisie "niezależni badacze" nabiera dla mnie innego sensu. Zestawiam te dwa badania aby unaocznić przepaść między profesjonalizmem a amatorszczyzną, którą Sokółka "pachnie" od samego początku. Jeśli trzyma się w garści dowód tego formatu, to takim zachowaniem można jedynie wszystko spieprzyć. Zatem nie oskarżałbym tu nikogo o kłamstwo i wstrzymał się z werdyktem do przedstawienia czegoś poważnego. Twardość sceptycznego pancerza przed uznaniem cudu, będzie proporcjonalna do woli i chęci zweryfikowania cudu przez jego "właścicieli"

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałem napisać jeszcze parę zdań o debacie ufologicznej w Katowicach sprzed tygodnia (nie żebym był, ale oglądałem relacje) - ale ostatecznie stwierdziłem, że nie ma o czym :)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Malutki korsarz"
    KOSARZ. Błagam, kosarz.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hehe :) A nawet to sprawdzałem guglową kombinacją "korsarz+pająk" bo też powątpiewałem w tą wyciągniętą z pamięci nazwę :) Poprawione :)

    OdpowiedzUsuń
  9. "niezależni" naukowcy, badacze, czytaj: niezależni od przeciwników, krytyków, wrogów, etc.

    OdpowiedzUsuń
  10. "(...) 10 Metrowy człowiek załamałby się pod własnym ciężarem."

    W tym kontekście polecam niniejszy artykuł.


    pozdrawiam
    Quasi

    OdpowiedzUsuń
  11. Wedle tego, jak mnie uczono, to to 7% odnosi się tylko do osób świeżo poznanych. Ale nie wiem, kto i jak to wyliczył. Zawsze sobie myślałam, że jestem po prostu chlubnym, słuchającym ludzi wyjątkiem :)
    Aha, Tobie też chciałam pokazać, bo z Tobą skojarzyło mi się w drugiej kolejności (w pierwszej kolejności z Bartem) - http://www.youtube.com/watch?v=o3n7CkxzP1M&feature=related

    OdpowiedzUsuń
  12. Genialne :) To akurat znałem wcześniej, ale sprawiłaś że dziś włączyłem sobie inne nagrania Timiego i mnie absolutnie poraził :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiem, że nie napisałeś, że kosarze to pająki, ale przyrównałeś jedne do drugich. Śpieszę poinformować iż kosarze mimo bliskiego pokrewieństwa pająkami nie są. Kosarze /Opiliones/ są rzędem pajęczaków, tak jak pająki/Araneae/. Nie mniej dobry punkt jeśli chodzi o olbrzymy, choć i ewolucyjnie i anatomicznie daleko nam do pajęczaków.

    OdpowiedzUsuń