11 października 2009

Smokozaury

Czy jest pytanie tak głupie i naiwne, że nie wiadomo co na nie odpowiedzieć? W zasadzie jest mnóstwo takich pytań. Dziecinne pytanie o smoka, nie jest bynajmniej pytaniem łatwym, dodatkowo kryje w sobie sidła zastawione na biednego sceptyka. Jak to możliwe, że mityczny smok obecny jest w masowej wyobraźni prawie wszystkich kontynentów? Czy dowodzi to, że smoki istniały? Czy byli nimi Reptalianie, zaawansowana gadzia cywilizacja obcych? Dla zwolenników tej ostatniej teorii "argument smoków" jest chyba najpopularniejszym dowodem. Jej zwolennicy w jednym ciągu wymieniają gadzich nauczycieli jacy widnieją w starych mitologiach, łuskowatego Kukulkana który powołał do życia cywilizacje Majów, czy Kekropsa, pół-człowieka pół węża, założyciela Aten. Jak na ilość kultur, takich gadzich historii jest stosunkowo nie wiele, zaś smok wydaje się naprawdę uniwersalny. Czy możliwe, że symbol ten powstał cholernie dawno temu, a ludzie rozpierzchający się po świecie zachowali go w pamięci? Znam przynajmniej jeden taki przykład - gwiazdozbiór Wielkiej Niedźwiedzicy. Gwiazdozbiór to zbiór przypadkowych gwiazd, z losowo wyselekcjonowanego kawałka nieba, nazwany według własnego widzimisię i jest nieprawdopodobne, że Indianie w Ameryce Północnej i rolnicy z Dalekiego Wschodu upatrzyli sobie niedźwiedzia w tym samym ułożeniu gwiazd. Nie ma rady, musi być to stary paleolityczny symbol. Ludzie przekraczający cieśninę Beringa, musieli go już znać. Postaram się dowieść, że z naszym smokiem jest inaczej. Zaś ową racjonalną pułapkę widziałbym w stwierdzeniu, że smoki są wynikiem odnajdywania kości dinozaurów. Nie ma dowodów, że starożytni złożyli czy choćby próbowali złożyć wykopane szczątki. Ba, nie ma dowodów że taki kompletny szkielet w ogolę kiedykolwiek odnaleźli, bo co innego jest znaleźć na pustyni skamieniałego zęba, a co innego wystukać z kamienia cały szkielet. Kredowi drapieżcy stojący niczym eksponaty w Museum of Natural History, tylko że w domach starożytnych wielmożnych, to jak na razie czysta spekulacja.

Rozwiązanie ponadterytorialnej popularności smoka, kryje się w nazywaniu tak wszystkiego co popadnie. Znakowanie zupełnie różnych kryptyd tą samą nazwą to "semantyczne nadużycie", wytwarzające iluzje że dany gatunek rozpowszechniony jest na całym świecie. W ten sposób wszystko co jest hybrydą kilku zwierząt, może zostać nazwane smokiem. Tymczasem jego dzisiejsze popularne wyobrażenie to zupełnie nowa, disnejowska konstrukcja. Ziejący ogniem stwór, przypominający prehistoryczne teropody, ma się nijak do dawnego smoka. Większość z europejskich smoków była bezskrzydła, niektóre nie miały również nóg. Znane ze współczesnego wizerunku nietoperze skrzydła, to zasługa Herodota, opisującego tzw. rajskie węże, rzekomo zamieszkujące Egipt. Smocze skrzydła ze starych rycin, są absurdalnie małe w stosunku do ciał tych mitycznych stworzeń, zaś w całości pokryte są piórami. Także najbardziej osławiony smok "made in China", przeszedł przez ujednolicające wszystko sito popkultury. To co oglądamy dziś w Chinskich filmach, czy nawet smoki na noworocznych paradach, to w dużej mierze zasługa kultury Zachodu. Tradycyjny chiński smok to konglomerat 9 zwierząt, w skład w których wchodziły m.in rogi jelenia, głowa wielbłąda, łuska karpia, łapy tygrysa i uszy byka. Także babiloński smok odbiega daleko od naszego filmowego wyobrażenia, jak i tych już opisanych. Np. skepticwiki przyrównuje go do owcy.

Oryginalne, pierwotne znaczenie smoka nigdy nie wybiegało poza prozaicznego węża. "Smok", z greckiego drakon, oznaczało po prostu wąż i przez stulecia nazwa ta była zarezerwowana dla węży wielkich gabarytów. Wielkich, ale wciąż węży. W takim kontekście opisywał je Pliniusz Starszy, historyk rzymski. Smoki były ogromnymi wężami zamieszkującymi Afrykę, mogącymi opleść słonia. Jedynie z wielkimi wężami zamieszkującymi dalekie krainy utożsamiał je święty Izydor z Sewilli, a także inny wczesnośredniowieczny autor, święty Jan Damasceński. Nawet w polskim folklorze smok był jedynie żmiją żyjącą dłużej niż 100 lat.

11 komentarzy:

  1. Wiesz, że po pierwszych słowach twojego wpisu to samo wytłumaczenie mi się nasunęło? Moim zdaniem chiński tzw. smok nawet w obecnej postaci nie przypomina europejskiego, a jak weźmiemy pod uwagę funkcję i znaczenie w mitologii, to jest to w ogóle coś innego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem jak zacząć, od "mogę się pochwalić" czy "wstyd się przyznać", że w trakcie moich badziewnych studiów miałem kolokwium z wiedzy o smokach! :) Tamte tłumaczenia istnienia smoka szły w jeszcze innym kierunku, odczytując go czysto symbolicznie. Jako postać chtoniczno-uraniczną, a nawet sięgając do Freuda - smok to starzec, który musi umrzeć żeby jego synowie mogli przejąć jego rolę, zaś potwory strzegące skarbów to matka albo ojciec uniemożliwiający swym dzieciom podjęcie życia płciowego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolokwium ze smoków? Jaki to kierunek?


    Pan Woland

    OdpowiedzUsuń
  4. Łoł, też to studiuję (3 rok dopiero) ale kolosa ze smoków nie było jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do polskich smoków - w południowych krajach słowiańskich po takim wyobrażeniu ostało się słówko "zmej" (zmaj, żmij, zmev, zmeh, zmek), które z czasem zaczęło służyć do opisania istot podobnych do naszych płanetników. Co znowu wprowadza spory zamęt, kiedy się czyta polskie tłumaczenia bałkańskich bajek, gdzie jako smok występuje i wielki gad kradnący wodę ze źródeł, i uskrzydlony chłopak żyjący wśród chmur i walczący z tym typem powyżej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie zgodzę się.

    1. Aby poznać skamieniałe pozostałości po dawnych stworach wcale nie trzeba za nimi umyślnie kopać. Wręcz przeciwnie - skamieniałości najczęściej są spontanicznie odsłaniane przez erozję lub trafia się na nie przypadkowo w czasie prac w kamieniołomach i kopalniach. I to są podstawowe źródła skamieniałości nawet dla współczesnych paleontologów.
    Zresztą, za tajemniczymi szczątkami ludzie mogli się rozglądać także umyślnie, widząc w nich przedmioty kultu, szamańskie talizmany lub surowiec do jakichś mikstur alchemiczno-paramedycznych.

    2. Aby zacząć tworzyć jakieś wyobrażenia na temat odkrytego skamieniałego zwierzęcia znalezisko wcale nie musi być kompletne ani (prawidłowo) zrekonstruowane. Jako pożywka dla ludzkiej wyobraźni wystarczą zaledwie fragmenty: kawałek czaszki, kawałek kręgosłupa, zęby, tropy etc..

    3. Wizja smoka wcale nie musiała być inspirowana skamieniałościami dinozaurów, czy w ogóle jakichkolwiek innych "gadów". Równie dobrze nadają się szczątki prehistorycznych ssaków (mamuty, nosorożce; a nawet współczesnych typu bizon/żubr) czy ryb, byle by zachwycały (i) pokaźnymi rozmiarami lub (ii) dziwnymi cechami/proporcjami lub (iii) przypominały hybrydy współczesnych zwierząt.

    4. Powszechnie się uważa np., że pierwowzorem cyklopów były skamieniałe czaszki mamutów/słoni (z oczodołopodobną jamą nosową na środku) a pierwowzorem gryfów - skamieniałe Protoceratopsy.
    Jak donosi Wiki, skamieniałości istotnie bywały znane w starożytności w różnych kulturach i bywały interpretowane jako pozostałości po żywych organizmach, także po smokach: tu i tu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Koło było chyba z jedynego polskiego smokologa, Jerzego Bąbla. Zachował mi się z tego jeden wordowy dokument ze streszczeniami, gdzie tych pierwowzorów smoczych archetypów jest bród. Jeden z fajniejszych łączy polskie smoki z jajami składanymi przez koguty (słowiańska inżyniera genetyczna?).


    Natomiast jak już napisałem, przyrównywanie smoków do dinozaurów wynika na dzień dobry z błędnej przesłanki, ze w ogóle były do siebie podobne. Ewentualne wyobrażenie na kształt potwora z filmu Dragonheart nie dałoby się poskładać z jednej kości tyranozaura nawet współczesnym archeologom. Poza tym przypomina mi to doszukiwanie się rzeczy nam znanych w wizerunkach przeszłości w której tej wiedzy nie było, coś w stylu samolotów wśród egipskich hieroglifów i paleolitycznych wyobrażeń kostiumu astronauty. Usilny prąd zrobienia starożytnych mniej starożytnymi i bardziej nowożytnymi niż byli w rzeczywistości. Na dzień dzisiejszy widzę tylko błędne koło, w którym jedyna przesłanką dla istnienia starożytnej paleontologii są mityczne smoki, zaś smoki mają dowodzić istnienia starożytnej paleontologii (choć zgadzam się z punktem 3 Quasiego). Ja proszę tylko (albo aż) o dowody, choćby jednej głupie dinozaurowej kości, o której można by sądzić że była w posiadaniu starożytnych (choć nie oznaczałoby to, że była protoplastą smoka). Nie wiem, może tak jest, nie wykluczam, ale nie spotkałem się jeszcze, aby autorzy tego "powszechnego przekonania" ją zaprezentowali. Zaś tekst napisałem właśnie w konfrontacji do linków Quasiego. W dalszym ciągu podtrzymuje słowo jakim pierwotnie nazwałem tą dinozaurową teorie - czysta spekulacja.

    OdpowiedzUsuń
  8. "Ja proszę tylko (albo aż) o dowody, choćby jednej głupie dinozaurowej kości, o której można by sądzić że była w posiadaniu starożytnych (choć nie oznaczałoby to, że była protoplastą smoka)."

    Ale to jest absurdalne żądanie. Równie dobrze mógłbyś nie dowierzać, że np. wczesne gatunki Homo napierdzielały się kościanymi i drewnianymi pałami i dzidami, wszak archeologowie wykopali tylko narzędzia kamienne (co nie dziwi, wszak gałęzie i gnaty są znacznie mniej trwałe niż kamienie i czasem niemożliwe do zidentyfikowania jako artefakty).

    Moim zdaniem wystarczającym argumentem jest argument indukcyjny: dzisiaj ludzie powszechnie przypadkowo trafiają na skamieniałości odsłaniane przez erozję (np. dość pospolite na pustyni Gobi skamieniałe szkielety, gniazda i jaja Protoceratopsów) oraz przez prace w kamieniołomach/kopalniach i nie ma żadnych powodów by twierdzić, że kiedyś było inaczej (tym bardziej, że z powodu działania procesów geologicznych oraz eksploatacji skał przez ludzi, skamieniałości w skałach z czasem ubywa, więc można oczekiwać, że w pewnych miejscach starożytni mogli się natykać na nie nawet częściej niż my obecnie).

    No i jakich dowodów oczekujesz? Muzeów ze zrekonstruowanymi szkieletami przecież starożytnie nie tworzyli. Ba, wątpię, aby w większości przypadków wydobywali znalezioną skamieniałość ze skały, wszak jest to zadanie niełatwe nawet dzisiaj, zwłaszcza gdy chce się uchronić skamieniałość przed pokruszeniem - przypuszczam, że w większości wypadków po prostu pozostawiali częściowo odsłonięty szkielet na pastwę erozji, więc śladu po nich nie ma.

    Niemniej jednak we wskazanym przeze mnie artykule w Wiki odsyłają nas do czegoś takiego:
    "(...) The first known dinosaur fossil discoveries were in Si Chuan in China around 300 BC, when Chang Qu wrote about "dragon bones" - which were actually dinosaur bones."

    OdpowiedzUsuń
  9. Przy wejściu do katedry na Wawelu wisi żebro wieloryba, czaszka nosorożca kopalnego i piszczel mamuta. Zostały tam umieszczone jako "kości smoka" o funkcji symbolicznej podobnej jak przypisywana maszkaronom.

    Nawet jeśli przypadkowe "wykopaliska" (akurat kości mamutów jest w okolicach Krakowa mnóstwo) nie były pierwotnym źródłem legend o smokach, to na pewno dopasowywano je do tych legend, kiedy już zaistniały. A rozmiary tych szczątków mogły też wtórnie przyczynić się "urośnięcia" legendarnych węży do rozmiarów dinozaurów.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem skłonny do zrewidowania swoich wcześniejszych poglądów :) Z "czystych spekulacji" należy się przejście na "spekulacje nie bez racji", a na pewno najgorsze byłoby niezachwiane upieranie się przy swoim.

    OdpowiedzUsuń