25 października 2009

Eksperyment Filadelfia

Kilka dni temu, paranormalną Polskę obiegł news dotyczący odnalezionego w Indiach niezwykłego drzewa. W starym lesie leżącym na południowo-wschodnich peryferiach tego kraju, natrafiono na przedziwne krzaczory, których kora układała się na kształt dzikich zwierząt. Niestety przyrodniczy cud stulecia, dowód że Matka Natura to naprawdę siwa pan z różdżką jaką znamy ze Smurfów... okazał się plastikowym drzewem stojącym w Walt Disney World na Florydzie. Wniosek z tego dwojaki: 1) dla wielu, lasy Indii wciąż noszą w sobie paranormalny potencjał 2) jazda na bezczelnego w tej branży nie zna granic zażenowania. Bywało że twórców cudacznych obliczeń, którzy z boków piramid potrafili wyliczyć wszystko, łapano przy próbach spiłowania ścian by pasowały do ich wyników. Mało jest jednak przypadków takiego naginania, rozciągania i dorabiania prawdy jak sławetny eksperyment Filadelfia. Podobnie jak w przypadku magicznego drzewa z lasów Andhra Pradesh, tak i tu, z pojedynczego faktu, stworzono nie mającą źdźbła z nim wspólnego, idiotyczną teorie.

Eksperyment Filadelfia, zwany także, jak przystało to tajny projekt, pod fajowsko brzmiącą nazwą - projekt tęcza (project rainbow) - posiada wszystko co powinien posiadać ściśle tajny i powszechnie znany spisek rządowy. Kategoryczne twierdzenia wojska, że nigdy nie miał miejsca, choć tropiciele tajemnic wolą określenie "nie przyznawanie się przez wojsko". Nazwiska wielkich naukowców biorących w nim udział. Powszechnie eksploatowany jest Nikola Tesla, ale do philadelphia experiment zaprzęgnięto samego Alberta Einsteina! Tak jak w słabych filmach, z okna w Paryżu zawsze widać Wieżę Eiffla, tak głupie historie muszą dodawać sobie splendoru bogu ducha winnymi, znanymi postaciami. Eksperyment Filadelfia dotyczy statku USS Eldridge, który w latach 40-tych uczestniczyć miał w tajnym projekcie, testującym możliwość całkowitego zamaskowania statku przy pomocy pola elektromagnetycznego (a dokładnie zastosowania jednej z teorii Einsteina... której nigdy nie stworzył). W owym czasie takie próby rzeczywiście się odbyły, jednak magnetyczna niewidzialność oznaczała niewidoczność dla niemieckich magnetycznych torped. Z biegiem lat (pierwsze przecieki o projekcie tęcza to dopiero połowa lat 50-tych) magnetyczna niewidzialność przeistoczyła się w niewidzialności dla ludzkich oczu, następnie dorzucono pogłoski o teleportacji okrętu, zaś dziś najpopularniejsza teoria zakłada podróż w czasie, jaką odbyć miał okręt! Nieciekawy los spotkał załogę przebywającą na statku w czasie eksperymentu. Większość marynarzy zginęła podczas dematerializacji, niektórzy pojawili się zlani z okrętem, natomiast reszta ocalałych zwariowała. Niestety wydarzeń tych, za nic w świecie nie mogą przypomnieć sobie żyjący załoganci USS Eldridge. Nie tylko nie pamiętają jak wrastali w okręt, ale zaprzeczają aby ich statek brał udział w takim eksperymencie. Po powrocie ze swej podroży w czasie, okręt został objęty tajemnicą, dowody zabezpieczono a statek zezłomowano. W rzeczywistości pływał w NATO-wskiej służbie, aż do lat 90-tych!

Do tej pory powstało kilkadziesiąt książek opisujących dziwy z pokładu USS Eldridge i niemożliwością jest aby ich autorzy nie znali przytoczonych powyżej danych. Są dostępne pod paroma kliknięciami myszy, więc w grę wchodzi tu jedyne świadome oszukiwanie łatwowiernego czytelnika. Całą zabawę rozpoczął leczony psychiatrycznie Carl Allen, 10 lat po rzekomym eksperymencie, donosząc o nim sprzedawcy części samochodowych i ufoamatorowi Morrisowi Jessupowi. W 1969 roku Allen przyznał się, że zmyślił opowieści o projekcie, jednak do tego czasu maszyna fanatycznych dekonspiratrów rozkręciła się na dobre. Większość książek na temat eksperymentu, była czystą beletrystyka sprzedawaną jako literatura faktu. Jak udowodnił Mike Dash, historyk i badacz zjawisk paranormalnych, ich autorzy nie zadali sobie nawet trudu aby skontaktować się z Allenem, skądinąd głównym autorem ich rewelacji. Do dziś, bez cienia krytyki powiela się te bzdury, kiedy nadnaturalne wyjaśnienie tamtych wydarzeń spowija prawdziwe jezioro wątpliwości. Zasada niczym z filmów z Leslie Nielsenem, im głupsze tym lepsze, plus zerowe chęci jakiegokolwiek wyjaśnienia, są tu najlepszym tworzywem dla niewidzialnych statków i czarodziejskich drzew.

19 komentarzy:

  1. Ha, ha, ale film robił wrażenie. :)
    Oglądałem w czasach, kiedy wideo było szałem, a wypożyczalnia pirackich (wówczas jeszcze legalnych) kopii filmów była na każdej ulicy.

    Co do drzewa: umiejętnie przycinając, naginając i krępując drzewo da się osiągnąć porównywalne efekty. I nie trzeba cudów, tylko wprawnego ogrodnika. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawdopodobnie drzewo ma niezwykłą moc przyciągania wystruganych zwierzątek;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Osiągnięcie takich kształtów, to jednak nie to samo co uformowanie kwadratowego arbuza, "od maleńkości" trzymanego w sześciennej foremce... acz, przy jakimś kosmicznym nakładzie sił, mogę to sobie wyobrazić :) Jako że drzewo jest własnością Disneya, nie można wykluczyć że maczał w tym palce stolarz Geppetto, ten od Pinoccia.

    OdpowiedzUsuń
  4. "W owym czasie takie próby rzeczywiście się odbyły, jednak magnetyczna niewidzialność oznaczała niewidoczność dla niemieckich magnetycznych torped."

    Torped? A nie chodziło aby o miny magnetyczne i de-gaussing?

    http://en.wikipedia.org/wiki/Degaussing

    OdpowiedzUsuń
  5. Zastanawiałem się nad odpowiednim słowem, rozważałem miny jak i torpedy. W angielskich źródłach pojawiają się zarówno te jak i te, choć na swoją obronę mogę powiedzieć, że torpedy chyba częściej. Żaden ze mnie militarny ekspert, ale zmuszając mnie do dalszych lektur cyklu "torpeda vs mina", teraz sklaniałbym się na tą drugą :) Dzięki

    OdpowiedzUsuń
  6. "W angielskich źródłach pojawiają się zarówno te jak i te (...)"

    Tak, oczywiście, ale raczej w takich dość starych?
    http://en.wikipedia.org/wiki/Damn_the_torpedoes,_full_speed_ahead
    http://en.wikipedia.org/wiki/David_Farragut

    Żeby sprawę skomplikować jest (było) jeszcze takie coś
    http://en.wikipedia.org/wiki/Spar_torpedo
    alias
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Mina_wytykowa

    Noszkurde, bo się zrobi jak z rapierami na BdB ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy raz o tym eksperymencie czytałem pod koniec lat 70 ub. wieku
    w Przekroju. W tym okresie było w nim więcej podobnie sensacyjnych artykułów. Po jednym z nich skonstruowałem, ze starej gry planszowej, piramidkę, w której, według porad, na 1/3 jej wysokości min. "magnetyzowałem" w spodku wodę i sprawdzałem czy faktycznie naostrzy się tępa żyletka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cala ta sprawa nadaje sie do dobrego psychiatry.

    OdpowiedzUsuń
  9. -na drzewie siedział pewnie wielki Joda i Moc sprawiła te wszystkie zmiany- co zaś się tyczy Uss Eldridge,to może lepiej nie drążyć sprawy?Nasz rząd kocha Amerykę i może któregoś dnia przyjdą panowie w tręczach i wyjaśnią wam,że to niebył Eldridge tylko ósemka ze sternikiem??

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj ludzie, ludzie... . Wy nie wiecie co Amerykanie tam jeszcze mają i co zrobili i pewnie nie dowiemy się tego przez najbliższych kilkadziesiąt lat, chyba, że będzie wojna. Ten człowiek, który to "zmyślił" był leczony psychiatrycznie, czemu? Wiecie co to jest tajemnica wojskowa? Ameryka w życiu się do tego nie przyzna, ludzie w jakim wy żyjecie świecie, Albert Einstein to jeden z najgenialniejszych fizyków i historii nie znacie się na tym, a to w cale w dzisiejszych czasach nie jest tak odległe. Zniknięcie okrętu, rozrzedzenie materii. Ludzie, to jest możliwe.

    OdpowiedzUsuń
  11. Raczej sceptycznie odnoszę się do takich historii. Ale faktem jest iż wszystko we wszechświecie jest w ruchu falowym. I są to głównie fale elektromagnetyczne. Drgają cząsteczki: gazów, ciał stałych i cieczy. Światło i dźwięk są niczym innym jak falami elektromagnetycznymi o określonych częstotliwościach. Nawet myśl jest niczym innym jak impulsem elektromagnetycznym. Jeśli np. na obiekt emitujący jakiś dźwięk skierujesz fale dźwiękową o przeciwnym zwrocie, wypadkowa amplituda fali będzie równa 0 w efekcie nic nie usłyszysz. Wróćmy do zmysłu wzroku, to co widzisz to nic innego jak fale świetlne odbite od danego obiektu + ewentualnie to co on sam emituje jeśli ma stosowne właściwości (świeci). Przyjmijmy że w kierunku takiego obiektu wyślesz spektrum fal o przeciwnych zwrotach. Z matematycznego punktu widzenia amplitudy fal się "znoszą" (redukują do zera). Czyli twoje oko niczego nie zarejestruje, przynajmniej w teorii. Nie mam możliwości sprawdzenia jak jest w praktyce, ale myślę iż niejednemu naukowcowi tajemnica fal elektromagnetycznych nie daje spać. Ktoś kto w końcu zgłębi tajemnicę fal elektromagnetycznych, posiądzie prawdopodobnie ogromne możliwości manipulowania dosłownie wszystkim we wszechświecie...i to tyle w temacie, bo resztę znając choćby podstawy fizyki możesz sobie wyobrazić. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dźwięk nie jest falą elektromagnetyczną. Osobiście nie słyszałem jeszcze aby komuś udało się znieść np. fale akustyczną ludzkiego głosu (plus jej odbicia). To co widzimy to nie światło które wpada przez nasze oczy, ale interpretacje danych które docierają do naszego mózgu przez nerw wzrokowy. I wreszcie, jeśli wierzyć że statek stał się niewidzialny dzięki wzajemnym znoszeniu się fal elektromagnetycznych, proszę zaprezentować to choćby w mikroskali, albo wskazać kogoś kto potrafi taki eksperyment wykonać, choćby na kilkuset atomach.

    OdpowiedzUsuń
  13. cyt: "Dźwięk nie jest falą elektromagnetyczną."
    To jest już kwestia nazewnictwa. Faktem jest, że fala akustyczna to nic innego jak uporządkowany ruch cząsteczek w przestrzeni. Więc tak na prawdę podlega dokładnie tym samym prawom co inne ruchy falowe. Kwestia terminologii.
    cyt: "Osobiście nie słyszałem jeszcze aby komuś udało się znieść np. fale akustyczną ludzkiego głosu (plus jej odbicia)."
    To że o takim rozwiązaniu nie słyszałeś, nie oznacza iż ono nie istnieje. Tak się składa iż technologia ta jest dość szeroko stosowana w przemyśle, choć może nie w Polskich warunkach. Więcej o samym zjawisku przeczytasz tutaj: http://www.anc.pl/bibl/publikacje/halas_monografia/halas_monografia.htm
    cyt "To co widzimy to nie światło które wpada przez nasze oczy, ale interpretacje danych które docierają do naszego mózgu przez nerw wzrokowy."
    "Odwracasz kota ogonem". Nie będzie żadnej interpretacji danych docierających do mózgu, jeśli na siatkówkę nie padnie żadne światło odbite od oglądanego przedmiotu. Dowód jest bardzo prosty, patrząc na jakiś przedmiot zgaś w pomieszczeniu światło (tak aby było absolutnie ciemno). I co widzisz?
    Nie będę Ci robił wykładów z działania oka, ale może warto było by ten temat zgłębić. Materiałów w sieci masz aż nadto, np. http://www.eioba.pl/a/2fj8/jak-dziala-ludzkie-oko
    Podsumowując ten przydługi wywód, bycie sceptykiem nie jest złe i pozwala zachować pewien dystans do otrzymywanych informacji. Jednakże negowanie wszystkiego bez zapoznania się z faktami, na których dane informacje bazują jest oznaką dyletanctwa.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jako dyletant mogę tylko po sobie powtórzyć. Dźwięk nie jest falą elektromagnetyczną i nie jest to tylko kwestia nazewnictwa, po prostu nią nie jest :) "Osobiście nie słyszałem jeszcze aby komuś udało się znieść np. fale akustyczną ludzkiego głosu (plus jej odbicia)" i w tym niesłyszeniu pozostaję stały (choć link ciekawy). "To co widzimy to nie światło które wpada przez nasze oczy, ale interpretacje danych które docierają do naszego mózgu przez nerw wzrokowy." Te ostatnie zdanie to fakt, koniec kropka i nie kłóć się z nim.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgoda zagalopowałem się wrzucając wszystkie ruchy falowe do jednej kategorii. To jednak z punktu widzenia naszych rozważań nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Wszystkie te zjawiska są zjawiskami falowymi bazującymi na ruchu cząsteczek. Jak zresztą wszystko we wszechświecie.
    cyt: "Te ostatnie zdanie to fakt, koniec kropka i nie kłóć się z nim."
    A gdzie napisałem, że tak nie jest? Napisałem wyraźnie iż dane pochodzące z nerwu wzrokowego są następstwem obrazu wyświetlonego na siatkówce oka. Bez pobudzenia komórek siatkówki, nie będzie żadnej interpretacji danych z nerwu wzrokowego. Tyle i tylko tyle.

    Mam nieodparte wrażenie iż Twój światopogląd opiera się jedynie na Twoich uprzedzeniach i negowaniu wszystkiego czego nie jesteś w stanie zrozumieć. Przypomina to trochę postawę KK. Czyli jeśli o czymś nie napisano w Biblii to nie ma to prawa istnieć. Na taj samej zasadzie piętnowano takich ludzi jak Kopernik, Galileusz, czy chociażby Tesla. Ponadto nie masz w zwyczaju używać argumentów, co czyni dyskusję nudną.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeśli zależy Ci abym przyznał, że wszystko to jest czysto teoretycznie możliwe, to mogę to zrobić. Jeśli oczekujesz aby napisał, że wydarzyć się to mogło podczas Eksperymentu Filadelfia, no to tu zgody nie będzie. Tekst, że tacy ludzie jak jak piętnowali Kopernika i Galileusza, słyszałem pod swoim adresem od 15 do 20 razy, dokładnie w tej formie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Dla porządku chciałem dopisać, że link wiodący do drzewa jest nieaktualny. Przed chwilą jakieś obrazki znalazłem tu:
    http://www.hoax-slayer.com/mysterious-tree.shtml

    OdpowiedzUsuń
  18. Co do niemieckich torped i min - Niemcy w czasie wojny mieli miny magnetyczne i torpedy manewrujące naprowadzane chyba też polem magnetycznym statku (były tez torpedy akustyczne). Jedno i drugie udało się aliantom przechwycić. Podstawowe informacje można znaleźć na Wikipedii, więcej tego bez problemu znajdzie się w sieci. Oczywiście prowadzono prace nad obroną przed tą bronią, szczegółów nie pamiętam, ale wiem, że szybko udało się opracować dość proste i skuteczne środki.

    OdpowiedzUsuń