26 lipca 2009

Implanty obcych, a jak swoje...

Wychodzisz ze sklepu z pustymi rękoma, a ta pieprzona bramka zaczyna piszczeć - takie błahe pomyłki sklepowych zabezpieczeń to pierwsze symptomy wszczepionego w nas chipów - przynajmniej na filmach. W życiu wygląda to troszku inaczej, co postaram się pokazać, w dalszym ciągu męcząc rzekome dowody UFO, tym razem implanty. Chyba każdy zainteresowany zagadnieniem widział chirurgiczne obcęgi, wyciągające jakieś drobne metalowe skrawki, z komentarzem lektora odnośnie implantów - zostawianych przez obcych w ciałach porwanych. Bardzo ładnie prezentują się one na filmach w momencie czyszczenia ich z narosłych wokół nich tkanek, ewentualnie brzęcząc na dnie próbówki. Tu ich kariera dobiega końca, jakoś nigdy nie widzimy ich pod mikroskopem, nie czytamy o nich w Nature i Scienc'ie. Jedyny problem z implantami obcych jest taki, że ich nie ma i choćby nie wiem jak wielu ludzi mówiło i chciało by istniały, nie zmieni to faktu, że jeszcze nigdy nie wyciągnięto z rzekomych porwanych, czegokolwiek co można by jakkolwiek uznać za twór obcej technologii.

Pierwszy szeroko znany przypadek uprowadzeń to opowieści Betty i Barneya Hill w roku 1961, zaś pierwszy donos o implantach zawdzięczamy najprawdopodobniej Betty Andreasson datowany na 1967. Opowieść Andreasson nie była powszechnienie znana aż do roku 1979, kiedy Raymond Fowler opublikował książce „Sprawa Andreasson” ("The Andreasson Affair"), jednak już od połowy lat 70-tych, opowieści o eksperymentach medycznych obcych stały się dość popularne. Od tej pory domniemany wygląd implantów przeszedł całą ewolucje - o dziwo podążającej zgodnie z ziemską technologią i tego co na dany moment uważane jest w niej za krzyk nowoczesności: od pierwszych implantów krzemowych po dzisiejsze implanty organiczne. Ważne aby implanty składały się z nieznanych nam pierwiastków. Nie miałoby to żadnego sensu, gdyż świat izotopów jaki pozostał nam do spenetrowania, żyje w granicach tysięcznych części sekundy - jak zatem z takiego materiału stworzyć implant, mający siedzieć w człowieku przez lata? Sens takiego materiału tkwi głęboko w amerykańskiej kulturze, kulturze „naj”, gdzie coś obcego nie może być po prostu obce, musi być „super obce”. Kiedy w filmie „Gwiezdne Wrota” Daniel Jackson ogląda tytułowy eksponat, wrota nie mogą być z aluminium czy z miedzi, są oczywiście z „nieznanych na Ziemi pierwiastków”. Widz s-f czy audytorium historii o implantach nie może mieć wątpliwości, że ma do czynienia z czymś naprawdę kosmicznym, nawet jeśli czyni to całe opowiadanie jeszcze mniej wiarygodnym. To z filmów s-f wykradziono sam pomysł implantów. Przedmioty umieszczane w naszych ciałach w celu ich kontroli to motyw niezwykle stary, wręcz mitologiczny. Jednak tuż przed samym pojawieniem się historii o implantach obcych, na ekranach kin święciły swoje triumfy dwa inspirujące tu dzieła – Inwazja Porywaczy Ciał (1956) oraz Star Trek – w tym drugim Klingoni posługiwali się bliźniaczo podobnymi do implantów sondami – które wszczepiali swoim więźniom aby kontrolować ich umysły.

Jeśli zatem implanty w całości mieszczą się w sferze fantazji, czym są kawałki metalu, z dumą pokazywane przez ufologów? Prawda jest prozaiczna. Podczas naszych upadków, chodzenia boso, otarć, rożnego rodzaju śmierci niezauważenie lądują w naszych dłoniach, stopach, plecach... i nie zawsze z nich wychodzą. Najbardziej znanym entuzjastą implantów jest dr Roger Leir, chirurg stóp, ale jeśli trzeba wyciągnie implant nawet z oka. Nie tak dawno odział discovery science wynajął jedno z największych laboratoriów materiałoznawstwa na świecie, laboratorium Uniwersytetu w Toronto, zaś badania przed kamerami przeprowadził sam szef instytutu Doug Perovic. Wszystko to tylko po to, aby Leir przytaszczył ze sobą najlepsze swoje smaczki, obce ciała wydobyte przez niego z ciał uprowadzanych osób. Miała być nanotechnologia, regulatory ludzkiej gospodarki hormonalnej, mikronadajniki i mikrosondy. Tymczasem wszystko to okazało się odpryskiem najzwyklejszego młotka, innym razem odłamkiem ostrza kuchennego noży. Widzę tylko dwa rozwiązania - albo implanty to jedna wielka bujda, albo - zważywszy jakie narzędzia reprezentowały - kosmiczne technologie obcych nie są wcale aż tak kosmiczne.

8 komentarzy:

  1. Jak dotychczas, ET najlepiej posługują się techniką implantów niematerialnych. Tak np. dzięki implantowi wiary w dzieworództwo ma swobodę działania ich Komisarz na Polskę, PhatherRhydzyk.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie tyle dzieworództwo co nieźle wynaturzone porno. Jak mówi tradycja Kocioła, sperma została wlana Niepokalanej przez ucho - każdy lubi co innego. Choć ja twierdzę, że było to zapłodnienie in vitro :) Zresztą z dzieworództwa wychodzą same dziewczynki, a zaglądać Najwyższemu pod sukmanę naprawdę nie wypada.

    OdpowiedzUsuń
  3. "kosmiczne technologie obcych nie są wcale aż tak kosmiczne."

    Wystarczy zamienić pierwsze "kosmiczne" na "komiczne" i wszystko zaczyna grać :P

    OdpowiedzUsuń
  4. A pamiętacie, jak w "Terrorze Mechagodzilli" znaleziono odłamek "tytanu pochodzącego z kosmosu"?

    OdpowiedzUsuń
  5. biorąc pod uwage iz nasienie opuszczające nasieniowód jest traktowane jako nieczyste, gdy wylewa sie je nie do pochwy, to ucho niepokalanej stało sie bardzo nieczyste. a fuj....moze to był gang bang....

    OdpowiedzUsuń
  6. Za sugerowanie bukkake z udziałem Matki Boskiej znajdą już na nas paragrafy :) (link prowadzi do znanego kompendium wiedzy porno, czyli wikipedii). Choć znany jest mi taki Pan, niejaki Krzysztof Kuszeja, który tworzy swoje obrazy w takim właśnie tonie i o dziwo jeszcze żyje - niektóre są naprawdę mocne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Proszę się nie śmiać, ja kiedyś znalazłem implant pod skórą na swoim kolanie. Zaczęło się wokół niego zaogniać, więc poddałem kolano obdukcji i wydłubałem implant. Miał postać malutkiego, sprężynującego kółwczka z antenką. Było maciupkie, ot: jak końcówka wkładu do długopisu.
    Po długim badaniach osadziłem kółko na szpilce i pociągnąłem za antenkę i wtedy się diabelstwo rozwinęło.

    Był to włos, który nie przebił się przez skórę i rósł w kółko, co tylko udowadnia, jak przebiegli są kosmici.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak by ktoś chciał taki implant z tytanu, który pochodzi z kosmosu to mogę podesłać.....

    OdpowiedzUsuń