4 lipca 2009

Biblijna Astronomia

Płaskoziemcy i geocentryści to ponoć najniższa półka zagorzałych czytelników Biblii. Ci którzy śledzą blog Marka natknęli się pewnie na wpis "Ziemia jest płaska", a z zakamarków pamięci wygrzebałem jeszcze wpis Macieja na ten sam temat. Ja niestety przyznaje się do pewnej fascynacji i jakiegoś tam szacunku dla poglądów tych ludzi. Jeśli chodzi o zachodnich wyznawców tej szalonej teorii, praktycznie w całości bierze się z literalnego czytania Biblii. Jego nowożytny obraz zapoczątkowało na nowo odkrycie Biblii przez badaczy i krytyków w wieku XIX, a w konsekwencji nowe dane na temat przedstawionej w niej rzeczywistości. Masa ludzi na świecie uważająca Pismo Święte za swój autorytet, mimo to naśmiewa się z plaskoziemcow - czy słusznie? I tak i nie. Nasze dzisiejsza wiedza czynią starożytne przesądy o kopułach i dyskach rzeczywiście zabawnymi. Ten jednak najbardziej prymitywny kreacjonizm jest choć na tyle konsekwentny, że arbitralnie nie wykreśla niewygodnych dla siebie biblijnych wersetów. W przeciwieństwie do innych chrześcijan, plaskoziemcy swoją świętą księgę przyswajają z całym jej inwentarzem. Jeśli uważają Pismo Święte za słowa Boga, mogę jeszcze uszanować ich przedziwne poglądy i to, że stawiają je na przekór dostępnym im dowodom. Nie rozumiem natomiast ludzi, którzy widzą w Biblii objawioną prawdę, a pomijają w niej niewygodne dla siebie fragmenty. Albo akceptujemy, że Testament to słowa omylnych kapłanów a nie słowa jakiegoś wszechwiedzącego boga i w konsekwencji przymykami czasami oko - albo traktujmy Biblie tak rygorystycznie jakby rzeczywiście była niezwykła i na zawsze prawdziwa. Pośredni pogląd wydaje mi się fałszerstwem i oszukiwaniem samego siebie. Jak mocne są argumenty na płaski i geocentryczny świat w Piśmie Świętym ocenić możemy sami. Poniższy tekst to moje krótkie tłumaczenie obszernego artykułu Roberta Schadewalda "The Flat-Earth Bible" będącego wykładnią argumentów biblijnych płaskoziemców.
..........................

Z nielicznymi wyjątkami, większość badaczy Pisma Świętego zgadza się, iż Biblia opisuje nieruchomą w przestrzeni Ziemię. Istnieje około 100 fragmentów potwierdzających tą tezę, przy czym najbardziej znane pochodzą z Psalmów: Pan przywdział potęgę i nią się przepasał, tak utwierdził świat, że się nie zachwieje (Ps 93, 1); Mówcie wśród pogan: Pan jest królem, umocnił świat, by się nie poruszył (Ps 96, 10); Umocniłeś ziemię w jej podstawach, na wieki wieków się nie zachwieje (Ps 104, 5); a także Księgi Kronik: Umocnił On świat, by się nie poruszył (1 Krn 16, 30); i Księgi Izajasza: Stworzyciel nieba, On Bóg, który ukształtował i wykończył ziemię, który ją mocno osadził (Iz 45, 18). Teksty te były podstawą średniowiecznego geocentryzmu, rozpatrującego Ziemię jako nieruchomy punkt z krążącymi dookoła niej ciałami niebieskimi.

Z powyższych cytatów korzystają również plaskoziemcy, dla których geocentryzm stanowi jedynie preludium, teoria płaskiej Ziemi to w zasadzie geocentryzm z dalszymi ograniczeniami. W Piśmie Świętym nie znajdziemy wyłożonej w jednym miejscu biblijnej kosmologii, jednak z porozrzucanych w niej fragmentów możemy odtworzyć jakie wyobrażenie świata mieli jej autorzy. Zapewne oddziaływały na nich wyobrażenia Wszechświata ludów ościennych, Egipcjan na południowych zachodzie i Babilończyków na północnym wschodzie. Obie cywilizacje wyobrażały sobie Ziemię płaską. Na terenach Mezopotamii widziano ją jako dysk z kontynentami i otaczającym je oceanem. Na oceanie, być może również na filarach, spoczywało sklepienie niebieskie, mające być fizycznym przedmiotem, kopułą przykrywającą Ziemię. Egipskie wyobrażenie wszechświata różniło się między innymi tym, że w przeciwieństwie do babilońskiego świata, nie był okrągły a prostokątny. Czy również takie było wyobrażenie Ziemi wśród Izraelitów?

Historia stworzenia świata zawarta w Księdze Rodzajów dostarcza pierwszego klucza do zrozumienia starożytnej, hebrajskiej kosmologii. Co prawda trudno doszukać się w Genesis sensu z naukowej perspektywy, jednak stworzenie te jest doskonale logiczne z punktu widzenia płaskiej ziemi. Decydującym słowem w tym opisie jest "sklepienie niebieskie" które w Starym Testamencie pojawia się kilkukrotnie i w każdym przypadku jest tłumaczeniem hebrajskiego słowa raqiya pochodzącego od riqqua (wyklepać). W czasach starożytnych przedmioty z mosiądzu były albo wylewane w formach o docelowym kształcie, albo "wyklepywane", rozbijane na kowadle tak, że z niekształtnej bryły powstawała cienka blacha np. na misę. W Księdze Hioba czytamy: Potrafisz z Nim niebiosa rozciągać, twarde jak lustro z metalu? (Hi 37, 18), który dowodzi, że Izraelici rozpatrywali sklepienie niebieskie jak fizyczny przedmiot, ogromna kopułę która wyklepać mógł jedynie sam Bóg niczym wszechmocny kowal: To Ja uczyniłem ziemię i na niej stworzyłem człowieka, Ja własnoręcznie rozpiąłem niebo i rozkazuję wszystkim jego zastępom (Iz 45, 12); Moja to ręka założyła ziemię i moja prawica rozciągnęła niebo (Iz 48, 13).

Czy jednak wersy te nie dotyczą zwykłego złudzenia sklepienia, jakiego doświadczamy przecież wszyscy? Otóż nie. Słowa niebiosa i niebo mają swój pierwowzór w słowie shamayim (od shameh - wysoki). Ten, co mieszka nad kręgiem ziemi, której mieszkańcy są jak szarańcza, On rozciągnął niebiosa jak tkaninę i rozpiął je jak namiot mieszkalny (Iz 40, 22). Pod słowami "kręgiem ziemi" kryje się w oryginale słowo chuwg (dosłownie koło, otaczać), co znów sugeruje namacalną kopułę. U Hioba Bóg chodzi po sferach niebieskich (Hi 22, 14), są one zatem czymś po czym da się spacerować i na czym można usiąść. Obiekty widoczne na firmamencie, takie jak Słońce, Księżyc czy gwiazdy, wyobrażano sobie jako bardzo małe, tak że mieściły się wewnątrz niebiańskiej kopuły. Dla starożytnych były to żywe istoty.

Niebo jako kopula przykrywająca Ziemię wskazuje na jej płaski kształt, jednak w Piśmie Świętym znaleźć można fragmenty, które nie sposób wyjaśnić inaczej, niż przez płaskość naszej planety. W Księdze Daniela widzimy drzewo w środku ziemi, a jego wysokość ogromna. Drzewo wzrastało potężnie, wysokością swą nieba sięgało, widać je było aż po krańce ziemi (Dn 4, 7-8); zaś u Mateusza diabeł zabrał Jezusa na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata (Mt 4, 8). Opisy te nie mogły mieć miejsca gdyby Ziemia była okrągła. Prawdziwym skarbem dla zrozumienia hebrajskiej kosmologii jest uznawana w katolicyzmie za apokryf, Pierwsza Księga Henocha (zwana Księgą Henocha etiopską) powstała w II w. p.n.e. Nie należy ona do pism kanonicznych, dzięki czemu nie była poprawiana ani redagowana przez katolickich kopistów. Kompletną Księgę odnalazł w Etiopii Szkot James Bruce dopiero w roku 1773, od tej pory odnajdywano jej liczne rękopisy w etiopskich klasztorach, a nawet wśród tekstów z Qumran. Ziemia u Henocha jest oczywiście plaska. W jednym z fragmentów anioł Uriel zabiera Henocha na kraniec kopuły: stamtąd poszedłem na krańce ziemi i ujrzałem olbrzymie różniące się od siebie zwierzęta, jak również ptaki, które różniły się kształtem, wyglądem i głosem. Każdy z nich różnił się jeden od drugiego. Na wschód od tych zwierząt ujrzałem krańce ziemi, na których spoczywa niebo oraz otwarte bramy nieba. (1 Henoch 33, 1-2).

5 komentarzy:

  1. A może Ziemia jest okrągła, ale żyjemy na wewnętrznej części sfery? Tak jak w "Przenicowanym Świecie" Strugackich. Dla tych co nie czytali: mieszkańcy planety Saraksz właśnie tak postrzegali swój świat. Było to spowodowane wysoką refrakcją atmosfery planety, która wywoływała złudzenie wklęsłości świata. Słońce z kolei było postrzegane jako umieszczone w samym środku sfery, a zmiany pór dnia i roku interpretowano jako zmiany jego aktywności. Tam też wszystko było ładnie i spójnie sklecone.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle zagiąłeś mnie, bo ja oczywiście tego nie czytałem :) Ale szykuje coś podobnego, tym razem o mieszkańcach już chyba najbardziej kuriozalnej Ziemi - tzw Pustej Ziemi. Parę osób zarzeka się że było w środku, a sama idea cywilizacji usytuowanych w wydrążonym globie jest w USA dość popularna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. fajnie, że interpretujecie utwory literackie. tak jakby dziś czerpać wiedzę naukową z treści tych wierszy, w których pojawiają się metafory, które gdy odczytane dosłownie zaprzeczają nauce. w takich tekstach nacisk na naukę kładziony nie jest. przebijają przez to pewnie wyobrażenia ówczesnych ludzi na temat otaczającego świata, ale co z tego- posługują się swoistym światoobrazem dla wyrażenia czegoś innego. mieszanie Biblii do nauki, no wiecie państwo...

    OdpowiedzUsuń
  4. W czasie stwarzania było przecież dwa nieba to "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię? i drugie kiedy oddzielił wody od wód i kopułę która przytrzymywała te wody nazwał "niebem". po potopie kiedy otworzyły się upusty nieba i woda się wylała pozostała pusta przestrzeń do której można było wleźć po drabinie.

    OdpowiedzUsuń
  5. A co z Boską komedią Dantego? Przecież przez wiele lat była tak wiarygodna, jak dzisiejsze przewodniki turystyczne. Sam Galileo Galilei pracował z tym tekstem zupełnie poważnie, by oszacować rozmiary Piekła.

    OdpowiedzUsuń