11 czerwca 2009

Top sceptycznego umysłu

Wiele osób którym na sercu racjonalność tego świata, w jakimś tam stopniu utożsamia się ze znanymi postaciami tej sprawy. Na polskich ateistycznych forach dominują avatary z Richardem Dawkinsem, lub do obrzydzenia eksploatowana sentencja Douglasa Adamsa na temat wróżek w ogrodzie. Mam wątpliwości czy przeciętny zjadacz chleba potrafiłby skojarzyć twarz Dawkinsa. W zbiorowej świadomości, owy archetyp sceptyka jest zupełnie inny. Człowiek z zewnątrz widzi okołosceptyczny ruch jako zbiorowisko ludzi w okularach i białych fartuchach, bo tak kultura popularna przedstawia dziś "niedowiarków". Ateista to natomiast człowiek do szpiku zły, nie ma dla niego przykazania "nie zabijaj" więc jest potencjalnie niebezpieczny. Trochę dla zabawy, oto moja skromna lista ulubionych sceptyków, znanych nie nie tylko garstce ludzi biegłych w temacie, ale i przeciętnemu Kowalskiemu.

5. Odstraszający wygląd o którym wspominał reprezentuje pierwsza bohaterka tej krótkiej listy Velma. Fikcyjna postać z konkurującego w ilości odcinków z "Moda na sukces" serialu animowanego "Scooby Doo". Pozbawiona histerycznych emocji charakteryzujących jej przyjaciół, z góry zakładająca racjonalne wyjaśnienie, być może piąte koło u wozu dla chcących zostać sami , Freda i Daphne. Jako że samochód psiej ekipy przemierza drogi Stanów Zjednoczonych, jak ognia unika się w fabule paraleli religijnych, stawiając na historie o duchach i potworach. W swej pracy Velma przypomina sceptyków z początków XX wieku takich jak Harry Price, kiedy walka z naiwną wiara w kryjące się pod prześcieradłem duchy, należała do głównych zajęć wątpiących z natury.

4. John Proctor, to jak najbardziej prawdziwa postać, przeniesiona z mroków XVII wieku, na sceny teatrów, książek i filmów. Proctor był główną postacią afery sądowej "Czarownice z Salem", kiedy grupa nastolatek sterroryzowała protestancie miasteczko, pod pozorem opętania skazując na śmierć niewinnych ludzi. Proctorma zadenuncjowała jedna z nieszczęśliwie zakochanych w nim dziewcząt, co skończyło się powieszeniem go 19 sierpnia 1692. Dla wszystkich którzy nie mogli zasnąć po filmie "Egzorcysta" polecam przejmujący film Nicholasa Hytnera, gdzie grany przez Daniela Lewisa Proctor, widząc ciemną stronę wiary, staje w rzece niczym Jezus, wykrzykuje "Bóg nie istnieje". O wiele straszniejsza strona opętań niż słynny horror z lat 70-tych, straszniejsza bo prawdziwa. John Proctor i inni wtenczas skazani doczekał się rehabilitacji i uznania niewinnym, w specjalnym rozporządzeniu sądu Massachusetts jesienią roku 2001.


3. Lisa Simpsons, najbystrzejsza z rodziny Simpsonów, bohaterka kontrowersyjnego serialu nadawanego przez telewizje FOX. Sceptycyzm Lisy jest czymś więcej niż nie uleganiem iluzji jaka czyha na nas na co dzień (w wielu scenach które widziałem, trzymała w rękach magazyn Junior Skeptic). Lisa częstokroć nie tylko przedstawia zagadnienia z punktu widzenia współczesnej nauki, ale próbuje wcielać je w życie na gruncie moralnym. Jest wegetarianką i buddystką. W swojej fascynacji buddyzmem przypomina tu czołową postać dzisiejszego ateizmu, Sama Harrisa. Laicki buddyzm istnieje w zmodyfikowanej wersji zen, jednak jest tylko pozornie mniej religijny od swoich typowo religijnych konkurentów. Wracając jednak do tematu - miejsce 3 za dziesięć lat i wielkie perspektywy.

2. Bezbłędnie najseksowniejsza twarz tej strony, Dana Scully, koleżanka słynnego Foxa Muldera. W Archiwum X tworzyli arcysceptyczno-arcynaiwną parę agentów - jak głosi plotka pierwotnie mieli mieć racje z tą samą częstotliwością, jednak szybko zniechęciło to widzów, stąd to paranormalne wyjaśnienie Foxa okazało się zawsze słuszne. Jedynym wyjątkiem są tu zagadnienia natury chrześcijańskiej, co do których sceptyczny Mulder przegrywał z wierzącą w nie Scully. Gdyby nie jej przejścia z porwaniem przez UFO w dalszych sezonach, za jej zimne antyparonrmalne podejścia należałby się jej numer 1. Jeśli Dawkinsowy avatar uznałem za popularny, to absolutnie najpopularniejszą obrazkową wizytówką "poszukiwaczy prawdy" na świecie, jest logotyp "I Want to Believe" - chyba, że przebija go jakiś chiński o którym nie wiem.


1. Trochę z przekory - brat William z Baskerville, główny bohater powieści "Imię róży" autorstwa Umberto Eco. Osoba duchowna jako sceptyk to prawdziwy rodzynek, zatem nie wypadało jej tu nie wyróżnić. "Osoba duchowa" może troszeczkę na wyrost, gdyż rożne wypowiedzi Williama sieją w nas zwątpienie czy w ogóle wierzy on w Boga. Konkurencją dla niego był ksiądz z filmu "Eryk wiking" którego niewiara w istnienie nordyckich bogów uodparnia go na ich moc i ratuje całą ekipę Eryka. Wieść niesie że William z Baskerville to alter ego samego Umberta Eco, zapomnianego, niegdyś znanego Włoskiego sceptyka. Ostatni raz w tej roli widziałem go w filmie dokumentalnym o "Kodzie Leonardo da Vinci" gdzie chwalił się swoją "biblioteką fałszywych idei" - tysiącami książek odpisujących rzeczy które nie istnieją. Interesująca jest sama historia powstania Brata Williama - Eco zebrał wszystkie znane sobie powieści które odniosły sukces, następnie sporządził listę powtarzających się w nich elementów i z nich ułożył fabułę książki - jak widać z sukcesem.

8 komentarzy:

  1. Nie no, dlaczego nie napisałeś, że przede wszystkim William z Baskerville to alter ego Williama Ockhama???

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja pamiętam z czasów, kiedy uczyłam się w krakowskim Instytucie Francuskim pokaz stareeeego filmu "Czarownice z Salem" z Simone Signoret i Yves Montandem, który zrobił na mnie większe wrażenie niż ta nowa wersja, ale może to była kwestia wieku (miałam w porywach 15 lat...).

    Dana Scully, rzecz jasna, rządzi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. drakaina: Nie widziałem "starych" "Czarownic", ale na pewno nie mogą robić większego wrażenia niż "nowe", skoro w "nowych" grała Winona Ryder ;-)

    A czy ktoś widział film "Złoty Kompas", lub czytał książki, na podstawie których powstał? Ja nie, ale słyszałem główna bohaterka, a może raczej jej wujek, zasługiwaliby na poczesne miejsce na tej liście.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja oddaję swój głos bezwzględnie na Danę Scully :).
    Mam jeszcze jedną propozycję, chociaż jest to sceptyk ze sporadycznymi elementami mistycznymi :) - T'Pol (Star Trek: Enterprise)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie chciałem zrobić z siebie prymitywa, (którego jednak zrobię w kuluarach) ale mi z "Imienia róży" najbardziej utkwiła scena kiedy młody Adso spotyka się ze swoją "koleżanką" - która mogłaby być alter ego Anuszki i Drakainy :)

    Co do "Skali" staram się nawet dobierać partnerki pod ten typ urody, choć Winonką też bym nigdy nie pogardził (słowa "nie pogardził" nie do końca odzwierciedlają to co bym chciał zrobić :) ) Na deser chłodna wolkanka i w końcu zaczynam rozumieć czemu jestem sceptykiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Nie no, dlaczego nie napisałeś, że przede wszystkim William z Baskerville to alter ego Williama Ockhama???"

    No zaraz, Umberto Eco w posłowiu do książki napisał jasno i wyraźnie, że tak nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nadawałby się jeszcze Brian Griffin, gadający pies z "Family Guy". Często drwi z religii oraz czyta Dawkinsa. W ogóle jest oczytaną i wykształconą duszą towarzystwa, ulubieńcem kobiet i głosem rozsądku. Pisze też pretensjonalną powieść, ale można mu wybaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Abstrahując już od gadających psów - choć dopisek bardzo fajny :) - widziałem niedawno taki top, z udziałem już jak najbardziej prawdziwych postaci. Wygrał oczywiście Randi, choć w czołówce, poza taką klasyka jak Sagan, Asimov czy Russell, znaleźli się mniej znani w Polsce Ray Hyman i Paul Kurtz. U nas pomysł by walczyć z pseudonaukową głupotą idzie tak wolno, że osoby, w ogóle zajmujące się tym tematem, policzyć można na palcach.

    OdpowiedzUsuń