7 maja 2009

Krowie cudaczności

Postanowiłem podkarmić to grona chrześcijańskich prześmiewców, których śmieszy cześć z jaką hindusi traktują mućkę. Co prawda ci sami ludzi, po chwili klęczą przed dwoma patykami zbitymi pod katem 90 stopni, ale to już oczywiście takie śmieszne nie jest. Kilkanaście dni temu, z któregoś z zagranicznych serwisów dowiedziałem się o wielkim, nieplanowym święcie jakie trwa teraz w Indiach. W jednej z miejscowości na świat przyszedł cielak o trzech pyskach. Prosty lud zinterpretował to tak jak potrafił, czyli jako inkarnację Trimurti, najwyższej szychy hinduskiego panteonu (połączenie Brahmy- twórcy świata, Wisznu - podtrzymującego go w istnieniu i Śiwy - jego niszczyciela). Przedsiębiorczy ludzie zajęli się już nowym nabytkiem, cielak siedzi sobie w zagrodzie pięknie przystrojony, przed nim leży taca z darami do składania pieniędzy, a nieskończenie długa kolejka chętnych dotknięcia Trimurti zasila sakiewki świętych pomysłodawców. Tłumaczenia, iż potrójna krowa jest "dziełem" wywrotnych genów lub defektu płodu nic oczywiście nie daje - co tylko dowodzi, że świat biologii jest bardziej fascynujący i nieprawdopodobny niż jakakolwiek religia. Ja oczywiście, mimo że przeczesałem historie przeglądarki wzdłuż i wszerz, za nic w świecie nie mogę znaleźć tego przeklętego filmu ze zmutowaną krową...

Każda religia ma swoje naiwności, nazywane przez jej świętych mężów "cudami" i nie inaczej jest w hinduizmie. Najsłynniejszy krowi cud, w ogóle najsłynniejszy cud rodem z Indii ostatnich lat, to "hindu milk miracle". Chrześcijanie mają swoje figurki Matki Boskiej płaczące krwią i łzami, statuetki Jezusa mrugające oczami i zmieniające kolory, a nasi wschodni bracia skrywają nie mniej ciekawe zjawisko - figurki pijące mleko. Wykonane głównie z gliny statuetki, piły przyłożone do ich ust mleko. W tym miejscu myślę głównie o krowopodobnej Nandin, ale należałoby dołożyć do tego boga-słonia Ganesa czy figurki samego Śiwy. Sprawa nie jest czymś niesamowitym zważywszy na materiał z których je wykonano. Nie trzeba posążku w kształcie krowy aby "wypić" mleko - wystarczy kawałek doniczki, aby w styku z wodą wydawała się nie mniej spragniona. Na pomalowanej czy polakierowanej figurce wystarczy drobna rysa, aby zadziwiła podających jej płyny swoją mleczną pazernością. Nie byłoby o czym pisać, gdyby podobny efekt nie był udziałem posążków wykonanych z marmuru, czy z metalu. Indyjscy sceptycy wyciągnęli najcięższe działa w postaci "Indian Rationalists' Society" i "Federal Department of Science and Technology" w Delhi. Wielka w tym zasługa Vikas'a Gora, który sporządził wierne kopie bożków do eksperymentów. Znam tylko dwóch Indyjskich sceptyków, nie licząc Sorcara, pogromcy Sai Baby, którego narodowość nie jestem pewien Tak naprawdę, to nim zainteresowałem się cudem mleka, znałem tylko jednego Indyjskiego sceptyka , Prabir'a Ghosha. Tego samego na którego wielki Hinduski mistyk Acharya Satyananda wydał wyrok śmierci, po tym jak przy kamerach National Geographic zdemaskował jego prymitywne sztuczki. Wracając jednak do tematu...

Jak można było się domyślać, figurki które mleka pić nie mogły, w rzeczy samej go nie piły. Kiedy przed podaniem mleka cudownym wyobrażeniom bogów, spreparowano mleko barwnikiem, picie okazało się ledwo widoczną stróżką płynącą po brodach posążków. Mimo barwnika, na jasnym tle posążków mleko była praktycznie niewidoczne, a ujawniło się dopiero wokół dna figurki. W ten sposób potwierdzono donosy wiernych, o zbierającym się pod figurkami mleku. Płyn taki można było łatwo wyjaśnić jako rozlany przez wiernych. Gorzej było wytłumaczyć się z ukrytych rynien które odprowadzały mleko "wypite" przez bogów do puszek ustawionych na tyłach świątyni Bengali - które to wyczaili reporterzy "India Abroad". Ostatecznie głos zabrał sam Nature, publikując oświadczenie podpisane przez naukowców z Madrasu, wzywających do wali z "pierwotnym przesądem". Dla zainteresowanych warto zaglądnąć do "Real-life X-files" Nickell'a (rozdział "Milk-Drinking Idols", do znalezienia na Google Book Search) który żywo zainteresował się wówczas całą sprawą i opisuje ją niejako od środka.

4 komentarze:

  1. Skoro już o sceptycyzmie w Indiach to dorzućmy przecudowną porażkę z zeszłego roku, kiedy to tantryjski guru pochwalił się w trakcie programu na żywo, iż potrafi dowolną osobę uśmiercić za pomocą magii w 3 minuty. Sceptyk Sanal Edamaruku polecił mu zademonstrować na nim, a tantryk się zgodził, z możliwym do przewidzenia skutkiem. W miarę jak tantrykowi nie wychodziło, próba i program przeciągnęły się na wiele godzin, przyciągając w tym czasie setki milionów (!) widzów. Jak by nie było dość zabawnie, tantryk tłumaczył się, że sceptyk musi wyznawać potężnego boga, który go chroni na co Sanal skomentował, iż nie bo jest ateistą :) To zresztą wcale nie był koniec show, na prośbę tantryka odbyła się jeszcze finalna próba w nocy, jako że wtedy dopiero magia miała być prawdziwie niezawodną. Oczywiście zakończyło się epicką klęską :)
    Cała historia:
    http://www.rationalistinternational.net/article/2008/20080310/en_1.html
    YouTube: http://www.youtube.com/watch?v=qNoX0XKUZlk

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam bardzo podobną historie, ale z dziennikarzem siedzącym na wysokim krzesełku i czarownikiem voodoo próbującym go bezskutecznie uśmiercić przy pomocy magii. Nie mogę jednak wykluczyć, że moja historia mogła mieć swój pierwowzór w twoich linkach (choć słyszałem ją dość dawno). Tak czy owak dzięki, fajna opowieść :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Jak można było się domyślać, figurki które mleka pić nie mogły, w rzeczy samej go nie piły. Kiedy przed podaniem mleka cudownym wyobrażeniom bogów, spreparowano mleko barwnikiem, picie okazało się ledwo widoczną stróżką płynącą po brodach posążków. Mimo barwnika, na jasnym tle posążków mleko była praktycznie niewidoczne, a ujawniło się dopiero wokół dna figurki. W ten sposób potwierdzono donosy wiernych, o zbierającym się pod figurkami mleku. Płyn taki można było łatwo wyjaśnić jako rozlany przez wiernych. Gorzej było wytłumaczyć się z ukrytych rynien które odprowadzały mleko "wypite" przez bogów do puszek ustawionych na tyłach świątyni Bengali - które to wyczaili reporterzy "India Abroad". " Nie za bardzo rozumiem, po co dodawali ten barwnik, wcześniej nie było widać, że mleko spływa? I nie rozumiem też, o co chodzi z tym, że wiadra odprowadzały mleko, co to niby oznacza? A podobno te "cuda" trwały tylko kilka godzin i później już nic takiego się nie działo. Gdyby był to jakiś efekt fizyczny czy coś w tym rodzaju to powinno się tak dziać za każdym razem, kiedy przyłoży się mleko do krowy :-] Proszę o wyjaśnienie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Nie za bardzo rozumiem, po co dodawali ten barwnik, wcześniej nie było widać, że mleko spływa?" >> Widocznie zabarwione kropelki widać lepiej niż przezroczyste :)

    "I nie rozumiem też, o co chodzi z tym, że wiadra odprowadzały mleko, co to niby oznacza?" >> Znajdowało się w nich mleko rzekomo wypijane przez posążki, tzn figurka nie posiadała mocy jakiej jej przypisywano.

    "Gdyby był to jakiś efekt fizyczny czy coś w tym rodzaju to powinno się tak dziać za każdym razem, kiedy przyłoży się mleko do krowy" >> I dzieje. Wyprodukowano kilka kopii tych figurek aby zaprezentować to zjawisko.

    OdpowiedzUsuń