2 marca 2009

"Wierz, boś nie zwierz" a religia szympansia

Część tytułu widnieje w cudzysłowie, ponieważ wykradłem go z artykułu Joanny Podgórskiej. Człowiek różni się od zwierząt wiarą, homo religiosus - ileż razy to słyszeliśmy, prawda? Do wpisu natchnął mnie film światowej sławy prymatolożki Sue Rumbaugh, ukazującej społeczność szympansów bonobo, w niektórych aspektach przewyższającą ludność Tasmanii z przed kilkuset lat. Nie ma co ukrywać, że nie jestem ekspertem w dziedzinie religijnej etologii naczelnych, zatem przez jakiś czas musiałem drążyć ten temat, aż znalazłem prawdziwego grala tematu, w postaci książki religioznawcy Andrzeja Szyjewskiego. Kiedy już miałem przysiąść do komputera i podzielić się tą wiedzą, jak na złość, Pan Turowicz wystosował swój słynny już protest. Jednak co się odwlecze to nie uciecze :)

Wielki biolog, jeden z największych naukowców XX wieku, Konrad Lorenz, twierdził, że gdyby nie istnienie szympansów, o wiele łatwiej zaakceptowano by pochodzenia człowieka. Rzut oka na odległych nam przodków nie budzi naszej odrazy, czego nie można powiedzieć o szympansie. Nikt nie szydził z Darwina przyprawiając mu odnóża bezkręgowca, za to bardzo chętnie karykaturzyści przedstawiali go jako małpę. "Nieubłagane prawidła percepcji postaci szympansa, zmuszają nas do dostrzegania w jego obliczu ludzkiej twarzy. Tak widziany i mierzony ludzką miarą szympans musi wydawać nam się czymś ohydnym, diabelską karykaturą nas samych. Jest nieodparcie śmieszny, a przy tym tak pospolity, tak wulgarny i odpychający, jak tylko może być człowiek" - pisał Lorens w "Tak zwane zło". Według biologicznej systematyki jesteśmy czwartą, lub jak kto woli piątą małpą, a mimo to wyznawcy wielu religii robią co mogą, aby wywyższać człowieka jako wyjątkowego i stworzonego na obraz Boga.

Dla antropocentrystów prawda jest okrutna. Posługiwanie się językiem symboli i świadomość śmierci - niegdyś niezdobyty ich bastion - leży dziś w gruzach. Na początku XX wieku, metodą cross-fostering (wychowania krzyżowego - wychowywania razem noworodków szympansa i człowieka) małżeństwu Kellegów udało się nauczyć gorylicę Guę ludzkiej mowy! 50 Lat później eksperyment powtórzono, kiedy państwo Hayes opiekowali się szympansicą Viki - z podobnym skutkiem. Były to co prawda proste zwroty, typu angielskich słów "mama", "tata", góra", "kubek", jednak bariere nie stanowił tu umysł szympansa a jego aparat mowy. Od lat 60-tych, w ramach projektu Washoe, uczono szympansów o wiele bardziej efektywnej komunikacji - języka migowego. Język migowy ASL umożliwił szympansom komunikowanie się z ludźmi za pomocą prostych zdań, co było kamieniem milowym w zrozumieniu protoreligijności szympansów. Wychowana przez Anne Premack szympansica Sary, potrafiła w tenże sposób opowiadać swojej opiekunce o własnych lękach związanych ze śmiercią, takich jak "Sara boi się odejść". Kiedy w 1984 roku gorylicy Koko zginął kot, Koko wpadła w rozpacz. Nawet po 10 latach, gorylica na widok kota wyraźnie okazywała swój smutek. W naturze samice małp żegnają swoje martwe młode pocałunkiem, a także spotykamy tzw "nieme kręgi" - czuwanie w milczeniu nad zwłokami osobnika ze stada.

Prawdziwą zagadką i sensacją zarazem jest opinia co do "życia po śmierci". Pytana o to Koko odpowiadała, że "idą do wygodnej jamy na uboczu". W połowie lat 70-tych, prymatolodzy zainteresowali się bardzo rzadkim, poruszającym się dwunożnie gatunkiem małpy, bonobo, która okazała się nieporównywalnie bardziej inteligentna niż szympans. Bonobo Kanzi, (a więc dokładnie ten sam, o którym mowa na zalinkowanym filmie) porozumiewający się przy pomocy dotykowego ekranu komputera, odpowiedział na pytanie postawione Koko bardzo podobnie - "po śmierci trafiamy do wielkiej czarnej dziury". Interesujące, że Sue Rumbaugh zmęczonej zachowaniem bonobo, udało się wmówi Kanziemu obecność nieistniejącego potwora, czającego się w miejscach do których nie wolno było mu wejść! Coś nam to przypomina?

6 komentarzy:

  1. Trochę nieprawda z tym używaniem języka przez małpy, a już bardzo duża nieprawda z tym, że bardziej przeszkadza nierozbudowany aparat mowy, niż brak odpowiednich struktur umysłowych. Nie ma się co oszukiwać, że pomiędzy ludźmi a szympansami jest olbrzymia przepaść wywołana właśnie umiejętnością posługiwania się językiem. Jest również oczywiste i wiadome, że ludzkie dzieci uczą się języka same i bez żadnego wysiłku, natomiast żaden inny gatunek tego nie potrafi. Zresztą co tu dużo mówić, przekonanie o pochodzeniu od Boga, czy nadnaturalnej wyższości wynika właśnie stąd, że to ludzie zdominowali świat i niepodzielnie nim rządzą. Gdyby nawet bardzo inteligentne szympansy, albo pewnie od nich inteligentniejsze kruki nauczyły się tak samo sprawnie komunikować między sobą, to byłyby dla nas dużo większą konkurencją. Rozumiem, że próbujesz pokazać, że "te paskudne małpy" są nam dużo bliższe, niż myślimy (a są), ale przekonanie o tym, że np. umiejętność mówienia jest wytworem prawie tylko kulturowym (i inne w stylu 'tabula rasa') ma tyle samo wspólnego z nauką, co przekonanie, że nie da się wytłumaczyć istnienia człowieka bez Boga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ze nie rozumiemy jezyla zwierzat to nie znaczy ze go nie ma. Wiele badan pokazuje ze ludzkie niemowletanrozwijaja jezyk po przez obserwacje tak jak np. szympansn Kanzi, ktory swietnie opanowal jezyk angielski na poziomie 2-3 dziecka. Kanzi uczy swojego synkanrowniez 'mowy' co tylko popiera teorie rozwoju jezyka po przez kulture.

      Usuń
  2. "bardzo duża nieprawda z tym, że bardziej przeszkadza nierozbudowany aparat mowy, niż brak odpowiednich struktur umysłowych."

    W nauczeniu szympansów języka mówionego bardziej przeszkadza ich nierozbudowany aparat mowy niż niedomagania umysłowe i niema co do tego żądnych wątpliwości. Jaka zatem mogłaby być przyczyna tego, że oralnie nasz kuzyn może posłużyć się 4 słowami, a przy tablicy obrazkowej zna ich 500? Może się po prostu źle zrozumieliśmy.

    "Jest również oczywiste i wiadome, że ludzkie dzieci uczą się języka same i bez żadnego wysiłku, natomiast żaden inny gatunek tego nie potrafi."

    Ludzki niemowlak uczy się języka poprzez naśladowanie i ma na opanowanie tej umiejętności 2 lata. Jeśli odosobnimy dziecko na jego pierwsze 2 lata, to nie nabędzie tej sztuki i już nigdy nie będzie mówić. Dokładnie w taki sam sposób języka symbolicznego uczą się małpy. Podopieczna Rogera Foutsa, mała szympansica Loulisa, nie nauczyła się ASL od niego, ale od swojej małpiej matki Manny - i zapewniam że jest to rzecz normalna przy wielopokoleniowych projektach.

    W tekście nie wymieniłem natomiast wiele innych religijnych zachowań małp, obserwowanych w ich naturalnym środowisku. Powszechny jest wśród nich fetysz. Małpy potrafią mieć swoje kamienie z którymi się nie rozstają, a które są dla nich ważne, mimo że nie spełniają żadnej praktycznej funkcji. Już prawdziwie odjechanym jest coś, co wygląda na kult burzy wraz z fascynującym zjawiskiem spotykanym u szympansów, zwanym "tańcem deszczu". Pierwszy samiec w stadzie, potrafi wtenczas symbolicznie okazać swoją pokorę przed mocą pioruna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy mógłbym prosić o podanie tytułu owego "grala tematu", książki Andrzeja Szyjewskiego? I czy ta książka dotyczy (lub chociaż zahacza) właśnie o tematy religijności wśród małp?

    OdpowiedzUsuń
  4. "Etnologia religii" Dwa lub trzy pierwsze rozdziały dotyczą zachowań religijnych prymatów, a także dowodów na obecność tychże zachowań u naszych małpopodobnych przodków.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za odpowiedź, muszę wspomnianą książkę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń