3 stycznia 2009

Nie wszystko złoto co się świeci

... i nie każda naturalistyczna teza, jest mądrzejsza niż podyktowanie Biblii przez Ducha Świętego. Owymi swoistymi sidłami, zakładanymi na ateistów, są bez wątpienia książki równie paranormalne co metafizyczność którą mają obalać. Wiele osób określających się jako "samodzielnie myślący", odczuwa niezdrowe ciągoty, w stronę produkcji takich jak Zeitgeist. Ba, są osoby których ateizm jest wypadową przekłamań, wyssanych z palca faktów i najzwyklejszych kłamstw, które to podobne produkcje zawierają w porażających ilościach. Takie dzieła nie są adresowane do samodzielnie myślących, a ignorantów, którym wydaje się że coś wiedzą, a w rzeczywistości nie mają pojęcia w temacie, w którym czują się już nie lada ekspertami. Religijna część Zeitgest opiera się na książce Llogari Pujola, "Faraon zwany Jezusem", zaskakująco popularnej wśród ateistów. Zastępowanie jednej naiwności drugą, jednych braków dowodów na braki innych, to przekładanie jednego deficytu drugim. Jeśli ktoś zamiast wiary w anioły, opowiada się za tezami Zecharia Stichina, to musi rozstrzygnąć w sobie ten dysonans, czemu niepotwierdzeni i zapewne nieistniejący kosmici są lepszym wyjaśnieniem, niż niewidzialni, skrzydlaci przyjaciele.

W moje wredne ręce wpadł właśnie tego rodzaju materiał, o zgrozo, reklamowany w serwisie racjonalisty. Umieszczanie tej pozycji w miejscu o takich aspiracjach, to moim zdaniem absolutna żenada. "Katastrofy kosmiczne i narodziny religii" Freda Hoyle. Książka jest zasadniczo o niczym i w całości opiera się na istnieniu, w żaden sposób niedowiedzionej komety, której odłamki (każdy o masie 10 mld ton, przy czym łączna ich ilość, miałaby przekraczać 1 mln!) co rusz bombardują Ziemię. Odłamkom tym zawdzięczamy wszystko na tyle, że takie nauki jak archeologia, socjologia i historia stają się niepotrzebne, ponieważ wszystko jest wynikiem i konsekwencją upadków komet.

Upadek imperium rzymskiego próbowano tłumaczyć na różny sposób - niewłaściwą polityką gospodarczą i innymi przyczynami - żadna z nich nie wydaje się prawdopodobna. Wysoce prawdopodobną przyczyną mogą być wielokrotne uderzenia obiektów kosmicznych, które powodowały stan bezładu w imperium.
Począwszy od zakończenia epok lodowcowych, po budowy egipskich piramid - wszystko to komety. Piramidy to schrony wybudowane przed nadciągającym tsunami wywołanym impaktem komet, przy czym czas budowy piramidy Hoyl raz określa na 5 tysięcy lat, a raz na 13 tysięcy lat temu. Moja uwaga jest taka, że jeśli ktoś datuje piramidy posługując się tą drugą datą, to możemy sobie taką książkę darować. Jeśli ktoś używa argumentu, że jedynym dowodem powiązania Wielkiej Piramidy z Cheopsem jest jeden sfałszowany napis, jest historycznym kretynem Z krótkiej książki możemy dowiedzieć się, że Wielki Wybuch nigdy się nie wydarzył, plus wiele pomniejszych, podobnych ciekawostek. Wszystkie religie, szczególnie te o dalekiej genezie, są wynikiem kluczowego zwrotu "upadek komet". Tak powstała religia Greków, judaizm, chrześcijaństwo, ale i późniejsze kulty.

Wydaje się, że nie przypadkowe było pojawienie się Mahometa za czasów, kiedy to "coś wstrząsnęło całą powierzchnią globu". Nie było też przypadkiem, że Mahomet przybył z pustyni. Podobnie bowiem, jak podczas drugiej wojny światowej, pożary po nalotach bombowych powodowały więcej szkód niż eksplozje - tak żar powstały w wyniku detonacji w atmosferze fragmentów komet, był przyczyną znacznie większych zniszczeń w północnoeuropejskich lasach, niż energia samych eksplozji, Muzułmanie żyjący na obszarach pustynnych byli bezpieczni, bo nie mieli w swoim otoczeniu lasów. Islam wykorzystał tą słabość chrześcijaństwa, rozwijając się z wielką, trwającą do dziś siłą.
Tyleż głowiono się nad ekspansją islamu, a tu chodziło o lasy, no nareszcie ktoś to rozwiązał.

2 komentarze:

  1. jako filolog klasyczny zadrżałam ze zgrozy, choć jeszcze nie widziałam tej publikacji.

    OdpowiedzUsuń
  2. zawsze mnie zastanawia, czy autorzy takich książek naprawdę wierzą w to, co opisują, czy tylko robią to dla zgrywu.

    ciekawy blog, tak przy okazji.

    OdpowiedzUsuń