26 grudnia 2008

Tematy okołoświątecznie

W te święta, jak rokrocznie, dostałem życzenia od zaprzyjaźnionego katechety, skądinąd bardzo życzliwego człowieka, który być może za punkt honoru obrał sobie przywrócenie mnie do łaski bożej. Kiedy piejemy nad sekularyzacją i zeświecczeniem świąt, wskazujemy najczęściej na komercjalizacje i zakupomanie. Ja zwracam uwagę na niepozorny aspekt - świąteczne życzenia - zresztą to coś, co odróżniają powszednie spotkanie w gronie rodzinnym, od wzniosłej atmosfery wigilii. Sugerowałem nawet Gośce, mającej napisać krótki projekt na temat rodziny, aby zbadała rodzinne imprezy nie poprzez wywiady, ankiety i statystyki, ale poprzez urodzinowe kartki z życzeniami. W takich detalach, w ich formie i treści, odbija się dziś istota tych imprez, życzenia odzwierciedlają nasze oczekiwania i nasz stosunek do takich rodzinnych spotkań. Wracając do tematu, życzenia wspomnianego znajomego, to jedyny religijny akcent jaki dotarł do mnie w postaci życzeń, w ciągu ostatnich kilku lat.

"Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna. Jego to ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy, przez Niego też stworzył wszechświat. Ten Syn, który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty, podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi, a dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach. On o tyle stał się wyższym od aniołów, o ile odziedziczył wyższe od nich imię".
Bez wstydu przyznaję się, że mój zateizowany umysł ma coraz większe problemy z rozszyfrowaniem takich życzeń i dopasowaniem ich do atmosfery Bożego Narodzenia. To czemu duchowy aspekt pojawia się w życzeniach tak rzadko, może mieć oczywiście wieloraką przyczynę. Być może moi znajomi nie są wyśrodkowanym, statystycznym wycinkiem naszego społeczeństwa, być może ten element ciągle się w nas tli ale ogólny klimat jest niesprzyjający dla epatowania biblijnymi cytatami. Jest w tym coś niedobrego, jeśli jedynymi alternatywami jakie rysuje się przed nami, jest podniecanie się promocją bananów w hipermarkecie, albo pogrążenie się w religijnym wymiarze Bożego Narodzenia - nawet jeśli mamy tu do czynienia z tym najmniej drażniącym elementem religijności. W zasadzie wszystkie znane mi antykomercyjne, przedświąteczne akcje, wychodzą spod skrzydeł organizacji religijnych, a przypomnę tylko, że ateistyczny materializm (tzw. materializm metafizyczny) jest czymś diametralnie innym, niż potoczne znaczenie materializmu - kultu zakupów, pieniądza i nieprzydatnych do niczego dóbr. Pisałem to ja, człowiek który nigdy nie kupił prezentu na święta (jak już coś, robiłem własnoręcznie).

Druga rzecz o której chciałem napomknąć, wyszła w trakcie wigilijnego telefonu przyjaciółki z zagranicy. Zwierzała mi się z seansu i lektury apokaliptycznych wieści, jakie to rzekomo zawarte są w trzeciej tajemnicy fatimskiej. Nie chce rozwlekać się nad takimi prymitywnymi metodami straszenia ludzi. Straszenie dzieci piekłem i końcem świata budzi we mnie jedynie zażenowanie. Mi również, będąc dzieckiem, śnił się koniec świata, dwie litery na niebie "P" i "N" do których wciągani byli ludzie. Groźby i szantaże zostawię na boku jednak parę słów o Fatimie. O hipokryzji objawień jako takich, pisał Carl Sagan, objawienia fatimskie nie stanowią tu wyjątku. Nie bardzo wiadomo, które elementy zawarte ze wszystkich trzech tajemnicach wypełniły się. Wszystkie są bardzo ogólne i wieloznaczne, a wzmianki o I i II Wojnie Światowej, zamachu na papieża i upadku komunizmu, są jedynie późniejszymi interpretacjami objawień. Jak wszystko to bywało naciągane, dowiemy się spoglądając na treść oryginalnych pierwszych objawień:

Wojna się skończy. Ale jeżeli się nie przestanie obrażać Boga, to za pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga, gorsza. Kiedy ujrzycie noc oświetloną przez nieznane światło, wiedzcie, że to jest wielki znak, który wam Bóg daje, że ukarze świat za jego zbrodnie przez wojnę, głód i prześladowania Kościoła i Ojca Świętego. (za opoka.org)
Słowa te są powszechnie odbierane jako zapowiedz II Wojny Światowej i taką ich interpretacje możemy znaleźć przy każdej okazji wspomnień fatimskich wydarzeń. Tymczasem: jaka wojna rozpoczęła się za panowania Piusa XI, jakie "nieznane światło" jaki "wielki znak" zapowiedział II Wojnę? O prześladowaniach Ojca Świętego w czasie wojny nie wspomną, bo to już sprawa sporna. Jasność i sprawdzalność tych przepowiedni nie różni się od rzetelności horoskopu. Jest to oczywiście kwestia wiary i jeśli tylko ktoś uważa te słowa za prawdę, ma do tego prawo. Są i jednak słowa Matki Bożej z którymi się nie godzę i które dla mojej miernej ludzkiej moralności, są niegodne majestaty matki Jezusa. Jeśli zabraniała ona dzieciom pić w czasie upałów i zalecała krępować się sznurem aby spotęgować odkupicielskie cierpienie, wzbudza to moje oburzenie. Kiedy jednak aniołowie zakazali Franciszkowi i Hiacyncie jeść w czasie epidemii grypy, instruując dzieci do całodniowych modlitw głową w dół, to takie polecenia wzbudzają już moją odrazę. Kaleczenie się i osłabianie organizmu doprowadziło ostatecznie do śmierci obojga dzieciaków, przy czym bezpośrednią przyczyną była wielka epidemia grypy z roku 1918. Mam nadzieje, że aniołowie byli usatysfakcjonowani. Z najstarszą Łucją, postąpiono tak jak postępowano w takich okolicznościach od wieków. Kiedy "zrobiła swoje", kiedy jej wizje wykorzystano już w intratnych celach, wciąż obcująca z duchami Łucja zaczęła być niewygodna dla instytucji kościoła. Wciąż utrzymująca kontakt z Matką Boską Łucja, zaczęła poniekąd przerażać samych kościelnych hierarchów, których nie interesowało już co Matka Boska ma dopowiedzenia na temat ujawnienia trzeciej tajemnicy. Na Łucje nałożono nie tylko całkowity zakaz wypowiadania się publicznie. Do absolutnego minimum ograniczono jej kontakt nawet z własną rodziną, bez pisemnego pozwolenia Watykanu nikt nie mógł zbliżyć się do Łucji. Izolacja jej aż do śmierci stanowi dziś jedną z największych kontrowersje jeśli chodzi o postępowanie kościoła w sprawie fatimskiej. Na cóż, zapewne taka jest cena świętości, wiedzieć kiedy zamilknąć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz