6 grudnia 2008

Na prędko dwie rzeczy...

...pierwsza to oczywiście Mikołaj. I jemu dostało się w walce ateistów z teistami. Sympatycznego brodacza wysłał na front Richard Dawkins, na łamach "Boga urojonego" twierdząc, że wiara w świat dziecięcych postaci pokroju Wróżki Zębuszki, jest na równym poziomie z wiarą w Boga. Na zaskakującą popularność książki Dawkinsa, zareagowano w naszym kraju tłumaczeniem Alistera McGratha, wydaniem zasadniczo tej samej książki (jedna zawiera się w drugiej), pod dwoma tytułami, w dwóch różnych wydawnictwach (Dawkins chwalił się, iż w stosunku do "Boga urojonego", liczba książkowych polemik jego katolickich adwersarzy, przekroczyła już 20). Alister McGrath w "Bóg nie jest urojeniem" oraz "Bogu Dawkinsa" podejmuje i ten wątek wiary w Mikołaja. Czy rzeczywiście wiara w odwiedzającego jednego wieczoru wszystkie dzieci Mikołaja i wiara w Boga są równie naiwna? McGrath odpowiada mniej więcej tak (cytat z pamięci): W świętego Mikołaja wierzą wyłącznie dzieci - nie spotkałem osoby dorosłej, która pełna powagi twierdziłaby, że Mikołaj rzeczywiście istnieje. Jeśli chodzi o Boga, mamy natomiast świadectwa wielu osób, które pomimo braku Boga w okresie dziecięcym, nawróciły się na progu dorosłości. Kto ma zatem racje? Moim skromnym zdaniem leży ona pośrodku. Bezsprzecznie wiara w świętego Mikołaja i wiara w Boga to wiary funkcjonujące w innym stopniu, na innym podłożu, powstałe w innych celach i dla osiągnięcia różnych zadań. Jednak Mikołaj widzący wszystkie złe i dobre uczynki dzieci, oraz Bóg, widzący wszystkie nasze złe i dobre strony, są tworami równie nieprawdopodobnymi.

Druga rzecz to nowy program telewizji Polsat, "Strefa tajemnic". Mamy za sobą pierwszy odcinek, zatem pora na krótką recenzje. Prowadzący to oczywiście nie kto inny jak Maciej Trojanowski, znany z TVN-owskiego hity "Nie do wiary". Pan Maciej, jak zawsze stylizowany na naukowca, z zawieszonymi na nosie okularami, na swój powrót wybrał modny temat, proroctw roku 2012. Pierwsze zdanie po latach telewizyjnej posuchy wypowiedziane w programie:

Przeżyliśmy rok 2000 i zapowiadanego końca świata nie była (zapowiadanego nie raz przez Trojanowskiego, pozwolę sobie dodać). Z radością odrzuciliśmy tą koszmarną myśl do lamusa, a jednak proroctwa Majów, Azteków, Egipcjan, proroctwa chrześcijańskie, proroctwa współczesnych wizjonerów, wszystkie zawierają podobny do siebie scenariusz. Koniec świata ma nastąpić już wkrótce, na początku XXI wieku.

Jeśli chodzi o proroctwa chrześcijańskie, Maciej Trojanowski ma zapewne na myśli Giorgio Bongiovanniego - pamiętam jak przeprowadzał z nim wywiad, jeszcze na antenie "Nie do wiary". Bongiovanni jest włoskim stygmatykiem lansującym tezę powrotnego przyjścia... kosmitów. Daty tego zdarzenia, które rzekomo posiadł za sprawą swoich wizja i rozmów z Matką Boską, zmieniał wielokrotnie - szczególnie jeśli się już przedawniały Ostatnio przełożył ją na 2012. Nie rozszyfrowałem jednak tajemniczych proroctw Azteków i Egipcjan odnośnie roku 2012. Pomimo tego, że badacze zjawisk paranormalnych zwykli wymieniać Azteków w jednym ciągu z cywilizacją Majów, to stosunek tych pierwszych do tych drugich, ma się jak stosunek Wikingów do starożytnych Greków. Oczywiście, w dalszej części programu nie dowiedzieliśmy się nic na temat azteckich proroctw i jestem przekonany, że one nie istnieją. Bezkarnie dodaje się do takich wyliczanek co się da, w końcu kto to sprawdzi Cały zaś program został oparty na wypowiedziach Patricka Geryla, zdaniem którego 12 grudnia 2012 nastąpić ma zmiana magnetycznych biegunów Ziemi. Geryl zapowiada na tą chwile wylanie się wody z oceanów i inne katastrofy. Ziemia doświadczyła już tysięcy zmian biegunów. Żadne oceany się nie wylały, a idea zmiany biegunów za sprawą pstryknięcia palcem, w jeden dzień, jest już idiotyzmem. Wiemy, że taki proces jest na tyle nieregularny, iż jest nie do przewidzenia, zaś samo wygaśnięcie biegunów i pojawienie się ich na nowo, trwa tysiąclecia. W ostatnich 150 latach, ziemskie pole magnetyczne zmniejszyło o 10%, a zmiany te są spowodowane m.in ruchem magmy we wnętrzu Ziemi. Jest to niezwykle powolny i żmudny proces. Magnetyczny biegun północny porusza się z prędkością od 10 do 40 kilometrów... rocznie i jest czymś nieprawdopodobnym aby dokonał przebiegunowania w ciągu najbliższych 4 lat! Zatem nie tylko prowadzący i tematyka, ale niestety i poziom programu "Nie do wiary", zostały zachowane. Dla odmiany polecić mogę, może również nie intelektualny Mount Everest, ale przynajmniej na jako takim poziomie, Derren Brown - Mesjasz. Zamieszczony wczoraj na youtube, niespełna godzinny dokument wraz z polskimi napisami, ukazuje ludzkie naiwności odnośnie zjawisk New Age. Brown przy pomocy iluzjonistycznych sztuczek, wciela się w 5 różnych postaci: telepaty, władającego energią dłoni kaznodzieja, wynalazcy skrzyni nagrywającej sny, uprowadzone przez ufo, oraz medium. Momentami wygląda to naprawdę imponująco. Mówiący otwarcie o swoich manipulacjach Brown, nie ujawnia jednak sposobów którymi zwodzi badających go ekspertów (z jednym tylko wyjątkiem - medium). Tym przyjemniej, ponieważ cały filmowy seans potraktować możemy niczym występ magika. Magika z przesłaniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz