14 października 2008

On, Ona i On

Zgubiłem się w tych boskich imionach. Precyzuje się z takim pietyzmem, że aż człowiek boi się coś przekręcić. A nuż modląc się do Kuk, zbyt słabo zaakcentuje ostatnią głoskę i wszystko pójdzie do Ku. Jest w końcu różnica między mrocznym egipskim bogiem wód, a hawajskim bożkiem opiekunem przodków, Kuk mogłaby się pogniewać. Wszystko to przypomina traktowanie Boga niczym głupawego psa, któremu cza jasno i wyraźnie i tylko tak jak się wabi, bo inaczej ni w ząb nie zrozumie. Można narzekać, że w takim nawale łatwo o pomyłkę, w samym hinduizmie mamy około 330 milionów bogów, jednak trudności zaczyna się dopiero, kiedy te nazwy się zmienia. Nawet Bogowie nie uciekną przed modą na pozorne zmiany, w której z prostacka Idei uczyniono wzniosłą Orange, a nasz stary poczciwy Jahwe okazał się Adonaiem. Skąd ta zmiana i czy są jeszcze inne powody poza tymi oficjalnymi, na zastąpienie imienia Jahwe przez Adonaia?

W Biblii wyróżniamy dwa główne nurty nazewnictwa Boga. Nasamprzód Bóg posługuje się imieniem Elohim (w skrócie El), począwszy od Mojżesza przechodząc na bardziej skomplikowany "Jestem tym, który zawsze będzie", Jahwe. Na szczęście nie jesteśmy pozostawieni mglistej i tajemniczej Biblii, obie postacie znane są archeologii i historii. Dzięki wykopaliskom i badaniom starożytnych przekazów wiemy o nich całkiem sporo. Dla tych którzy uważają że nauka nie może badać Boga - ewidentny przykład że jednak może. Co wiemy o Elu wychodząc poza Pismo Święte i kopiąć głęboko w ziemi? El był największym bogiem kananejskim. W Księdze Rodzaju król Jerozolimy Melichizedek składa ofiarę Elowi, co opatrzono komentarzem "wyniósł chleb i wino, a był on kapłanem Boga Najwyższego" (Rdz 14.18). Wyobrażano go jako postać siedzącą z rogami byka, symbolizującymi siłę. Widziano w nim starego Pana czasu, Pana dobroczynnego i miłosiernego. El pomimo iż był ojcem bogów i ludzi, trzymał się z dala od spraw doczesnych, chodź uosabiał wszechmoc, nie ingerował on w codzienność. Interweniował sporadycznie, szukając żony dla swojego syna Kareta, czy uśmiercając swojego wnuka Akhata. W tym samym panteonie rezydował Jahwe, o którym religioznawca Jacek Sieradzan pisze:

Historycznie biorąc, Jahwe to jedno z wielu semickich bóstw natury. Pierwotnie imię to było związane z idiomem wskazującym na bóstwo pogody, a jego objawienie nierzadko kojarzono z burzą i błyskawicą. Na podstawie rozmaitych fragmentów w przeszłości uważano Jahwe, za lokalne bóstwo góry Synaj o charaktrze wulkanicznym( Wj 19.18), bóstwo przyrody które miota piorunami (Ps 77.18), przemawiającego za pomocą grzmotów (Wj 3.1-2) władcę deszczu (Rdz 7.11; Iz 24.18; Hi 38.25).
Dziś trudno odtworzyć pierowtny związek Ela z Jahwe. Zdaniem Franka Crossa Jahwe był kultowym imieniem El, w opinii Josepha Campbella ("Bohater o tysiącu twarzy") z czasem Jahwe - bóg burzy i El - bóg słońca stopili się w jedne, zaś polski badacz Witold Tyloch uważał że Jahwe był synem Ela. Teorii jest sporo, natomiast bezspornie wiemy , iż Jahwe miał żonę! W pewnym okresie rozwoju swojego wizerunku, jego towarzyszką życia była krwiożercza bogini Anat, z którą tworzył boską parę Anat-Jahu. W "Słowniku mitów świata" Arthura Cotterelli, pod pojęciem Anat kryje się taki oto opis:
Bogini matka, najbardziej energiczna z bogów kananejskich. Mimo, że nazywano ją "Panną", "Dziewicą", była boginią agresywną, przedstawiana jako brodząca we krwi zabitych przez nią ludzi. Pod imieniem Aszirat małżonka Boga El, jako Astarte "Królowa niebios", wyznawana przez Hebrajczyków. W Piśmie Świętym Jahwe powiada prorokowi Jeremiaszowi: "Synowie zbierają drewno, ojcowie rozpalają ogień, a kobiety ugniatają ciasto, by robić pieczywo dla >>królowej niebios<< " (Jr 7.18). W Mizpah odnaleziono jej świątynie wybudowaną jednocześnie i tuż obok świątyni Jahwe, natomiast gminy żydowskie w Górnym Egipcie jeszcze w V wieku p.n.e. uważały ją za boską małżonkę.
Jak widać, machlojstwo imionami nie ułatwiają w rozjaśnieniu całej sytuacji. Wszystko to nie jest bynajmniej jednoznaczne, warto jednak zasygnalizować, że problem taki w ogóle istnieje. Dla chętnych wyrobienia sobie własnego opinii w temacie, zachęcam do lektury dyskusji "katolickiej strony konfliktu" w postaci Jana Lewandowskiego (Czy w Biblii są jakieś pozostałości politeizmu?) z ateistycznym światopoglądem Mariusza Agnosiewicza (Przemilczana historia Jehowy).

2 komentarze:

  1. Warto by dodać, że słowo "Elohim" to liczba mnoga , które oznacza "bogowie". Ciekawe, prawda?
    Na to, że Jahwe był pierwotnie bożkiem piorunów można znaleźć dowody w samej Biblii, Wojciech Jóźwiak ładnie to opisał w swojej "Biblii szamanów".

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałem wiele potyczek odnośnie argumentu z liczbą mnogą i wszystkie moim zdaniem wygrane przez biblistów. Znaleźć można mnóstwo katolickich serwisów, także polskich, dość przekonywując tłumaczących to zagadnienie. Choćby tu czy tu.

    OdpowiedzUsuń