19 września 2008

Klika czarodziejów

Jeśli wierzyć Tolkienowi dawni czarodzieje dzielili się na szarych i białych. Współcześni kuglarze parający się sztuką magiczną dzielą się na prawdziwych magików oraz oszustów, choć co ciekawe, prawdziwych poznajemy po tym, iż otwarcie mówią że oszukują, zaś oszustów po tym, iż podkreślają, że to co pokazują to najprawdziwsze czary.

Chyba największym osiągnięciem parapsychologii jest wmówienie opinii publicznej, iż ma ona coś wspólnego z psychologią. Sama nazwa wskazuje iż parapsychologie może być jakąś odmianę szanowanej i niezwykle popularnej psychologii. W każdej co większej księgarni mamy minimum jeden regał z napisem "psychologia" i niestety dwa regały opatrzone szyldem "parapsychologia". Tymczasem zbieżność pomiędzy tymi dwoma dziedzinami, przyrównałbym do komplementarności jeża i mikroskopu. Dołączyłbym do tego wprowadzenie kar za próby wyjaśniania zjawisk paranormalnych przez naukowców, gdyż ich akademicka wiedza ma się nijak do badanych przez nich kuriozów. Kiedy dwóch rosyjskich biologów, Smirnow i Nyuberg badali dermoptyczkę Roze Kuleszową, musieli oni ostatecznie przyznać, iż czyta ona jedynie przy pomocy dłoni. Demistyfikacja podobnych zjawiskom leży poza zasięgiem tych którzy wybrali ławy politechniki zamiast sal Hogwartu, na walkę z czarodziejami potrzeba niestety innych czarodziejów.

Prekursorem prawdziwej magii, otwarcie mówiącym o swoim zwodzeniu widza, był Ehrich Weiss, znany pod pseudonimem Harry Houdini. Z uporem maniaka demistyfikował spirytystów, zarabiających wtenczas krocie na prymitywnych sztuczkach iluzjonistycznych. Już jako członek Scientific American zapoczątkował znaną do dziś praktykę ofiarowania pokaźnej sumy pieniędzy każdemu kto udowodni jakiekolwiek paranormalne zdolności przed komisją biegłych iluzjonistów. Obecnie nagroda ta wynosi 1 milion dolarów i jest równie niezagrożona jak 80 lat temu. Walka zawodowych prestidigitatorów ze swoimi uduchowionymi kolegami po fachu, przyniosła wiele spektakularnych starć, z klasycznym James Randi vs Uri Geller (dla czerpiących perwersyjną przyjemności z niepowodzeń innych, poniżej występ "cudownego" Gellera wraz z spreparowanymi przez Randiego rekwizytami)


Strach pomyśleć gdzie bylibyśmy teraz gdyby tacy iluzjoniści jak Martin Gardner nie wyjaśnili nam, że Kuleszowa nie widzi przez skórę, a jedynie wykorzystuje znaną czarodziejskiemu świadku technikę zwaną mentalizmem. Gdyby nie Sorcar nie mielibyśmy dziś podstaw aby nie wierzyć w to, że mający już kilkanaście milionów wiernych, indyjski szarlatan Sai Baba rzeczywiście potrafi materializować różne przedmioty. Gdyby nie ta garstka uczciwych magików, świat w którym żyjemy uznawałby jako fakt telepatie, telekinezę i lewitacje. Tam gdzie nie sięgają już naukowa wiedza, sięga zręczna ręka (bez skojarzeń) i spostrzegawcze oko iluzjonisty, wychwytującego oszustwa sprawniej niż najlepsza kamera i sztab tzw. ekspertów. Ekspertów takich jak doktor fizyki, Jan Pająk, który po występie Davida Copperfielda doszedł do wnioski, że to co widział jest na tyle niemożliwe, iż Copperfield musi pochodzić z innej planety - o zgrozo, rozgłaszając to wszem i wobec, niosąc w świat wraz z Maciejem Giertychem, dobre imię polskiej nauki.

5 komentarzy:

  1. Nikt nie komentuje tego bloga? To może zrobię dobry początek.

    Pisanie o rzeczach, o których się nic nie wie, bo się ich osobiście nie zbadało jest tym samym, go głoszenie wiary religijnej. Powszechnie znany ekspert obwieszcza światu jakieś rewelacje, a publika rozdziawia gęby jak na występie średniowiecznego magika na obrazie Boscha. Ale osobiście sprawdzić tego jakoś nikt nie raczy. Nie wiem co ten James Randi ma takiego (może to hipnotyzujące spojrzenie robi takie wrażenie na maluczkich?), że ludzie wierzą w każde jego słowo i nikomu nie wpadnie nawet do głowy, że może to po prostu zwykły cyrkowy magik, a nie mędrzec i naukowy ekspert. A może na ludzi tak działa fakt, że jest starym kumplem Dawkinsa? A może to, że ostatnio trzęsie redakcją niegdyś godnego szacunku pisma naukowego?

    Nie znam się na lewitacji i nie mam pojęcia, czy jest możliwa, ale już np. telepatia była badana w tajnych laboratoriach szpiegowskich i została uznana za wielce przydatną np. dla armii. Na Discovery pokazywali szpiega parapsychicznego w akcji i było to bardzo interesujące doświadczenie. Rezultaty dobrze zaprojektowanego naukowo eksperymentu zdumiały nawet jego pomysłodawców.

    Jasnowidzenie jest faktem. Radzę zbadać to osobiście i nie sugerować się dogmatami rozpowszechnianymi przez ograniczonych intelektualnie sceptyków-racjonalistów. Z usług jasnowidzów korzystają policje całego świata. Policjanci przyznają, że początkowo byli bardziej niż sceptyczni, a nawet że byli wrogo nastawieni do wszelkich mediów, ale fakty, z którymi zostali skonfrontowani wprawiły ich w stan osłupienia.

    Przeżycia w stanie śmierci klinicznej również przeczą temu, co twierdzą racjonaliści. Zamiast bezmyślnie przyjmować ich argumenty za dobrą monetę radzę samodzielnie poszukać prawdy, która może się okazać zdumiewająca i zupełnie inna od sceptycznej i naukowej.

    Wierzenie autorytetom może być wręcz zgubne, a autorytety mogą się okazać małymi kreaturkami. To, że ktoś ma tytuły naukowe, ileś tam książek na koncie i cieszy się uwielbieniem oraz sławą jak np. Richard Dawkins nie znaczy, że jest osobnikiem rzeczywiście godnym zaufania. Wielbienie takich ludzi jest tym samym, czym jest wielbienie Jana Pawła II. To po prostu bezmyślny kult niegodnej szacunku jednostki.

    O Dawkinsie pisałam na moim blogu. Zalecam uważną, krytyczną i wnikliwą lekturę. Może wtedy przejrzy pan na oczy i przekona się, jaką iluzją jest to wszystko, co nazywa się "racjonalizmem".

    Strony przylinkowane do tego bloga szerzą zwykłe zabobony, tyle tylko, że z naukową etykietką. Osobiście korzystałam z pomocy homeopatii i wiem, jak jest skuteczna. Oczywiście, każdy ma wolną wolę i jeśli jego życzeniem jest dać się zabić w majestacie nauki, to jego wybór. Ja korzystam z wolności i nie leczę się u alopatów, lecz u LEKARZY homeopatów. Wolę zostać wyleczona przez szarlatana niż uśmiercona przez medyczną sławę z tytułami naukowymi.

    Homeopata rozpuścił kamień w nerce mojego syna, a kiedy powiedziałam o tym zdumionemu zniknięciem złogu lekarzowi w Centrum Zdrowia Dziecka, zostałam za to wywalona z gabinetu i mało w mordę nie dostałam od rozwścieczonego medyka, głęboko wierzącego w teorię, że homeopatia jest przesądem.

    Strona antyparanormalna: co to za argumenty: "Czy faktycznie ci ludzie posiadali takie umiejętności, o jakich mówili? Dziś, patrząc na szamanów, wciąż praktykujących swoje rytuały wśród ludów pierwotnych Amazonii i Afryki, wiemy, że takich mocy nie posiadają". A niby skąd to wiemy? Gdzie są jakikolwiek konkretne dowody? Cała strona głosi wyłącznie PRZEKONANIA jej autora i żadnych DOWODÓW na poparcie jego słów. Zupełnie jak religia: uwierzcie mi, bo Bóg (nauka) przeze mnie przemawia. Amen. "Postaram się tutaj przybliżyć historię nie tylko sprawy Roswell" na obietnicach się skończyło. Ja akurat wiem, co autor tam przepisze i skąd. Szkoda, że nie spróbuje zadać sobie trudu i poszukać gdzie indziej, niż w pracach sceptyków. Gdyby ruszył zadek i poszperał w innych źródłach, wobec uzyskanej tym sposobem WIEDZY mógłby stracić swoją racjonalistyczną WIARĘ.

    Adam Pierasiewicz, znany mi z licznych forów dyskusyjnych jest facetem, który nie ma nawet zielonego pojęcia o sprawach, o których pisze. To, co wyśmiewa to wyłącznie jego własne urojenia, które wyssał z brudnego palca. Ale nikt nigdy nie raczył sprawdzić, czy gość w ogóle ma pojęcie, o czym pisze. Żenada po prostu.

    Ateizm i racjonalizm opierają się na WIERZE, tak samo jak religia. Wiedza kruszy zarówno jedno, jak i drugie. Jestem córką ateisty i racjonalisty, w tej wierze zostałam wychowana, ale z powodu dociekliwości i ciekawości świata już dawno ją utraciłam. Teraz jestem otwarta, niedogmatyczna i szczęśliwa. Nie muszę już bronić swojej ateistycznej wiary, nie muszę być wobec niej wierna i lojalna i mogę zgłębiać sprawy, które są o wiele ciekawsze niż bezduszny materializm.

    Ktoś, kto czytuje wyłącznie prace racjonalistów i niczego osobiście nie sprawdza nigdy nie pozna obiektywnej prawdy. Racjonaliści nie piszą niczego racjonalnego. To co głoszą, to wyłącznie materializm i nic poza tym. Wszyscy oni przepisują od siebie te same kłamstwa i błędy, a potem się cieszą, że są tacy jednomyślni. Widocznie wierzą, że większość ma rację. Czym to się różni od bezmyślnego trzymania się wiary religijnej, czytania pism wydawanych przez kościół i zamykania się na każdą inną prawdę niż religijna?

    OdpowiedzUsuń
  2. @astromaria
    Na Discovery pokazywali szpiega parapsychicznego w akcji i było to bardzo interesujące doświadczenie.

    Łaaał, na Discovery pokazali! No to już MUSI być naprawdę prawda. Oczywista oczywistość.

    :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam,
    zarzucono tutaj autorowi bloga, że nie wiedział o czym, pisze.
    Wic może jako iluzjonista, potwierdze wszystko co w kontekście tego artykułu odnosi się do działalności wielu iluzjonistów, czyli demaskowania ludzi wykorzystujacych iluzjonistyczne techniki do ogłupiania ludzi zamiast do dostarczania im rozrywki.

    Co do programu Discovery to już od kilku lat bardzo niepokoi mnie co sie tam wyprawia, chyba na skutek pogonii za oglądalnością. Historyjki o paranormalnych szpiegach sprzedają sieo wilel lepiej niż np historie o tym jak James Randii demaskuje różnych parapsychicznych niby cudotwórców.

    Serdecznie pozdrawiam autora bloga i mam nadzieje że nie będzie miał nic przeciwko jeśli po latach dokonam przedruku jego tekstu na prowadzonym przez siebie portalu

    OdpowiedzUsuń
  4. @astromaria - gdybym obecnie miał więcej czasu, z chęcia napisałbym dłuższą wypowiedź na temat tego, co napisałaś. Osobiście sam interesuję się historią iluzji, a żeby nie zarzucić mi wybiórczości, oprócz tekstów sceptyków i racjonalistów czytam również inne teksty, a więc wiem coś na ten temat. Zarzuty stawiane autorowi bloga są bezpodstawne, gdyż wielokrotnie przeprowadzano badania i eksperyment dotyczące dziedzin parapsychologii, wielce podziwianej homeopatii i wielu innych jakże wielbionych przez ludzi ślepej wiary dziedzin.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam nie chcąc powtarzać tego co napisali poprzednicy na ten temat, przytaczam taki oto tekst.

    W roku 1924 autor książki Paweł Heuze pt. „Tajemnice Fakirów” opisując tajemnice fakirów, a widząc wiarę ludzi z tamtego okresu w różnego rodzaju „cuda”napisał;

    „Jeżeli wnukowie będą się śmiali z naszej łatwowierności w rzekomo cudowne zdolności wszelakich oszustów”. To czy to znaczy, że nie dadzą się oszukać nowym zręcznym szarlatanom?.

    Jakie należy wysnuć z powyższych faktów wnioski?Że sztuka oszukiwania bliźnich zawsze liczyć może na powodzenie. Że jest niebezpieczną, gdyż omotać potrafi bezbronnych( niestety oszustom tym udaje się zmylić nawet ludzi wykształconych).

    Ci co pretendują, iż czynią rzeczy nadprzyrodzone,pobudzają naszą wyobraźnię,paraliżując jednocześnie nasz rozum.

    A iluzjoniści?

    Zręczny iluzjonista (magik), oświadczający, iż pokazuje tylko sztuczki, zasługuje na nasz szacunek i wdzięczność,gdyż nie odbiera nam rozsądku,a zaostrza naszą inteligencję i zmysły.

    Tutaj akurat mamy odniesienie do fakirów ale dotyczy to wszelkiego rodzaju „cudów”, „nadprzyrodzonych zdolności” itp.

    "Wido"

    OdpowiedzUsuń